GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Ekonomia szacunku, czyli podziękuj przy kasie [OPINIA]

26 marca 2020, 23:45 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Ekonomia szacunku, czyli podziękuj przy kasie [OPINIA]
dr Radosław  Zyzik
dr Radosław Zyzik

Ekonomista, prawnik, prodziekan Wydziału Pedagogicznego Akademii Ignatianum. Jest Autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularnonaukowych, w których łączy wiedzę z ekonomii behawioralnej i neuronauk z naukami prawnymi i naukami o polityce publicznej.

Pandemia SARS-CoV-2 wyostrza pewne zjawiska. Dzisiaj w jednym ze sklepów Pani kasjerka przepraszała mnie, że muszę czekać, bo dezynfekowała kasę i taśmę. Powiedziałem, że to nie problem i dziękuję, że przychodzi do pracy, bo bez niej nie miałbym co jeść. Odpowiedziała, że jestem pierwszą osobą, która tak do niej powiedziała, bo zwykle ludzie denerwują się i narzekają, że muszą czekać. Jej odpowiedź wskazywała na pewne braki w naszym społeczeństwie, ale żeby je dostrzec trzeba zrozumieć istotę ekonomii szacunku.

Ekonomia szacunku to ekonomia badająca wzajemne relacje ludzi oparte na trosce, wzajemnej pomocy, uprzejmości, zaufaniu i przyjaźni. Te relacje to fundament współczesnych społeczeństw i klasycznej ekonomii skoncentrowanej na studiowaniu decyzji w warunkach niedoboru. Bez ekonomii szacunku nie mielibyśmy rynku, a tym samym sklepu, w którym Pani w wieku 50+ naraża swoje zdrowie nie mogąc pracować zdalnie. Ekonomia szacunku bada ukryte bogactwo narodu.*

Walutą w ekonomii szacunku są drobne gesty uprzejmości, przysługi, które wyświadczamy znajomym lub sąsiadom pilnując ich domów, uwaga, którą poświęcamy ludziom z nami niespokrewnionym, wsparcie okazywane innym a także wolontariat. Badania nad subiektywnym poczuciem dobrobytu pokazały jak kolosalne znacznie dla poczucia sensu i szczęścia ma dobrze funkcjonująca ekonomia szacunku. Nie warunkuje ona więc tylko istnienia sklepu, w którym w czasie pandemii można kupić żywność, ale ma także kolosalny wpływ na poczucie sensu, godności i szczęścia ludzi, którzy otrzymują zapłatę w tej nieoczywistej walucie. Tak duży, że być może tylko dzięki niej osoby, od których 38 milionów Polaków w czasie epidemii kupuje żywność, przychodzą do pracy a nie idą na zwolnienie lekarskie.

Jeśli więc zjawiska, o których piszę mają takie znaczenie, to zgodnie logiką funkcjonowania rynku mała poprawa efektywności może mieć kolosalne znacznie. Co to znaczy? To znaczy, że jeśli zaczniemy doceniać pracę takich osób jak Pani, z którą dzisiaj rozmawiałem, w czasie pandemii SARS-CoV-2, to być może będzie to krok do przodu dla naszego społeczeństwa już po jej zakończeniu. Krok w kierunku społeczeństwa obywatelskiego. Łatwe to nie będzie, bo choć lubimy myśleć o sobie inaczej, to w badaniu z 2018 przeprowadzonym przez CBOS 76% pytanych stwierdziło, że w stosunku do obcych powinniśmy być bardzo ostrożni a aż 54% respondentów nie ufa bliźnim. I choć szyjemy po domach maski dla lekarzy, wysyłamy pieniądze na kupno respiratorów, to nic nie zastąpi zwykłego „dziękuję”, gdy Pani zdezynfekuje taśmę byśmy mogli na niej położyć swoje zakupy. W ekonomii szacunku nie płaci się pieniędzmi.


*Hasło zaczerpnięte z książki Davida Halperna, The Hidden Wealth of Nation, Polity 2010.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

6 komentarzy

Leszek Berger
Leszek Berger
27 marca 2020, 14:56
Wiązka zupełnych oczywistości, wręcz truizmów, ale wartych pisania i publikowania po 100 razy dziennie, a pewnie i powieszenia na widoku - nad trybunami, ołtarzami, tablicami szkolnymi etc. zamiast tego, co tam na codzień wisi i sprawy nie załatwia.
I jeszcze jedno. Wiązałbym to z jakością życia, ale niekoniecznie ze szczęściem, które jest kategorią z innego wymiaru, a kto wiem - może fantazmatem.
Karel Plihal, świetny poeta, pisniczkarz i gitarzysta z Ołomuńca, zapytany przez fankę w internecie: "Pane Plihale, jak byt st´astnym?", odpowiedział: "Moj znamy psychiatr řika, že byt´ st´astnym vic než deset minut pro den, to umi jen idiot."
ODPOWIEDZ
Znafca
Znafca
27 marca 2020, 14:58
Święte słowa!
K
K
27 marca 2020, 10:59
Patrycja,
witajcie kasy samoobsługowe.
ODPOWIEDZ
DjDrumz
DjDrumz
27 marca 2020, 10:59
Bardzo ważny i madry tekst. Dzisiejsze czasy zmuszają nas do trudnych decyzji ale kultura osobista powinna być w każdym z nas zaczepiona od małego takie oczywiste a jednak nie u wszytskich...
ODPOWIEDZ
Patrycja
Patrycja
27 marca 2020, 00:14
Zacznijmy od tego, że kasjer jest chyba najbardziej nieposzanowanym zawodem na świecie, a na pewno w Polsce. Dziwi mnie bardzo, że w obliczu kryzysu ludzie nie potrafią tego docenić. Bo gdyby nie kasjerzy i sprzedawcy, nie mieliby co do ust włożyć. Może właśnie w tym czasie należy na nowo dokonać ewaluacji zawodu kasjera i zacząc go w końcu szanować.
ODPOWIEDZ
Leszek Berger
Leszek Berger
27 marca 2020, 15:52
Nie wszędzie kasjer jest ostatnim popychadłem.

Obrazek (1). Czasy komuny. Zamożne miasto w BRD, chyba Frankfurt. Piątek po południu, więc paroosobowa kolejka do kasy w spożywczym. Moja kolej. Kasjerka bierze w rękę czteropak pomidorów i mówi: "Tu jeden pomidor jest kaputt!" (lekko pęknięty był). Patrzę krótko w tył na kolejkę i mówię kasjerce: "Mniejsza o to. Ja też jestem kaputt." Ona na to odpowiada: "To ja panu cenę redukuję o połowę". Krótko i prosto, z korzyścią dla obu stron, decyzja na poziomie kasjerki w spożywczaku.

Obrazek (2). Miasteczko przygraniczne Forst, rok-dwa po upadku muru berlińskiego, chwila po Wiedervereinigung (Zjednoczeniu). Nieduży sklep 'buciany', jedna ekspedientka, na oko - małolata albo prawie. 10-letniej córce wpadają w oko kozaczki. Modne wśród dzieci kolory (fiolet, seledyn etc.), nadrukowany fajny obrazek i w ogóle. Dobry rozmiar! Koszt do wytrzymania --25 DM (~pół EUR+). Niosę do tej laski, ona patrzy i mówi: "Na jednej cholewce obrazek ma wadę, o tu". Patrzę - lekkie rozmazanie obrazka, na 1,5 cm.kw.
"Momencik" - dziewczyna biegnie za zaplecze, zostawiając nas komptetnie samych (!) i szuka. Wraca i niedobrą wiadomością: Drugich nie ma są tylko mniejsze lub o 2 numery za duże. Ale są podobne, pokazuje. Owszem podobne, ale dużo mniej sexy. Córka mówi "Ja to bym tamte chciała, ta wada nie przeszkadza!". Przekazuję sprzedawczyni, a ona na to.: "Proponuję opust ceny - 10DM zamiast 25!!!"
Szok! Taka siksa, bez pytania kierownika, bez komisji preselekcyjnej i tego wszystkiego...
Nie widać tu ani wielkiego szacunku, ani braku szacunku, za to dobrze widać ZAUFANIE, bez którego szacunku nie ma i chyba być nie może.

Obrazek (3) Paryż, początek lat 80. Ochroniarze z przepraszającym uśmiechem stoją przy drzwiach i zaglądają do toreb, teczek etc. PRZED WEJŚCIEM! Jest niespokojny sezon zamachów bombowych i chodzi o MOJE bezpieczeństwo. Interesy kupca zaspokaja się w inny sposób, dyskretny, żeby się klienci nie poczuli pozbawieni zaufania i szacunku.

Dla kontrastu:

Obrazek (4) Lidl Warszawa. W koszu męskie bokserki w 4pakach po 40. Bawełna z czymś elastycznym. Moje kolory i nawet jest mój rozmiar, ale niestety - w "rozkompletowanym" zestawie - jest opakowanie, metka z kodem etc., ale są tylko 3 pary. Mniejsza o to, kto i co zrobił z czwartą - w koszu jej nie ma. Kasa mi tego nie może sprzedać, bo nie jest kompletne. Kierownik sklepu nie może ani proporcjonalnie opuścić ceny, ani nawet pozwolić, bym kupił 3 pary za cenę 4. "Najwyżej wróci do magazynu."

Obrazek (5) Media-Markt, początek XXI wieku. Towaru skolko ugodno. Kolejka do kasy, kasjerka skanuje paski i puszcza towar dalej na taśmie. PJA płacę, a przy końcu taśmy stoi ochroniarz z nożykiem i bez ceregieli bierze ten towar - zapłacony już, czyli mój - rozcina opakowanie i dokonuje przeszukania.
Procedura ogólnopolska, sieciowa. Regularnie wołam kierowników. Jedn mi wciska bajeczkę, że ochroniarz ma za zadanie sprawdzić kompletność fabrycznie opakowanego zakupu (ochroniarz byłby więc bardziej merytoryczny od sprzedawców?!), drugi mi mówi, że nic nie poradzi - zarządzenie odgórne, z centrali. Rozmawiamy sobie właśnie o zaufaniu i szacunko oraz o tym, na co może sobie pozwolić kupiec wobec świadomych swojej godności klientów. I żeby poprosili szefów, by robili interesy wyłącznie tam, gdzie klienci zasługują na ich zaufanie. Po chwili - na moje kategoryczne żądanie - panowie biegną przynieść mi taki sam towar, ale z nienaruszonym opakowaniem, bo takie mam życzenie :) Po roku-dwóch procedura zostaje zarzucona.

Przykładów typu (4 i 5) jako Polak mieszkający w Polsce mogę przytoczyć dowolną ilość.

Powodem braku szacunku jest brak zaufania. Szacunek i zaufanie rosną wolniej niż tuja i MUSZĄ być wielostronne.
Sprzedawczyni, która nienawidzi swojego pracodawcy oraz klientów i nie ma do nich śladu zaufania, trudno zasłużyć na ich zaufanie i szacunek. To się błędne koło nazywa. Uruchomić je może każda ze stron tego trójkąta, a najłatwiej kupiec - wystarczy np. kamera, śledząca kasjerkę, czy jest wystarczająco czujna. Obrazek (5) dorzuca odrobinę optymizmu: Drogą systematycznej tresury, czasem nawet dość drastycznej, można do akceptowalnych zachowań przyuczyć nawet najtępsze bydlę, z zagraniczną siecią handlową włącznie.

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ