GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
na żywo
IMF ma do dyspozycji 1 bln USD na walkę z pandemią

Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Kristalina Georgieva, ogłosiła, że kryzys koronawirusa jest inny...

pokaż więcej
Zmiany obniżające podatki, dotyczące darowizn na walkę z koronawirusem

Zmienił się sposób odliczania darowizn od podatków. Wprowadzono mnożniki powiększające wartość o...

pokaż więcej
Polacy z lekiem na koronawirusa

Polskie Radio podaje, że Uniwersytet Jagielloński wspólnie z Małopolskim Centrum Biotechnologii opracow...

pokaż więcej

Klimat i bałagan legislacyjny – jak tu skutecznie walczyć z inflacją?

24 lutego 2020, 23:45 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Klimat i bałagan legislacyjny – jak tu skutecznie walczyć z inflacją?

Konstytucja RP stanowi jasno, że „Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza”, stąd nie ma wątpliwości, że jest to nadrzędny cel. W szczególności, polski bank centralny nie jest zobowiązany do prowadzenia takiej polityki pieniężnej, której celem byłby stan pełnego zatrudnienia (lub bezrobocia na poziomie naturalnym), jeśli może to stać w sprzeczności ze stabilnością wartości pieniądza.

Zarówno z perspektywy prawnej jak i ekonomicznej, obecne działania oraz wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) są niepokojące.Prawdopodobnie RPP „przespała” odpowiedni moment na podwyżkę stóp procentowych i obecnie są one zbyt niskie. Brak zmian stóp procentowych bazuje na przekonaniu RPP, że spowolnienie gospodarcze w drugiej połowie 2020 r. przełoży się na niższą inflację, podobnie jak ustabilizowanie się cen energii i żywności. Taki scenariusz jest możliwy, ale istnieje także ryzyko, że wysoka inflacja utrzyma się dłużej niż zakłada RPP.
Zmiany klimatyczne i wynikające z nich ryzyka dla gospodarki i sektora finansowego mogą sprawić, że nie sprawdzą się prognozy wskazujące na trwale niską inflację w krajach rozwiniętych.Zmieniający się klimat to cała lista problemów, które będą podnosić koszty i ryzyko działalności gospodarczej, a więc ostatecznie będą uwzględnione w cenach dóbr i usług. To nie tylko ceny żywności i surowców rolnych, ubezpieczeń czy ceny energii, ale ceny wielu dóbr, które są produkowane w poprzez złożone łańcuchy wartości, które są wrażliwe na zakłócenia. Adaptacja do tych zmian będzie wymagała wielu kosztownych inwestycji, nie wspominając o kosztach redukcji emisji GHG. To dlatego ryzykiem związanym ze zmianami klimatu interesują się najważniejsze banki centralne świata.

Dodatkową obiektywną trudnością dla RPP jest prognozowanie głębokości spowolnienia. W ostatnich latach presja inflacyjna była ograniczona m.in. poprzez duży napływ imigrantów, co jednocześnie pozytywnie wpływało na dynamikę potencjalnego i bieżącego PKB. Ostatnie dane wskazują na co najmniej wyhamowanie, a nawet stagnację zatrudnienia obywateli innych krajów.

Polska gospodarka w ostatnich latach dotknięta została również wieloma zmianami regulacyjnymi i podatkowymi, przy czym większość z nich nie została należycie zbadana w kontekście możliwego wpływu, a w przypadku niektórych brakuje nawet jasno sformułowanych celów i uzasadnienia. Lista jest długa: wysokość płacy minimalnej, rozszerzenie 500+, obniżenie wieku emerytalnego, 13-te emerytury, podatek cukrowy, podatek handlowy, podatek bankowy itd. Jakość legislacji i sposób procedowania bezsprzeczne utrudniają RPP wykonywanie swojego mandatu poprzez brak dostępnych profesjonalnych analiz i symulacji w ramach ocen skutków regulacji (OSR).

Oczywiście ktoś może twierdzić, że zarówno w przypadku klimatu jak i bałaganu legislacyjnego pomocna może być taka zmiana definicji inflacji, by wyłączyć z niej ceny wybranych dóbr i usług, zwłaszcza tych zmieniających się pod wpływem zewnętrznych szoków. Powstaje jednak pytanie, jaką wartość będzie miał taki wskaźnik dla uczestników życia gospodarczego – dla konsumentów i przedsiębiorców, którzy z jakiegoś powodu obawiają się tych zmiennych i rosnących cen? Czy w takiej sytuacji będą mieli przekonanie, że NBP dba o wartość pieniądza?

W rzeczywistości nie da się wyznaczyć stałej zero-jedynkowej klasyfikacji cen dóbr i usług, na które polityka pieniężna ma wpływ i na które nie ma wpływu. To dlatego, że oczekiwania inflacyjne mogą się przekładać się na trwale wysoką inflację szerokiego koszyka dóbr, niezależnie od pierwotnej przyczyny wzrostu cen. Przykładowo, samorząd może zdecydować się podnieść ceny usług komunikacji publicznej z powodu wzrostu płac, które wcześniej zostały wywalczone przez pracowników z powodu obserwowanej przez nich inflacji. Osoby korzystające z transportu dostaną wtedy kolejny argument, by negocjować podwyżki swoich pensji.

RPP powinna zatem interweniować, zaczynając od zmiany retoryki i wysłania wyraźnego komunikatu uczestnikom życia gospodarczego, że monitoruje sytuację i będzie podejmować odpowiednie działania zgodne ze swoim mandatem, by ustabilizować wzrost cen.

Damian Olko
Damian Olko

Specjalizuje się w ekonomii stosowanej, analizach wpływu ekonomicznego i ekonomii sektora publicznego. Autor i współautor raportów, analiz i komentarzy ekonomicznych. Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, absolwent WNE UW, SGH i Catolica Lisbon School of Business & Economics.

POZOSTAŁE MATERIAŁY

Koronawirus a biznes [ANALIZA]
31 marca 2020, 23:50 0 komentarzy
pokaz więcej

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ