GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Orłowska: Jeżeli chodzi o GovTech, Polska stała się jednym z liderów

18 grudnia 2019, 23:20 / Wywiad PolishBrief. Zdjęcie: KPRM
Orłowska: Jeżeli chodzi o GovTech, Polska stała się jednym z liderów

Zapraszamy do lektury wywiadu z Justyną Orłowską z KPRM, dyrektor programu GovTech Polska. Rozmawiamy o cyfryzacji urzędów, analityce danych i ułatwieniach dla obywateli, a także odpowiadamy na kluczowe pytanie, które wielu boi się zadać: czym w ogóle jest GovTech?

PolishBrief: Jak przeczytaliśmy w jednym z artykułów – GovTech ma służyć angażowaniu obywateli i przedsiębiorców w rozwiązywanie publicznych wyzwań informatycznych i technologicznych. Czy mogłaby Pani rozwinąć tę myśl?

Justyna Orłowska, Dyrektor GovTech Polska, KPRM: Samo słowo „GovTech” wywodzi się od government technology, ale rozumiane jest szerzej – jako wprowadzanie innowacji do sektora publicznego. Nie ma to oczywiście sensu bez bliskiej relacji z tymi, którym te innowacje mają służyć – w naszym przypadku obywatelami - oraz tymi, którzy innowacje już tworzą – polskimi przedsiębiorstwami IT, szczególnie małymi i średnimi. 

Tu właśnie wkracza GovTech budując pomiędzy tymi grupami, a instytucjami publicznymi mosty. Ich fundamentami są takie inicjatywy jak stworzenie odformalizowanego i intuicyjnego modelu zamówień publicznych, organizacja Ogólnopolskich Burz Mózgów – warsztatów włączających obywateli w stanowienie prawa, czy hackathony, gdzie najlepsi programiści w 24 godziny mierzą się z wyzwaniami przygotowanymi przez sektor publiczny. 

Oczywiście „tech” też zobowiązuje – razem z Ministerstwem Cyfryzacji i NASK wytworzyliśmy Platformę Konkursową pozwalającą przeprowadzić całe postępowanie zamówieniowe, system tworzenia interfejsów danych rządowych i szereg innych rozwiązań. 

Dzięki temu liczymy na to, że nasze mosty będą zarówno solidne, jak i atrakcyjne dla obydwu stron.

Jak Pani ocenia potencjał wdrożenia w Polsce GovTech, na jakim etapie jesteśmy? Jakie kroki powinny zostać zrobione w celu osiągnięcia założonych celów?

GovTech budowaliśmy w taki sposób, by wpisywał się w światowy trend tak zwanych „GovLabs” – laboratoriów rządowych, których zadaniem jest zwinne opracowywanie nowych rozwiązań, pilotowanie ich i skalowanie. Takie komórki zajmują się tematami, które angażują więcej niż jeden resort i które trudno przyporządkować. My posunęliśmy się nawet dalej – działamy nie tylko na styku wielu instytucji, ale także na styku sektora publicznego, prywatnego i grup obywateli. 

Wszystkie te grupy okazały się niezwykle aktywne – przykładowo do naszego modelu konkursów na zamówienia publiczne udało się przyciągnąć średnio dwadzieścia razy więcej podmiotów niż wynosi średnia wszystkich zamówień w Polsce. Obywatelskie burze mózgów z kolei przyciągały po cztery osoby na miejsce – innymi słowy, współpraca z sektorem publicznym jest w Polsce postrzegana jako atrakcyjna, wysiłek należy raczej skierować w kierunku wdrażania wypracowanych rozwiązań.

Nie sposób nie zadać tego pytania, a jakie są największe wąskie gardła projektu?

24-godzinna doba. Jak każde laboratorium, naszym celem jest eksperymentowanie, pilotowanie i wytycznie ścieżek. W związku z tym mamy styczność z bardzo różnymi aspektami funkcjonowania Państwa – od gospodarki wodnej przez administrację skarbową po patenty i własność intelektualną. Zgłaszanych nam pomysłów jest niestety tak dużo, że nie wszystkie mogą otrzymać zasoby wymagane do ich realizacji.

 Pracujemy oczywiście nad automatyzacją procesów (przykładowo, cała procedura konkursowa odbywa się już na wytworzonej przez nas elektronicznej Platformie), ale często musimy z bólem serca odłożyć tę czy inną inicjatywę na jakiś czas na półkę. Z drugiej strony, świadczy to tylko o ogromnej aktywności obywateli i innowacyjnym zacięciu ze strony zarówno osób wewnątrz jak i na zewnątrz administracji. Więc szklanka moim zdaniem jest przynajmniej do połowy pełna.

Przechodząc dalej, zastanawia nas jak wygląda rozwój GovTechu za granicą? Czy przy wdrażaniu programu czerpaliście z dobry praktyk z zagranicy?

Idea GovLabs nie jest nowa – istnieje ich na świecie kilka a ich priorytety są różne – od nowoczesnych systemów podatkowych po ochronę środowiska, ale wszystkie łączy międzyresortowe podejście i umiejscowienie w „sercu” Rządu. Takie rozwiązania występują w szeregu Państw – od Wielkiej Brytanii i Niemiec po Singapur i Kanadę, czyli w państwach, z którymi chcemy się mierzyć, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy i technologiczny. 

Co ciekawe, jeśli chodzi o GovTech, to Polska już stała się jednym z liderów na skalę przynajmniej europejską – nasze modele zostały wdrożone na Litwie i w Danii, coraz więcej państw chce z nami podpisywać porozumienia o dzieleniu się wiedzą – powstają nawet w innych krajach programy wzorowane na naszym, widać też coraz większe zainteresowanie całym obszarem ze strony instytucji międzynarodowych i unijnych. Naszym celem na 2020 rok jest to, by pozycję lidera utrzymać i zwiększać zainteresowanie całym sektorem.

Biorąc powyższe pod uwagę, zasadnym jest zapytać o potencjał rynku GovTech. Gdyby Pani mogła wymienić największe inwestycje w tym segmencie zarówno na rynku Polskim jak i rynkach międzynarodowych. 

GovTech trudno rozpatrywać w kategorii pojedynczych inwestycji, a raczej innowacji – właśnie o to chodzi, że nie muszą być duże! 

 Przykład – co roku funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej prześwietlają rentgenem kilkaset milionów kontenerów, pojazdów, pociągów etc. w poszukiwaniu kontrabandy. Jeśli ręczna analiza takiego zdjęcia trwa minutę, to co roku tracimy na to 340 lat. Stąd potrzeby był system, który automatycznie na zdjęciach rentgenowskich wykrywa nielegalne przedmioty. Brzmi jak projekt za kilkadziesiąt milionów prawda? Okazuje się, że pilotaż takiego rozwiązania można przeprowadzić już za kilkaset tysięcy złotych i tego po zwycięstwie w jednym z naszych konkursów podjął się polski start-up.

 Podobnych projektów na różnym stadium rozwoju mamy kilkanaście, ale potencjał jest znacznie większy – wyzwaniem jest natomiast analiza potrzeb obywateli i wybór tych projektów, które realnie im się przysłużą. Temu między innymi służą właśnie Obywatelskie Burze Mózgów.

Ostatnim pytaniem jakie chcieliśmy zadać dotyczy wykorzystania baz danych różnych instytucji państwowych w celu przeprowadzania strategicznej analityki? Czy ten element znajduje się w GovTech? Jeżeli nie czy rozważacie jego wprowadzenie?

To jest doskonały przykład zadania ważnego, ale już dojrzałego – nie tyle dla laboratorium, co gotowych na wdrożenie, które już zresztą następuje. My jako GovTech śledzimy oczywiście między innymi ten wątek, ale nie zajmujemy się nim bezpośrednio – w końcu takie kompetencje już są.

W wielu z kilkuset publicznych baz danych są miliardy pozycji i informacji o różnych aspektach funkcjonowania Państwa, zadanie dotyczące ich wykorzystania wydaje się więc ogromne. Na szczęście prace nad łączeniem ich już się toczą w Ministerstwie Cyfryzacji – temu służy między innymi ustawa o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej. Takich i innych projektów jest znacznie więcej, z pewnością dostrzegamy potencjał leżący w analizowaniu danych, którymi już dysponujemy.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ