GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Specustawa pomoże przedsiębiorcom, czy ich dobije?

15 marca 2020, 23:45 / Opracowanie własne, zdjęcie pixabay
Specustawa pomoże przedsiębiorcom, czy ich dobije?
Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Główny analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor naczelny PolishBrief https://mareklachowicz.com

W trakcie kryzysu koronawirusa niezwykle istotne jest zabezpieczenie interesów przedsiębiorców. Suchą stopą przez kryzys nikt nie przejdzie, jednakże jest zdecydowana różnica między zamoczeniem w wodzie kostek, a wpadnięciu po pas albo szyję. Ministerstwo Rozwoju szykuje zatem specustawę, która gotowa jeszcze nie jest, ale której główne założenia dostałem mailem, podobnie jak tysiące przedsiębiorców w całym kraju. Oto punkty, które budzą mój niepokój i które na pewno można rozwiązać lepiej. Podam również swoje rekomendacje. Kluczowe jest, by sprawą zająć się teraz, bowiem gdy ustawa zostanie przygotowana, nie mam najmniejszych wątpliwości, że zostanie przegłosowana w trybie natychmiastowym. Założenia pakietu pomocowego pochodzą bezpośrednio ze strony Ministerstwa Rozwoju [link].

W przypadku przestoju, pracownikom takiego przedsiębiorcy, przysługiwałoby: świadczenie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych do wysokości 100% zasiłku dla bezrobotnych (823,60 zł) zwiększone o kwotę składek na ubezpieczenia społeczne oraz wynagrodzenie finansowane ze środków przedsiębiorcy w łącznej wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jako przestój definiuje się spadek obrotów/sprzedaży o przynajmniej 15% przez kwartał (postulowane skrócenie z 6 do 3 miesięcy). 

Propozycja ta może być atrakcyjna dla np. małych firm consultingowych, płacących analitykom po 8 tysięcy brutto miesięcznie. Firmę dotknie kryzys, ogłosi przestój i zamiast 8 tysięcy musi płacić jedynie pensję minimalną (2600 zł brutto). Prawie pięć i pół tysiąca oszczędności. Wygląda to wspaniale, ale wielu takich firm w Polsce nie ma. Przypomnijmy sobie gigantyczną falę oburzenia, jaka przetoczyła się przez przedsiębiorców, gdy ogłoszono plany zwiększenia płacy minimalnej do 2600 w roku 2020 - co już mamy - 3 tys. w roku 2021 oraz 4 tys. w roku 2023. Liczni eksperci zwracali uwagę, że dla wielu lokalnych biznesów, zwłaszcza tych konkurujących ceną, oznacza to zwyczajnie śmierć. Jeżeli nie ze wzrostu kosztów, to z przepracowania właściciela, który może być zmuszony brać coraz więcej obowiązków na siebie.

Koronawirus wywołuje kryzys. Polacy zostali w domach, poza nielicznymi wyjątkami, większość firm odnotuje spadek przychodów. Epidemie to nie jest okres dobrej koniunktury! Tymczasem Ministerstwo Rozwoju pozwala przyznać się do problemów (okres przestoju) ale zamiast podać rękę i wyciągnąć z toni, jeszcze do niej wpycha. Podany wyżej cytat pochodzi z punktu "Ochrona i wsparcie rynku pracy" zatem zakładam, że firma mająca problemy, zwolnić pracownika nie może. Co zatem mamy? Przedsiębiorstwo, które przy normalnych obrotach płaci minimalną, na którą i tak z trudem znalazło pieniądze, bo wzrosła o 350 zł w porównaniu z 2019, nagle ma spadek przychodów kwalifikujący się jako przestój. Kosztów pracy nie może jednak zredukować, bo pracownika nie da się zwolnić, a i tak trzeba mu wypłacać pełną pensję! Pracownik za to ma lepiej niż miał, bo do pensji minimalnej od pracodawcy dostanie jeszcze nieco ponad 800 zł od rządu. 

Jak zrobić to lepiej? Pracodawca i FGŚP wspólnie składają się na minimalną. Osiemset zł od Funduszu, reszta od pracodawcy.

Dopłaty do kredytów w ramach BGK, dopłaty do oprocentowania w ramach funduszu klęskowego.

Ułatwienie dostępu do kredytów, zwłaszcza na pokrycie bieżącej płynności jest zwykle pożądane w warunkach kryzysu, tu jednak nie rozwiazuje problemu. Nikt nie wie, ile czasu będzie trwała epidemia i jakie środki będą potrzebne na utrzymanie działalności. Podkreślam tu, że zgadzam się z decyzją ministra Łukasza Szumowskiego o zamknięciu de facto całego kraju! Docierały do mnie różne głosy, jak to minister jest lekarzem, przez co nie interesuje go biznes, itd. Interesuje. Lepiej zamknąć prewencyjnie na 2-3 tygodnie, niż później z konieczności na 3 miesiące. Parę tygodni firmy jakoś wytrzymają, parę miesięcy będzie dla większości nokautujące. 

Wracając do finansowania. Dopłaty i pomoc BGK są oczywiście chwalebne, ale, jak w każdej instytucji, występuje pewne opóźnienie biurokratyczne, a w kryzysie każdy dzień się liczy. Jak zatem zrobić to lepiej? Uwolnić środki na rachunkach VAT. Każdy VATowiec ma dostęp do linii kredytowej w wysokości do 23% przychodu. To bardzo dużo pieniędzy. Jedyne co rząd musi zrobić, to nie wyciągać od razu ręki po te pieniądze, a pozwolić przedsiębiorcy chwile nimi poobracać i spłacić podatek w późniejszym okresie. Obecnie rozliczenia są kwartalne, a dla młodych firm, miesięczne. Wydłużmy ten okres, niech firmy spłacają dłużej. Nie będą wtedy musiały się dodatkowo zadłużać, co również może okazać się zgubne. Pragnę jednak zaznaczyć, że w ramach specustawy planowane są zmiany w VAT, nie zostało jednak określone jakie. Jeżeli takie, jak postuluję, to nie mam uwag. 

Przedsiębiorca z ubezpieczeniem chorobowym, który w związku z koronawirusem nie może wykonywać działalności  gospodarczej, otrzyma z ZUS zasiłek chorobowy na ogólnych zasadach, tj. jeżeli otrzyma zwolnienie lekarskie albo decyzję państwowego inspektora sanitarnego o kwarantannie lub izolacji. Przedsiębiorca otrzyma także zasiłek opiekuńczy, jeśli sprawuje osobistą opiekę nad chorym dzieckiem lub innym członkiem rodziny (zwolnienie lekarskie), dzieckiem objętym izolacją lub kwarantanną (decyzja sanepidu), albo dzieckiem do lat 8 w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły (oświadczenie ubezpieczonego).

W tym miejscu muszę Ministerstwu coś uświadomić, chociaż ponownie, propozycje nie są najgorsze. Otóż w zasadzie nie ma przedsiębiorcy, który jest w stanie nie wykonywać działalności gospodarczej. Nawet jeżeli nie mam przychodów, muszę walczyć, by te przychody mieć. Starać się pozyskać klienta, sprzedać swoje usługi, zainwestować w marketing, czy nadzorować rachunki. Obowiązków jest cała masa, a rzadko kiedy można je komuś przekazać. Oczywiście, można skorzystać z usług biur rachunkowych, firm marketingowych, etc. jednak to wszystko kosztuje, a nie każda firma ma na to pieniądze. Większość przedsiębiorców decyduje się nie płacić składki chorobowej nie dlatego, że cieszą się doskonałym zdrowiem i nie planują chorować, tylko dlatego, że wiedzą, iż nic im to nie da. Pracownik, zatrudniony na umowę o pracę w dużej firmie może odejść na L4. Jego obowiązki przejmie kto inny, poza tym są one jedynie drobnym wycinkiem całej działalności przedsiębiorstwa (księgowy nie zajmuje się pisaniem programów, a bazodanowiec nie tłumaczy sprzedawcy na czym polega marketing). W małych działalnościach L4 nie funkcjonuje, bo nie ma na kogo scedować obowiązków. 

Podobnie sprawa ma się z opieką nad chorym dzieckiem. Oczywiście, miło dostać zasiłek, czy pomoc finansową, ale kilkaset złotych nie rozwiązuje problemu, gdy trzeba przygotować produkt, sprzedać go, zabezpieczyć następne kontrakty, zadbać o media społecznościowe i rozliczenie z fiskusem, itd. Mówi się, że czas to pieniądz, ale pieniądz w tym wypadku to nie to samo, co czas i dla takich przedsiębiorców doba zwyczajnie robi się za krótka. 

Jak można zrobić to lepiej? Potraktuję tę rekomendację jako podsumowanie całości artykułu. Dajmy przedsiębiorcom czas. Zmniejszmy im niepotrzebne obowiązki administracyjne, np. związane z rozliczeniami. Na płacenie podatków i inne obowiązki biurokratyczne traci się masę czasu, na co wskazują raporty takie jak Doing Business czy Paying Taxes. Niech ci nasi przedsiębiorcy nie muszą wreszcie oglądać się przez ramię, czy nie ściga ich fiskus albo inny urzędnik, a zajmą się swoimi firmami. 

Z OSTATNIEJ CHWILI

Co dalej ze wzrostem cen?
5 czerwca 2020, 23:45 0 komentarzy
PKO BP: Ceny mieszkań mogą spaść o ok. 15%
5 czerwca 2020, 20:16 2 komentarze
pokaz więcej

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

2 komentarze

Ja
Ja
17 marca 2020, 14:21
Skoro przedsiębiorca zarabiał kilka lat to zgromadził.jakoes oszczędności. A jak przedsiębiorca jest taki mądry to niech sam przeżyje za najniższą krajową.
ODPOWIEDZ
M.G. MAŁY PRZEDSIĘBIORCA
M.G. MAŁY PRZEDSIĘBIORCA
16 marca 2020, 05:37
Ma Pan "Świętą Rację", oto sedno problemu większości PRZEDSIĘBIORCÓW... Ja pracuję od pon. do soboty po 14 godzin dziennie A czasem więcej, a w niedzielę odsypiam. Nie stać mnie na pracownika odkąd wzrosło minimalne i VAT ze sprzedaży mam zablokowany..., itd. Gdzie tu czas na normalne życie z rodziną? Tak wygląda okrutna rzeczywistość, jeszcze jak ktoś ma kredyt hipoteczny we frankach do spłaty... Pozdrawiam M.G.
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ