GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
na żywo
Jedzenia nie zabraknie. A prezerwatyw?

Kiedy mówiono, że zmuszenie ludzi do pozostania w domu może być receptą na problemy demograficzne Polsk...

pokaż więcej

Karta lepsza niż banknoty [FELIETON]

12 marca 2020, 23:45 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Karta lepsza niż banknoty [FELIETON]

Choć niektórzy uznają likwidację gotówki za przejaw dążenia państw do uzyskania władzy totalnej nad obywatelami, to obrót bezgotówkowy wydaje się być skazany na sukces. Także w krajach wolnych i demokratycznych.

    Komisja Nadzoru Finansowego zaapelowała do Narodowego Banku Polskiego o podniesienie limitu płatności bezgotówkowych bez autoryzacji PIN-em z 50 do 100 złotych. Ma to skłonić więcej osób do płatności kartą, a także ograniczy dotykanie przycisków na terminalach. Oczywiście ma to związek z pandemią koronawirusa, który potrafi utrzymywać się na banknotach przez kilka dni. A banknoty są najbardziej wędrującym przedmiotem w kapitalizmie nie od dziś. Wcześniej WHO odradziła korzystanie z gotówki, o czym pisał między innymi „Polish Brief”. Nieoczekiwanie światowa pandemia nowego wirusa stała się kolejnym argumentem za wprowadzaniem obrotu bezgotówkowego. W sytuacji globalnej lub lokalnej epidemii to właśnie banknoty mogą być jedną z głównych „platform” przenoszenia się zarazków – bakterii lub wirusów. To jednak wcale nie najważniejsza zaleta upowszechniania obrotu bezgotówkowego. Choć jego przeciwnicy uznają likwidację gotówki za przejaw dążenia państw do uzyskania władzy totalnej nad obywatelami, to obrót bezgotówkowy wydaje się być skazany na sukces. Także w krajach wolnych i demokratycznych.

Za i przeciw

    Zwolennicy obrotu bezgotówkowego mają swoje żelazne argumenty za stopniową likwidacją gotówki. Jednym z nich są koszty generowane przez obrót gotówkowy. NBP szacuje ogólny koszt społeczny obrotu gotówkowego na 0,98 proc. PKB, czyli 17,6 mld zł w 2015 roku. To dużo, jednak trzeba pamiętać, że także pozostałe rodzaje płatności generują koszty. Na przykład obsługa kart płatniczych kosztuje nas 0,21 proc. PKB, choć ich udział w płatnościach był w analizowanym roku znacznie niższy od gotówki. Ta ostatnia odpowiadała za 69 proc. wszystkich transakcji i 73 proc. wszystkich kosztów związanych z obiegiem pieniądza, czyli gotówka kosztuje nas niewiele więcej niż wynikałoby to z jej udziału w obiegu. Można więc powiedzieć, że akurat argument mówiący o niższych kosztach nie jest specjalnie trafiony. Gdyby gotówka rzeczywiście była lepsza, to kraj rozwinięty powinno byłoby stać na jej utrzymanie.

    Kolejnym argumentem jest wyeliminowanie procederu fałszowania gotówki. Nie będzie co fałszować, to zupełnie oczywiste. Również trudno to jednak uznać za decydujący argument. Proceder fałszowania gotówki nie jest tak powszechny, by z jego powodu gotówkę wycofywać, poza tym z obrotem bezgotówkowym wiążą się innego rodzaju przestępstwa, jak chociażby wyłudzanie kodów BLIK podając się na portalach społecznościowych za znajomych.

    Kluczową kwestią w temacie obrotu bezgotówkowego jest wyeliminowanie lub przynajmniej znaczne ograniczenie szarej i czarnej strefy. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wartość szarej strefy, czyli działalności wykonywanej bez wiedzy fiskusa, w 2018 r. wyniosła 283,5 miliarda złotych. Redukcja szarej strefy o jeden punkt procentowy w relacji do PKB mogłaby przynieść budżetowi 6 mld zł rocznie. Gdyby Polska co roku przez sześć lat ograniczała szarą strefę o jeden punkt procentowy, to skumulowany zysk finansów publicznych mógłby wynieść nawet 128 mld zł. Dwa główne mechanizmy powstawania szarej strefy to praca nierejestrowana, czyli bez umowy, oraz sprzedaż bez faktury lub paragonu. Oba procedery odbywają się przede wszystkim przy pomocy gotówki. Oczywiście przy wyeliminowaniu obrotu gotówkowego jakaś szara strefa też będzie istniała. Niemożliwe jest kontrolowanie przez fiskusa wszystkich płatności elektronicznych. Jednak będzie ona marginalna, ograniczona do najmniejszych firm, głównie tych działających jako osoby fizyczne.

Czarna strefa do lamusa

    Brak papierowego pieniądza znacznie utrudni także działalność przestępczą. Wartość całej czarnej strefy w Polsce szacowana jest na 13 mld zł (dane za 2013 r.), z czego prawie 10 mld zł to sprzedaż narkotyków, 2,5 mld zł to wartość przemytu papierosów, a ponad 600 mln zł pochodzi z prostytucji. Przestępcy będą mieli nie tylko trudniej dokonywać transakcje, ale też gromadzić aktywa finansowe. Także w tym przypadku zostaną zapewne wymyślone mechanizmy obchodzenia prawa – już teraz detaliczne transakcje narkotykowe bywają opłacane elektronicznie – jednak będzie to zdecydowanie trudniejsze.

    Oczywiście przeciwnicy eliminacji gotówki także mają swoje argumenty. Kluczowy z nich mówi o daniu do ręki rządom, a nawet prywatnym firmom (np. bankom), kolejnego narzędzia do inwigilacji. Płacąc elektronicznie zostawiamy ślady w systemach bankowych, po których będzie można do nas dotrzeć i nas namierzyć. A nawet prowadzić spersonalizowane akcje reklamowe. Jednakdo tych drugich korporacje już teraz wykorzystują big data, czyli dane, które zostawiamy w sieci. Są one dla nich dużo bardziej wartościowe, a do danych bankowych i tak nie mają dostępu. Namierzanie podejrzanych przez służby odbywa się obecnie bardzo skutecznie dzięki śledzeniu telefonów komórkowych – mowa nie tylko o billingach, ale przede wszystkim logowaniu do stacji BTS. Ciekawe czy którykolwiek z przeciwników obrotu bezgotówkowego chętnie pozbyłby się swojego smartfona.

    Innym z argumentów jest jeszcze większa pozycja sektora bankowego. Eliminacja gotówki zmusi każdego do trzymania pieniędzy w banku. Obecnie formalnie istnieje możliwość otrzymywania wypłaty do ręki, gdy się zgłosi taki wniosek, ale prawie nikt z tego nie korzysta. Według danych NBP, w 2016 r. tylko 17 proc. dorosłych Polek i Polaków nie posiadało rachunku bankowego. Byli to głównie seniorzy, którzy otrzymywali emerytury przekazem pocztowym. Od 2016 r. odsetek osób bez rachunku bez wątpienia spadł, więc wyeliminowanie gotówki nie będzie żadnym przełomem – już teraz banki trzymają zdecydowaną większość naszych aktywów pieniężnych. Poza tym sektor bankowy jest jedną z najbardziej regulowanych branż w Polsce i na świecie (nic w tym dziwnego, skoro de facto wpuszcza pieniądz na rynek). Ewentualne zwiększenie jego roli może więc być skorygowane o wprowadzenie dalszych ograniczeń ustawowych.

Instrumenty miękkie

    Według raportu NBP z grudnia 2018 r., płatności bezgotówkowe stają się coraz bardziej popularne w Polsce. Pod względem upowszechniania obrotu bezgotówkowego już teraz nie mamy się czego wstydzić. W zasadzie jedynie pod względem liczby wydanych kart płatniczych jesteśmy wyraźnie poniżej średniej UE. W 2017 roku nad Wisłą wydana była jedna karta płatnicza na jednego mieszkańca, tymczasem w całej UE było to 1,6. Pod względem liczby transakcji kartami płatniczymi wypadliśmy mniej więcej w środku stawki – zanotowano 101 transakcji na mieszkańca. Średnia UE wyniosła 135, jednak była ona „podbita” przez kilka krajów, takich jak Dania, Szwecja czy Wielka Brytania, w których liczba transakcji wyraźnie przekraczała trzysta na osobę. Wzrost liczby transakcji kartami wyniósł w Polsce 21 proc., co było szóstym wynikiem w UE. Na jedną kartę płatniczą przypada u nas 95 transakcji, czyli o 25 więcej niż średnio w UE. Na jeden terminal przypada w Polsce prawie 6 tysięcy transakcji (8 miejsce w UE), przy 4,2 tys. w całej UE.

    Rządzący powinni więc stopniowo wprowadzać obrót bezgotówkowy przy pomocy instrumentów miękkich, które umożliwią płatności bez użycia gotówki na jak najszerszą skalę. Funkcjonuje już program „Polska bezgotówkowa”, który w łatwy i tani sposób udostępnia terminale drobnym przedsiębiorcom, dzięki czemu pojawiły się one chociażby w prywatnych gabinetach lekarskich. Gdyby terminale dostępne były w każdej placówce detalicznej w Polsce, a każdy sprzedawca byłby zobowiązany przyjmować wszystkie płatności bezgotówkowo, Polacy nie obawialiby się, że brak banknotów w portfelu uniemożliwi im dokonanie zakupu. Podwyższenie limitu transakcji bez autoryzacji PIN-em także mogłoby skłonić więcej osób do używania karty. Jedynym twardszym rozwiązaniem, który na ten moment jest warty uwagi, to ograniczenie limitu dla płatności gotówkowych. Obecnie wynosi 15 tys. zł, ale Ministerstwo Finansów rozważa obniżenie go do 8 tys. zł, co wydaje się być dobrym pomysłem.

    Obrót bezgotówkowy jest bardziej komfortowy dla konsumentów, ogranicza korupcję, utrudnia unikanie podatków, a także znacznie komplikuje życie przestępcom. Liderami eliminowania gotówki są nie tylko autorytarne Chiny, ale też kraje bez wątpienia demokratyczne, takie jak Szwecja czy Dania. Nie stoi więc to w sprzeczności z wolnością osobistą. Usprawni za to funkcjonowanie polskich instytucji i będzie kolejnym małym krokiem Polski ku cywilizacji wysoko rozwiniętej.

 

Piotr Wójcik
Piotr Wójcik

Publicysta i felietonista ekonomiczny. Stale współpracuje z "Krytyką Polityczną", "Dziennikiem Gazeta Prawna", "Przewodnikiem Katolickim" oraz "Instytutem Spraw Obywatelskich". Autor serii powieści kryminalnych "Metropolia".

POZOSTAŁE MATERIAŁY

Sprzedaż z koronawirusem
26 marca 2020, 23:45 0 komentarzy
Kłamstwa którymi żyjemy [FELIETON]
25 marca 2020, 23:50 0 komentarzy
Chiński sposób na koronawirusa
24 marca 2020, 23:41 0 komentarzy
pokaz więcej

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

2 komentarze

Olaf
Olaf
14 marca 2020, 12:45
Podobno koronawirus przenosi się na banknotach, sporo ludzi teraz panikuje i masowo wypłacają pieniądze - ludzie trzeba zachwiać spokój!
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ