GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

W jakim kierunku pójdzie świat (zachodni) po kryzysie? – cz.1

23 kwietnia 2020, 23:41 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
W jakim kierunku pójdzie świat (zachodni) po kryzysie? – cz.1
Andrzej Halesiak
Andrzej Halesiak

Ekonomista, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego. Absolwent stosunków międzynarodowych i Executive MBA. Doświadczenie zawodowe zdobywał w różnych miejscach, począwszy od administracji publicznej, poprzez usługi doradcze po sektor finansowy.

Po kryzysie 2008 r. utarło się – optymistyczne w swym wydźwięku – przekonanie, że kryzys stulecia mamy już za sobą, a tu minęło zaledwie kilkanaście lat i mamy kolejny Czyżby więc czas nabrał przyspieszania, a może to świat się zmienił? Myślę, że obie hipotezy są prawdziwe. Taka sytuacja z reguły oznacza „że świat trzeszczy w szwach”, że nie wystarczą już drobne retusze i korekty, ale systemowe zmiany, oznaczające konieczność poukładania poszczególnych elementów systemu polityczno-społeczno-gospodarczego od nowa.

U podłoża systemowych zmian zawsze leży przewartościowanie, inne spojrzenie na otaczający nas świat, na to co jak działa (lub nie działa), na to czemu przypisuje się ważność i wartość. Poniżej kilka kierunków tych przewartościowań związanych specyficznie z pandemią. Nie dotyczą one jedynie Polski, ale w tej czy w inne skali odnoszą się do całego tzw. zachodniego świata.

Po pandemii wzrośnie rola poczucia bezpieczeństwa kosztem „zbytecznej” konsumpcji, czy też konsumpcji wynikającej z potrzeby demonstracji. Ludzie zaczną na nowo doceniać oszczędności (wróci pojęcie „oszczędności na czarną godzinę”), mniej skłonni staną się do zaciągania długów, zwłaszcza tych konsumpcyjnych,

Obecna sytuacja skłoni ludzi do przemyśleń na temat tego ile ze swych dochodów oddają państwu i co w zamian dostają. Dla wielu okażą się to gorzkie przemyślenia – zasiłki dla bezrobotnych okażą się niewystarczające na regulowanie podstawowych opłat, służba zdrowia unaoczni swoje niedofinansowanie, edukacja swoje zacofanie, wnioski o pomoc utknął na opłacanych z podatków urzędniczych biurkach itd. Tych systemowych słabości państwa nie da się ukryć za stosowaną w niektórych krajach strategią radykalnych ograniczeń wolności i swobód – mają one chronić ludzi, ale w praktyce są w dużej mierze wyrazem słabości aparatu władzy, w szczególności organizacji i wyposażenia służby zdrowia, systemu testów, itd.

Wielu ludzi na „kontraktach śmieciowych” boleśnie przekona się o tym… jak śmieciowe są to umowy – utrata pracy z dnia na dzień skłoni ich do zradykalizowania swoich postaw i jakiejś formy odreagowania. Myślę , że w przypadku wielu z nich (zwłaszcza młodych) nie skończy się na filozoficznych dywagacjach (czy całe życie chce żyć w strachu i niepewności jutra?, dlaczego jestem temu społeczeństwu niepotrzebny? jak w takiej sytuacji myśleć o rodzinie?), ale na konkretnych działaniach. Po negatywnych doświadczeniach dwóch wielkich kryzysów dzisiejszym 30-latkom mogą się wreszcie otworzyć oczy, mogą dostrzec, że coś z tym światem jest nie tak i dojrzeć do pokoleniowego buntu (miejmy nadzieję, że konstruktywnego, wyrażającego się w poszukiwaniu nowych rozwiązań zastanych problemów),

Zmiana wystąpi także w postrzeganiu wartości różnych rzeczy – jest szansa refleksji nad tym, że staliśmy się „społeczeństwem relacji rynkowych”, że staramy się co się tylko da przekuć na pieniądz. Pandemia zwraca nas ku pytaniu: czego nie można kupić za pieniądze? Zaczniemy bardziej cenić czas z bliskimi, będziemy silniej tęsknić za „wolniejszym” życiem,

Kryzys ma szansę zmienić nasze spojrzenie na kwestię indywidualizm a wspólnota („ja” vs. „my”). Mam wrażenie, że stawianie na indywidualizm (wynikające z przekonania, że dobrobyt wspólnoty jest sumą dobrobytu jej członków) straci na atrakcyjności – okaże się, że dbanie o innych ze wspólnoty (a w zasadzie wspólnot: lokalnej, narodowej, europejskiej) jest długofalowo lepszym rozwiązaniem, także z punktu widzenia interesu jednostki. Mam nadzieję, że to ostatnie skłonni wielu mądrych ludzi, którzy przez lata unikali tego jak ognia do zaangażowania się politycznie i społecznie, że wykreuje to nowych, tak potrzebnych dziś liderów.

Opisane powyżej przewartościowania stanowić będą jedną z osi nadchodzących zmian (drugą opiszę w cz.2, poświęconej kapitałowi/biznesowi). Osi odnoszącej się do relacji jednostka-wspólnota-państwo (rozumiane jako władze). W poszczególnych krajach skala rozczarowania państwem będzie różna. Najmniejsza moim zdaniem tam, gdzie państwo z zasady funkcjonuje w oparciu o faktyczny dialog społeczny (np. Niemcy). Największa tam, gdzie problemy związane z pandemią nałożyły się na długotrwałą dysfunkcjonalność systemu polityczno-społeczno-gospodarczego (np. Włochy).

Im większe rozczarowanie władzą, tym większe prawdopodobieństwo bardziej gwałtownych zmian widoczne w formie wyłaniania się nowych formacji politycznych, niepokojów społecznych, strajków itd. Przy mniejszym rozczarowaniu można liczyć na ich ewolucyjny charakter.

Dodatkowy wymiar nadchodzącej dynamiki systemu związany jest z tym, że w niektórych krajach rządzący mogą ulec pokusie wykorzystania obecnej sytuacji (strachu i niepewności) dla rozszerzania swojej władzy. Mogą chcieć rozgrywać narrację, że tylko silne państwo jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo, w praktyce oczywiście tylko kosztem wolności obywateli i ponoszenia wyższych nakładów (podatków). To perspektywa szczególnie realna w krajach, gdzie rządzący już dziś wykazują silne skłonności autorytarne, a społeczeństwo obywatelskie jest słabe (dotyczy to m.in. naszego regionu).

Czy płynie z tego jakiś jeden, główny wniosek? Tak. Pisałem o nim …. na początku roku, jeszcze przed pandemią, w tekście „Tożsamość – słowo klucz 2020 r.”. Dziś jeszcze bardziej niż wówczas jest dla mnie oczywiste, że przechodzimy właśnie przez unikalne czasy, a wybory jakich dokonamy w nadchodzących miesiącach (zarówno jako jednostki jak i społeczeństwo) zdeterminują naszą przyszłość na kolejnych kilkadziesiąt lat. Coś jakby powrót do …. 1989 r.

Tekst oryginalnie ukazał się na blogu eksperckim Rytm Gospodarki Andrzeja Halesiaka. Publikacja za zgodą autora [ link ]

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

1 komentarz

Artur
Artur
24 kwietnia 2020, 11:25
No i znowu wychodzi na to że Niemcy są najlepsze. A ja mimo wszystko nie chciałbym tam mieszkać.
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ