GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
na żywo
Producent e-papierosów pozwany za wprowadzające w błąd reklamy

Prokurator generalny stanu Nowy Jork oskarżył czołowego producenta e-papierosów, firmę JUUL o reklamowa...

pokaż więcej
Ważny wyrok w temacie mobbingu

Sąd wydał orzeczenie w głośnej sprawie samobójstwa inżyniera pracujacego dla japońskiej centrali Toyoty...

pokaż więcej

Flyvbjerg o Polsce: Dobrze jest być ambitnym!

6 listopada 2019, 23:37 / Wywiad PolishBrief. Zdjecie: Bent Flyvbjerg
Flyvbjerg o Polsce: Dobrze jest być ambitnym!

Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z jednym z czołowych ekspertów w dziedzinie geografii ekonomicznej na świecie, profesorem Uniwersytetu w Oksfordzie, Bentem FlyvbjergiemTym razem pytamy Profesora, czy Polska ma szansę stać się regionalnym hubem i jak (czy w ogóle) pomóc w tym może CPK. Wcześniej rozmawialiśmy o funduszach unijnych i zastanawialiśmy się jak rozsądnie inwestować w infrastrukturę, unikając pułapki "darmowych" pieniędzy z UE [link].

PolishBrief: Porozmawiajmy o Polsce. Obecnie, plany wybudowania centralnego lotniska są bardzo zaawanowane. Nazwaliśmy je CPK. Inwestycja ta jest rozważana dlatego, że główne warszawskie lotnisko, Okęcie, będzie miało w niedalekiej przyszłości zbyt dużo pasażerów, by móc ich obsłużyć. Nie ma miejsca na wzrost, na budowę dodatkowych terminali czy pasów startowych, ponieważ miasto rozrosło się wokół niego. Czy sądzi Pan, że polska potrzebuje większego lotniska? Czy centralne lotnisko, położone kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy to dobry pomysł?

Bent Flyvbjerg: Nie mogę odpowiedzieć bez przeprowadzenia głębszych analiz. Nie twierdzę, że Polska nie potrzebuje takiego lotniska. Jest bardzo możliwe, że go potrzebuje. Nie wykonałem jednak odpowiednich analiz, niezbędnych do tego, by wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli istniejącemu lotnisku rzeczywiście kończy się przestrzeń i nie ma miejsca, by zbudować kolejne terminale i pasy startowe, gdy takowe faktycznie staną się potrzebne, to doświadczenia innych krajów pokazują, że budowa nowego lotniska jest dobrym pomysłem. Bardzo ważne jest jednak pozyskanie odpowiednio dużego terenu, tak, by lotnisko było zabezpieczone na najbliższe 50-100 lat. Przestrzeni musi być wystarczająco dużo, a wokół lotniska nie mogą znajdować się osiedla, by nie pojawiły się spory o hałas. Musicie się upewnić, że osiedla, dzielnice, w których żyją rodziny nie znajdują się zaraz obok, ponieważ inaczej spowoduje to wiele konfliktów i urodzi wiele problemów.

Dobrym przykładem kraju, który świetnie sobie z tym poradził jest Holandia i lotnisko Schiphol. Holendrzy przeznaczyli na nie szmat ziemi, co zabezpiecza ich na wiele, wiele lat. Mogą budować kolejne pasy startowe czy terminale, kiedy tylko będą ich potrzebować. Teren, na którym buduje się lotnisko jest bardzo tani, ponieważ znajduje się na odludziu, z dala od siedzib ludzkich. Naprawdę ważne jest to, by kupić go na tyle dużo, by móc się rozwijać.

Właśnie taki jest plan, zbudować CPK z dala od większych osiedli. Można powiedzieć, że rządzący posłuchali rady, której właśnie Pan udzielił.

Jeżeli tylko są dobre połączenia. Jak rozumiem, plan polega na tym, że lotnisko będzie dobrze skomunikowane, drogami i kolejami. Wtedy, to, że będzie oddalone o 50-70 km od centrum miasta, nie będzie utrudnieniem. Norwegia miała ten sam problem – lotnisko w centrum Oslo. Oczywiście nie było tak zaplanowane od początku, ale miasto rozrosło się wokół niego i Norwegowie po prostu z niego zrezygnowali. Teraz stare lotnisko jest osiedlem mieszkaniowym, a 50 km od Oslo powstało nowe. Norwegowie zbudowali szybką kolej, więc można bardzo szybko dostać się z niego do centrum Oslo, w zaledwie 20 minut. Jeżeli budujecie od zera, tak właśnie powinniście postępować i zrobić to dobrze od samego początku.

Dokładnie tak samo jest w Polsce. Okęcie najpierw znajdowało się poza centrum miasta, ale Warszawa się rozrosła i teraz budynki mieszkalne znajdują się bardzo blisko lotniska, które nie ma w którą stronę się rozwinąć. Plan jest taki, by zbudować CPK w środku niczego i połączyć je szybkimi arteriami komunikacyjnymi, tak jak zrobiło to Oslo.

Tak, cóż, co do zasady ma to sens, ale znowu – musiałbym przeliczyć efektywność kosztową całego przedsięwzięcia.

Oczywiście, w pełni to rozumiem. Czy sądzi Pan, że cała polska strategia, by stać się regionalnym centrum i inwestować w niezbędną do tego infrastrukturę, ma sens? To nie tylko lotnisko, które, miejmy nadzieję, posłuży innym krajom Europy Wschodniej. Zainwestowaliśmy w gazoport w Świnoujściu, wiele mówi się o dywersyfikacji źródeł energii. Polska giełda już stara się być regionalnym hubem finansowym dla krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Czy taka strategia i inwestycje w infrastrukturę w tym celu mają sens, czy lepiej byłoby wydać te pieniądze inaczej? Czy Polska ma szanse stać się regionalnym hubem, czy to tyko marzenia?

Nie wydaje mi się, by były to tylko marzenia. Dobrze jest być ambitnym! zwłaszcza w przypadku kraju takiego jak Polska, który jest w fazie wzrostu, w którym może nastąpić i nastąpi znaczny rozwój. To jednak biznes. Czy jest rynek na wasze usługi? Musicie spojrzeć na konkurencję, z kim będziecie rywalizować? Czy będziecie na tyle silni, by w ogóle być w stanie? Jeżeli popatrzycie na lotniska – każdy kraj chce być hubem. Pytanie brzmi zatem, czy Polska będzie na tyle silna i konkurencyjna, by zabrać część rynku innym krajom? Dochodzi do tego kwestia zmian klimatycznych. Czy wpłynie to w fundamentalny sposób na lotnictwo, czy problem zostanie rozwiązany nowymi paliwami i samolotami elektrycznymi?

Co więcej, to nie tylko budowanie lotniska, musicie się upewnić, że macie jedną lub więcej silnych linii lotnicznych operujących z tego lotniska. Potrzebujecie przynajmniej jednej, optymalnie więcej. Macie LOT, ale nie wiem, czy to wystarczy. Możecie potrzebować zachęcić inne linie. To ważniejsza kwestia niż budowanie lotniska, to problem prowadzenia hubu w sposób biznesowy. Kto jest konkurencją i jakie są wasze przewagi w porównaniu z tą konkurencją? Jaką pomoc i subsydia uzyskają wasi konkurenci, a jaką wy? Ale powtarzam – myślę, że warto spróbować i nie uważam, że Polska powinna rezygnować z tego, nie podejmując próby. Próba taka wiąże się jednak z wieloma analizami i smykałką do biznesu, by podjąć właściwe decyzje, a nie tylko zbudować trochę infrastruktury.

Co z ryzykami i zagrożeniami? Kiedy mówi Pan o konkurencji, pierwsze co przyszło mi do głowy to Niemcy. Mają spore lotniska, silne rynki finansowe i huby surowcowe. Jak możemy przekonać inne kraje, że nasza oferta jest lepsza od niemieckiej?

Cóż, na ten moment Niemcy nie są za bardzo konkurencją, bo ich lotnisko jeszcze nie zostało otwarte. Mają spore problemy. Mówię tu oczywiście o międzynarodowym lotnisku w Berlinie, które przysparza Niemcom sporego zakłopotania, z uwagi na opóźnienia, przekroczony budżet, itd. Aczkolwiek zgoda, gdy to lotnisko zostanie otwarte, to będzie ono najbliższą konkurencją. Będzie ciekawie obserwować, jak Warszawa radzi sobie w konkurencji z Berlinem, a może miejsca starczy dla obydwu...

Holandia była w podobnej sytuacji, są bardzo blisko Heathrow. Heathrow to największe lotnisko w Europie, obsługuje około 90 mln pasażerów rocznie, jest gigantyczne. Ale to nie powstrzymało Holendrów. Powiedzieli sobie „Hej, dalej chcemy zbudować hub w Schiphol” i udało im się to znakomicie. Holendrzy są bardzo ambitni i myślą o sobie jako o narodzie, który ma dobrą infrastrukturę. Wyczuwam tę samą ambicję w Polakach. Polska chce wejść w ten biznes i myślę, że to dobra decyzja, ale musicie być jak Holendrzy – bardzo pragmatyczni. Musicie się upewnić, że to, co zbudujecie osiągnie sukces, ponieważ nikomu nie powinno zależeć na budowaniu lotniska, które staje się chybioną inwestycją [oryg. "white elephant" - coś, co było bardzo kosztowne, a jednocześnie niezbyt użyteczne, przyp. tłum.].

Naturalnie, to bardzo istotne zbudować coś, co rzeczywiście będzie wykorzystywane przez klientów. Może powinniśmy pójść równolegle drogą handlową? Holandia historycznie była dużym centrum handlowym, ponieważ mają wspaniały port w Rotterdamie. Potem otworzyli lotnisko, które również przerzuca tony towarów. Może Polska powinna celować w stanie się środkowoeuropejską bramą dla towarów ze Wschodu i Południa. To dobra droga?

Myślę, że Polska powinna analizować wszystkie te kwestie, jak każde centrum, które buduje lotnisko. Uważam, że właściwy sposób postępowania to budować stopniowo. Nie musicie od razu budować całości, powinniście do tego podejść w sposób bardziej modułowy. To jak z budowlą z klocków Lego. Powiedzcie sobie „Ok, całe lotnisko wygląda tak i tak, teraz podzielmy to na pięć, osiem, dziesięć elementów i zacznijmy budować je po kolei, by zminimalizować ryzyko”. Nie chcecie budować czegoś [pojemności], czego nie wykorzystacie.

Jeżeli chodzi o moce przerobowe, w kwestii terenu musicie myśleć na 50-100 lat do przodu. Potem budujecie tyle, ile wam potrzeba, by obsłużyć obecny ruch. Jeżeli wszystko pójdzie lepiej, niż sądziliście, możecie przyśpieszyć rozwój. Ale jeżeli wydarzy się coś niekorzystnego, powiedzmy, że nastąpi kolejny kryzys, który spowolni wszystko, to rozbudowywanie lotniska w takich czasach nie będzie mieć sensu. Spowalniacie wtedy rozwój, ale macie plan. Tak postąpili Holendrzy. Mieli i mają plan jak rozwinąć lotnisko, jeżeli tylko zajdzie taka potrzeba, jak poradzą sobie z marketingiem i konkurencją ze strony innych lotnisk.

Holendrzy mają trochę więcej elastyczności, ponieważ nawet jeżeli z lotniskiem do cargo im nie wyjdzie, mają port, mają plan b. W Polsce nie mamy portu, ponieważ jedyne morze, do którego mamy dostęp to Bałtyk, gdzie największe statki nie wpłyną, bo zwyczajnie jest za płytkie. Kolej nie jest w najlepszym stanie, więc lotnisko to w zasadzie jedyna szansa na przyciągnięcie towarów. Czy w ogóle rozsądnie jest myśleć, że Polska stanie się hubem dla towarów przerzucanych drogą lotniczą? Czy może kraje ze Wschodu i Południa skorzystają z oferty niemieckiej lub holenderskiej, bo są tam większe lotniska, o ugruntowanej na rynku pozycji?

To, że są większe lotniska, nie powinno was powstrzymać. To nie jest wystarczający powód do tego, by nic nie robić. Bardziej chodzi o to, jak jesteście w stanie konkurować z istniejącymi lotniskami. Jeżeli będziecie tak myśleć, nic nigdy się nie zmieni. Jak wspomniałem – bliskość Heathrow nie powstrzymała Holendrów przed budową własnego lotniska. Ale powtórzę, to coś, co trzeba przeanalizować. O to mi chodzi, gdy mówię o analizach biznesowych. Trzeba zrozumieć jaki jest rynek i jaki udział na nim może mieć takie lotnisko. Taki typ analiz musi być podstawą decyzji. Jestem przekonany, że takie analizy zostały już w Polsce przeprowadzone, ale jeżeli nie, to koniecznie muszą.

Dziękujemy za wywiad!

Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Redaktor naczelny

przeczytaj także

© 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ