GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Sztuczna inteligencja – marketingowy chwyt czy myślące roboty?

8 października 2019, 23:10 / Opinia autorska. Grafika: pixabay
Sztuczna inteligencja – marketingowy chwyt czy myślące roboty?

Sztuczna inteligencja jest jednym z najczęściej powtarzanych w reklamach sformułowań. Niemalże każdy przedmiot wyposażony chociażby w pół obwodu i ćwierć kabla musi już posiadać innowacyjne rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję. Mowa już nie tylko o telefonach komórkowych czy tabletach, a słuchawkach, szczoteczkach do zębów czy nawet lodówkach. Kwestią czasu chyba pozostaje, aż któraś z firm zajmujących się produkcją porcelany do higieny, postanowi wyposażyć swój najnowszy produkt w sztuczną inteligencję. Na czym jednak polega sztuczna inteligencja?

Chollet i Allaire w bardzo dobrej książce, Deep learning with R przytomnie zauważają, że sztuczna inteligencja to nic nowego. Metody i techniki używane przez „naukowców danych” zostały wymyślone już kilkadziesiąt lat temu. Naukowcy zajmowali się odwzorowaniem pracy mózgu modelami matematycznymi (sieci neuronowe) już w latach 50. Kolejny z algorytmów często określanych mianem AI, support vector machines, został opracowany przez Władmira Wapnika w latach 60. Nawet tak popularny klasyfikator jak las losowy ma już około dwudziestu lat. Technik tych używa się do rozwiązania problemów klasyfikacyjnych, bardzo częstych w realnym świecie. Przykładowo, decyzja czy walczyć, czy uciekać to problem klasyfikacyjny. Jest nim też rozpoznawanie pisma przez tablet – na ekranie rysowany jest jakiś kształt, który musi zostać zinterpretowany.

Klasyfikatory implementowane są w elektronice na różne sposoby. Niedawno wielkim szokiem dla odbiorców było odkrycie, że aparat fotograficzny w jednym z telefonów komórkowych wcale nie był wyposażony w unikalną technologię pozwalającą na wykonanie precyzyjnych zdjęć w nocy, a w oprogramowanie pozwalające na odpowiednie przerobienie fotografii na poziomie obróbki zdjęcia. Poprzez odpowiednią analizę pojawiających się na zdjęciu grup pikseli, program mógł pewne obszary rozjaśnić, inne przyciemnić, dostosować kontrast, etc. ogólnie pozwalając się cieszyć zdjęciem lepiej oddającym to, co widzimy gołym okiem. AI pomocnikiem może być dobrym, nie należy jednak oczekiwać od niej cudów. Jest to wsparcie na poziomie oprogramowania, ułatwiające podejmowanie decyzji, czy pozwalające użytkownikowi bardziej cieszyć się produktem, a nie ręka Terminatora, na podstawie której Miles Dyson miał stworzyć Skynet w drugiej odsłonie filmu o nieustępliwym robocie zabójcy.

Pomyśleć można, skoro techniki sztucznej inteligencji znane są już od wielu lat, to w takim razie musiały być schowane w przepastnych szufladach, skoro popularne stały się dopiero teraz. Otóż nie, modne były już wcześniej. Sztuczna inteligencja przeżyła już dwa boomy, jeden w latach 60, drugi w latach 80 ubiegłego wieku, kiedy wydawało się, że stworzenie prawdziwie rozumnych programów to kwestia najbliższych kilku lat. W obu przypadkach następowało bolesne zderzenie z rzeczywistością. Trudności piętrzyły się, a inwestorzy, wcześniej zachęceni wizjami rodem z filmów science fiction, odwracali się i lokowali kapitał w innych branżach. Obecnie ma miejsce trzecia eksplozja popularności. Prawdą jest, że możliwości obliczeniowe są nieporównywalnie większe niż w latach 60 czy 80, a zwykły budzik ma często mocniejszy procesor niż ten, który pozwolił ludziom wylądować na Księżycu. Serwery, często oparte nie tyle o procesory, co o karty graficzne, pozwalają liczyć szybciej niż kiedykolwiek. Sprawia to, że niektóre metody, które kiedyś uznane byłyby za zbyt czasochłonne, dzisiaj są całkiem stosowalne. Czy wystarczy to, by entuzjazm związany ze sztuczną inteligencją nie zgasł? Ciężko powiedzieć. Jednakże olbrzymie nasycenie już nie literatury fachowej, co mass mediów, omawianą zbitką słów i wykorzystywanie jej na wszelkie sposoby w marketingu, źle wróży. W sprzedaży target goni target, a wyników oczekuje się, jeżeli nie na wczoraj, to najpóźniej na dzisiaj rano. Z kolei w skomplikowanej dyscyplinie jaką jest modelowanie statystyczne, pośpiech nigdy nie pomaga, a pewne sprawy, jak to bywa chociażby w miłości, wymagają czasu, by dojrzeć. Znowu może się okazać, że zniecierpliwieni prezesi czekać nie będą chcieli i machną ręką na sztuczną inteligencję, koncentrując swoją uwagę gdzie indziej. Najbliższych kilka lat pokaże.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ