GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
na żywo
Koronawirus zagrozi reelekcji Trumpa?

Goldman Sachs uderzył dwoma przewidywaniami związanymi z epidemią koronawirusa. Po pierwsze, wątpliwym jest by...

pokaż więcej
Polska będzie miała podatek cyfrowy. Jak się uda to z OECD, jak nie, to sama

Minister Finansów Tadeusz Kościński, w rozmowie z portalem wnp zadeklarował, że Polsce jest potrzebny p...

pokaż więcej

4 dniowy tydzień pracy a polskie realia

8 stycznia 2020, 23:41 / Opracowanie własne na podstawie dailymail. Zdjęcie: pixabay
4 dniowy tydzień pracy a polskie realia

Nowa przywódczyni Finlandii Sanna Marin zaproponowała skrócenie tygodnia pracy, oferując również alternatywę: sześciogodzinny dzień, jednocześnie przyznając, że w chwili obecnej, skrócenie godzin pracy z zachowaniem godziwej pensji, mogłoby być trudne, ale w przyszłości powinno być jak najbardziej realne. Jak zaznaczyła, jej obywatele zasługują na to, by być szczęśliwsi i móc spędzać więcej czasu z rodzinami. Rozwiązanie podobne do tego proponowanego przez Sannę Marin testowała już Szwecja. Okazało się, że pracownicy byli bardziej zadowoleni i produktywni.

Zastanówmy się, czy pomysł ten miałby rację bytu w Polskich realiach.

W naszym kraju panuje kultura pracy. Częstym tematem rozmów na piątkowym piwie jest to, ile kto zrobił, czy jak bardzo jest obłożony pracą. Spotykamy się także z przypadkami, kiedy nasi dobrzy znajomi nie mogą się spotkać, bo są zarzuceni obowiązkami. W niektórych kręgach zawodowych panuje wręcz licytacja, ile kto ma do zrobienia. Takiego nastawienia często oczekują sami pracodawcy. Rozmowy kwalifikacyjne, na których słyszymy, że oferta "nie jest klasyczną pracą od godziny 9 do 17" są aż nadto częste. Oczywiście, w sytuacjach kryzysowych nadgodziny są czasem niezbędne, jednakże powinien być to wyjątek, a nie reguła. Jaki jest efekt? Polacy pracują bardzo długo, w liczbie przepracowanych godzin są na 7 miejscu wśród krajów OECD. Wnioskować by można, że w związku z tym, liczbę godzin pracy można by spokojnie zredukować.

Za ciężką pracą nie idą jednak kołacze. Można składać to na karb gospodarki o średnim poziomie rozwoju, będącej podwykonawcą w światowych łańcuchach wartości oraz na kiepską innowacyjność, jednakże pomińmy zabawę w diagnostę i stwierdźmy oczywistość - Polacy zarabiają mniej niż Szwajcarzy czy Szwedzi. Niskie pensje oznaczają z kolei, że redukcja godzin pracy oznacza spadek zarobków. Spadek, który często może stanowić różnicę między zdolnością do utrzymania siebie i rodziny bądź jej brakiem.

W Polsce występuje jednak presja na zwiększenie pensji. Wynika to z inflacji, ale też z niskiego bezrobocia, które oznacza, że, przynajmniej w teorii, to pracodawca powinien konkurować o pracownika. Sytuacja nie jest jednak oczywista, gdyż wielu Polaków pracuje na umowach cywilnoprawnych lub na umowach o pracę na (krótki) czas określony. Tego typu umowy mogą być próbą zachowania pozycji dominującej przez pracodawców, jednakże uzasadnione jest twierdzenie, że środek ciężkości przemieszcza się w stronę pracowników. Rosnąca presja na zwiększenie pensji pozwoli skrócić godziny pracy, gdyż zasoby te są de facto ekwiwalentne. Co więcej, to pracodawcy mogą skorzystać na skróceniu pracownikowi czasu pracy, przy zachowaniu starej pensji. Klasyczna teoria ekonomii pracy mówi bowiem o poświęcaniu godzin czasu wolnego na pracę, w zamian za gratyfikację finansową (pensja). Ponieważ jednak zachowane jest prawo malejącej użyteczności krańcowej, każda kolejna godzina warta jest więcej. Popatrzcie sami: pracujecie na etacie 8 godzinnym za określoną stawkę (zdarzają się czasem nadgodziny). Pojawia się propozycja dodatkowej połówki etatu. Jak wycenicie swój czas wolny? Na pewno na więcej niż wynosi połowa pensji z waszej podstawowej pracy. Teoretycznie, godzina godzinie równa, w praktyce jest inaczej. 

Wreszcie, skróceniem godzin pracy mogą zainteresować się rządzący. Pakiet świadczeń socjalnych spełnił rolę dopalacza konsumpcyjnego, pozwalając rządowi chwalić się szybkim wzrostem PKB. Ponadto był spełnieniem obietnic wyborczych. Czy miał wpływ na wyniki wyborów? Opozycja przez najbliższych kilkanaście lat zapewne będzie podkreślać, że koalicja wygrała tylko dzięki 500+, w praktyce, jak pokazywały badania społeczne, z upływem czasu wpływ 500+ malał. Przypuszczalnie obietnica rozszerzenia świadczenia na pierwsze dziecko nie wywołała takiego wrażenia na wyborcach jak początkowa propozycja z 2016. Skrócenie czasu pracy z kolei jest atrakcyjną propozycją, która zostanie zapewne przyjęta z radością przez każdego pracującego. Oczywiście, reforma taka byłaby kosztowna, ale, jak pokazują badania, skrócenie czasu pracy nie musi wpływać negatywnie na produktywność, wręcz przeciwnie. Jeżeli zaś rząd zaangazowałby się w mediacje, tak, by zminimalizować obniżki pensji, możemy mówić o prawdziwym szlagierze na najbliższe wybory parlamentarne.

 

POZOSTAŁE MATERIAŁY

Polska zamożniejsza od Portugalii?
26 lutego 2020, 23:53 1 komentarz
Przyszłość demograficzna Europy Wschodniej [ANALIZA]
25 lutego 2020, 23:45 0 komentarzy
Manager – zawód na wymarciu?
24 lutego 2020, 23:40 0 komentarzy
pokaz więcej

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ