GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Internet w Indiach - quo vadis?

12 kwietnia 2020, 23:20 / Opracowanie na podstawie CNN. Zdjęcie: wikimedia commons
Internet w Indiach - quo vadis?
Maciej Gacki
Maciej Gacki

Analityk, student energetyki na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. W swojej pracy łączy wiedzę zdobytą na uczelni technicznej z ekonomią.

W ciągu niemal dziesięciu lat w Indiach ponad 500 milionów nowych użytkowników zmieniło status na  online, według danych opublikowanych przez rząd. Rynek ten jest drugi co do wielkości na świecie. Do tak wielkiego skoku przyczynił się głównie Mukesh Ambani oraz jego Reliance Jio. Miliarder założył swoją sieć komórkową we wrześniu 2016 roku. Każdemu nowemu klientowi Jio było przyznawane pół roku darmowego internetu 4G. Po 6 miesiącach taryfa również była bardzo przystępna. Wywołało do wojnę cenową na indyjskim rynku telekomów, co finalnie zaważyło o spadku średniej ceny z 3 dolarów za gigabajt na miesiąc w roku 2016 do ceny około 16 centów w 2018 roku. Było to prawdziwym game changerem w kraju, gdzie średnie zarobki oscylują poniżej 2 000 dolarów rocznie. Również spadek średniej ceny smartfonów, sprawił, że coraz więcej mieszkańców Indii może sobie pozwolić na odpowiedni sprzęt.

Światowi giganci dostrzegają w indyjskim rynku ogromny potencjał. CEO’s  największych światowych graczy na rynku internetowym (Facebook, Twitter, Google, Amazon, Uber…) pojawiają się w Indiach coraz częściej. Ostatnio firmy te wspólnie zainwestowały miliardy dolarów w programy mające na celu wprowadzenie języków lokalnych na ich platformy (na przykład streamingowe). Dodatkowo, wiele funduszy wyłożyły też azjatyckie firmy i banki, takie jak SoftBank, Tencent, Bytedance, czy też Alibaba, w większości inwestując w największe indyjskie start-upy.

Obecnie jednak, po okresie dynamicznego rozwoju rynku, przyszedł czas na uregulowanie prawne wielu ważnych kwestii, tak jak to miało miejsce w innych miejscach na świecie. Sprawić to może, że światowe korporacje będą miały trochę pod górkę. Wiele zapowiadanych regulacji ma narzucić na firmy działające w cyber świecie obostrzenia dotyczące obchodzenia się z danymi, przechowywania ich oraz dostępności. Według CNN obecna propozycja i kształt regulacji świadczy o dążeniach rządu z New Delhi do coraz mocniejszego ingerowania w świat wirtualny, co powoduje, że „największa światowa demokracja” zmierza do modelu Chińskiego, w którym treści oraz dostęp użytkowników do stron jest mocno kontrolowany.

„Rząd ciężką ręką chciałby użyć technologii do badania własnych obywateli, kontrolowania narracji poprzez ograniczenie wolności słowa i wypowiedzi. Nie jest zainteresowany technologią dla podwyższania dobrobytu, ale dla kontroli” - Mishi Choudhary z Software Freedom Law Center z Nowego Yorku. (tłumaczenie autora)

Jednym z najbardziej wyczekiwanych aktów prawnych to regulacja dotycząca agregowania i przetwarzania danych. Obecnie rząd już wymaga od korporacji informowania użytkowników, które dane są zbierane i przechowywane. W większości też firmy proszą o pozwolenia użytkowników na przetwarzanie informacji. Mówi się również o ograniczeniach związanych z miejscem ich przechowywania. Niektóre dane będą mogły być agregowane tylko na terytorium Indii. Według Jay’a Gullisha z US-India Business Council może to być dużym utrudnieniem dla działalności firm, ponieważ bardzo często występuje potrzeba wysyłania danych z punktu A do punktu B i z powrotem.  Projekt ustawy, który przechodzi przez parlament jest porównywany z europejskim RODO z 2018 roku. Wielu ekspertów jednak ostrzega przed dużymi uprawnieniami, jakie ustawa daje rządowi Indii. Proponowane prawo pozwala wyłączyć niektóre agencje rządowe z ich przestrzegania, co otwiera furtkę do gromadzenia informacji, które rząd uzna za ważne. Gullish twierdzi również, że firmy wstrzymają się z inwestycjami do czasu powstania stabilnego środowiska legislacyjnego, ponieważ „Korporacje nie chcąc mnożyć operacji, procesów w różnych krajach”.

Rozmowy nad ustawą trwają dalej. Facebook komunikuje, że docenia gotowość współpracy rządu z branżą technologiczną nad regulacjami, które w pierwotnej fazie były bardziej rygorystyczne.

Nie tylko social media są pod lupą. Również na sklepy internetowe, takie jak Amazon i Flipkart (właścicielem Flipkarta jest Walmart) zostały nałożone restrykcje. Platformy te, poprzez bardzo duże rabaty i atrakcyjne oferty zdominowały rynek indyjski. W tym roku indyjski urząd antymonopolowy wszczął postępowanie przeciwko tym dwóm firmom, które obecnie odpowiadają za 70% internetowego rynku handlu detalicznego w Indiach, zgodnie z danymi przedstawionymi przez Forrester Research. Następną propozycją rządu jest nałożenie 1% podatku na wszystkie transakcje na platformach e-commerance.

W międzyczasie władze toczą spór z Facebookiem o aplikację WhatsApp. Nowe poprawki miałyby zmusić platformy komunikacyjne do śledzenia wiadomości, które mogłyby zostać uznane za zagrożenie.

Działania rządu z New Delhi wydają się zjawiskiem negatywnym, ograniczającym wolność słowa oraz wypowiedzi. Jednak zdarzenia, takie jak śledzenie przez Pakistan indyjskich żołnierzy i zbieranie o nich informacji między innymi poprzez fikcyjne konta na portalach społecznościowych takich jak Facebook, pozwala zrozumieć obawy, które towarzyszą politykom. Niezależnie od rodzaju regulacji, korporacje dalej będą inwestować w Indiach, ponieważ jest to zbyt duży rynek, by można go było zignorować.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

1 komentarz

Zbyszek z Bogdańca
Zbyszek z Bogdańca
14 kwietnia 2020, 16:36
a siec 5G ?
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ