GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Buzek: Unia stanowi dla niektórych rządów i środowisk chłopca do bicia

28 kwietnia 2020, 23:45 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: Jerzy Buzek
Buzek: Unia stanowi dla niektórych rządów i środowisk chłopca do bicia
Kamil Moskwik
Kamil Moskwik

Dyrektor Wykonawczy w Instytucie Jagiellońskim, współzałożyciel PolishBrief.pl. Autor modeli fundamentalnych, analiz, raportów biznesowych i artykułów naukowych. Posiada doświadczenie zawodowe w sektorze rynku energii oraz doradztwie strategicznym.

Przedstawiamy Państwu wywiad z prof. Jerzym Buzkiem, b. premierem i przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Rozmawiamy o roli Unii Europejskiej w dobie koronawirusa, Europejskim Zielonym Ładzie oraz odmrażaniu gospodarki. Serdecznie zapraszamy do lektury!

PolishBrief.pl: Wiele państw krytykuje Unię Europejską za spóźnioną i nieadekwatną do skali odpowiedź na problem koronawirusa. Nawet w samej strefie Euro, kompromis dotyczący pakietu pomocowego jest trudny. Kraje południa ścierają się z północnymi. We Włoszech eurosceptyzm bije rekordy popularności. Czy Unia wytrzyma test pandemii, a jeżeli tak, to co w jej funkcjonowaniu będzie musiało się zmienić?

Jerzy Buzek: Ta krytyka, oskarżanie Unii za wewnętrzne niepowodzenia w państwach członkowskich, to absolutnie typowa sytuacja, wielokrotnie się powtarzała. Nie inaczej było w kryzysie 2008, nieporównanie łagodniejszym. Dziś, po 12 latach, nikt już nie wątpi: kryzys dotknął wtedy najbardziej te kraje, które żyły ponad stan, miały kolosalne zadłużenie obciążające kolejne pokolenia; w gruncie rzeczy państwa te beztrosko łamały przed kryzysem dobre zasady wprowadzane właśnie przez Unię!
Wróćmy jednak do obecnego kryzysu – skalą, zasięgiem, złożonością, dynamiką, skutkami jest być może najpoważniejszym w powojennej historii. Co więcej, nadal w wielu kluczowych aspektach pozostaje dużą niewiadomą – ile trwać będzie pandemia? Jak głęboki będzie kryzys? Jakie zmiany w globalnym układzie sił przyniesie? Jak zmieni nas, nasze społeczeństwa, nasze wspólnoty? Odpowiedzi na te pytania poznamy po upływie miesięcy lub nawet lat.

Tymczasem decyzje muszą być podejmowane tu i teraz. Do tego często trafne działania Unii są krytykowane, bo zawsze można „lepiej, więcej, szybciej”. A Unia Europejska – jak już wspomniałem - nie od dziś i nie od wczoraj stanowi dla niektórych rządów, polityków, środowisk etatowego „chłopca do bicia”: nie ważne czy chodzi o koronawirusa czy migracje, sytuację na rynku pracy czy ceny energii. I nie ważne czy kraje członkowskie w ogóle dały przysłowiowej Brukseli jakiekolwiek kompetencje w danym obszarze; w zakresie systemu opieki zdrowotnej nie ma ich praktycznie wcale, bo to odpowiedzialność państw członkowskich; w zakresie wsparcia finansowego – ma tylko tyle do rozdysponowania, na ile chcą się zgodzić właśnie kraje członkowskie – jedynie jeden procent PKB, w ramach którego pomoc uruchomiono zresztą w Brukseli niemal natychmiast.

Ale czy ta krytyka UE nie jest jednak uzasadniona?

Zapytam przewrotnie: czy jest uzasadniona krytyka rządów narodowych, które zrobiły często niewiele, aby zażegnać niebezpieczeństwo? Żeby było jaśniej, wymienię dwa przypadki spoza Unii: USA i Wielka Brytania; nie popisały się. Fatalne błędy popełniły też niektóre unijne rządy - dziś usprawiedliwają sie wpadkami Unii. Zgódźmy się: nikt nie przewidział aż takiej skali pandemii i z pewnością błędy zdarzyły się także instytucjom unijnym. Komisja zresztą oficjalnie przeprosiła za te potknięcia.

Spójrzmy jednak na to, co Unia zrobiła – pamiętając, że nie zarządza ona szpitalami, nie gromadzi strategicznych zapasów, a nowe rozwiązania może wprowadzić tylko przy zgodzie stolic. Natychmiast uruchomiono unijny mechanizm wspólnych zakupów niezbędnych środków medycznych, do którego Polska przystapila zreszta ze znacznym opóźnieniem, skoordynowano i współfinansowano akcję powrotu obywateli przebywających poza swoimi krajami, poluzowano rygory pomocy publicznej – tak, by państwa mogły jak najszybciej wesprzeć firmy i ratować miejsca pracy. Te pakiety pomocowe, wymagające zgody KE, są akceptowane bez zwłoki. Dodatkowo UE przeznaczyła 100 mld euro na bezpośrednią pomoc dla ludzi, którzy są dzisiaj zagrożeni utratą pracy. Co więcej, niewykorzystane przez kraje fundusze unijne będą mogły być przeznaczone na walkę z pandemią i jej skutkami – to kolejne dziesiątki miliardów euro.

Warto tutaj spojrzeć na kalendarium działań UE sporządzone przez KE  - cytowane również przez polskiego komisarza Janusza Wojciechowskiego. Pokazuje ono jasno – pierwszy alarm ostrzegający przed koronawirusem KE wysłała już 9 stycznia. Decyzje o pomocy finanswej, po początkowym zapóźnieniu, podejmowano szybko i sprawnie. Dzięki nim Polska mogła od zaraz z kwoty 7,4 mld euro (około 32 mld złotych) zakupić sprzęt medyczny i zapobiec pierwszym społeczno-gospodarczym skutkom pandemii. Polski rząd uzyskał także zgodę na przekazanie firmom 22 mld euro na zachowanie płynności finansowej oraz kredyty dla MŚP. Europejski Bank Inwestycyjny otworzył dodatkową linię kredytową na 200 mld € na odbudowę gospodarki po pandemii. W ramach polityki spójności Polska ma zapewnione kolejne 14 mld € na te wydatki, które teraz i w ciągu trzech następnych lat okażą się niezbędne dla ochrony zdrowia, rozruszania gospodarki i na projekty społeczne.  

Jak UE wyjdzie z tego testu?

Ten kryzys pokazał dobitnie jak bardzo jesteśmy zależni od siebie – nie tylko w Europie, ale jako świat. Zależni od dostaw towarów, od przepływu pracowników, od pomocy z zewnątrz, od współpracy ośrodków naukowych otwarcie dzisiaj wymieniających informacje i pracujących nad szczepionką dla świata. W pojedynkę nie jesteśmy w stanie rozwiązywać skutecznie wielu problemów – Unia Europejska jest nam zwyczajnie niezbędna. Oczywiście musi się ona zmieniać i rozwijać, bo inaczej sama również może nie sprostać współczesnym wyzwaniom.

Obecna Komisja już w ubiegłym roku przygotowała plan wielkiej europejskiej debaty nad przyszłością integracji. Paradoksalnie może ten czas wielkich pytań i wielu niewiadomych przysłuży się tej debacie. Pomoże podejść poważnie do reformy i wzmacniania naszej wspólnoty. I nie chodzi tu tylko o to, czy Unia ma być skuteczniejsza w kwestiach zdrowia – gdzie dziś nie ma żadnych kompetencji; czy powinna mieć większy budżet, zależny nie tylko od wkładów krajów członkowskich; czy też jak konkurencyjną gospodarkę i globalne przywództwo dobrze łączyć z ochroną klimatu. Ale chodzi tu przede wszystkim o jej fundamenty, o korzenie, o sens wspólnoty, o wspólne wartości.

Wspomniał Pan Premier kwestię ochrony klimatu. Nie sposób nie odnieść się do pytania o Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, który jest kluczowym elementem programu „Europejskiego Zielonego Ładu”. Warto zaznaczyć, że Polska ma szansę stać się jego największym beneficjentem –  pojawiają się jednak głosy, że środki w FST będą niewystarczające. Jak w dobie pandemii będzie wyglądać lokowanie środków? Koronawirus wpłynie znacząco na program Europejskiego Zielonego Ładu?

To czy i ile pieniędzy nasze regiony otrzymają z Funduszu, w dużej mierze zależy od postawy polskiego rządu. Można narzekać, że te środki będą niewystarczające, ale – mówiąc najdelikatniej – grudniowa decyzja, by jako jedyne państwo członkowskie nie uczestniczyć w unijnym celu neutralności klimatycznej, nie pomaga nam w walce o większe pieniądze.  Jeszcze przed wybuchem pandemii, w Parlamencie Europejskim padały pytania bułgarskich, greckich, hiszpańskich kolegów czemu kraj, który do niczego się nie chce zobowiązać, ma być największym wygranym FST. Ciężko mi się tego słuchało – jako Polakowi, orędownikowi solidarności w polityce unijnej, ale i – pomysłodawcy powołania takiego nowego Funduszu wsparcia naszych regionów górniczych. Teraz, po koronawirusie, tych pytań pewnie przybędzie. Jako sprawozdawca odpowiedzialny w mojej komisji ITRE za rozporządzenie powołujące FST zrobię wszystko, by polskie regiony – na czele ze Śląskiem i Zagłębiem – nie były przy podziale środków poszkodowane. Mam nadzieję, że rząd wesprze te działania.   

Co do Zielonego Ładu – on od początku był pomyślany jako nowa strategia rozwoju Unii Europejskiej, mająca łączyć zwiększanie konkurencyjności i wzrost gospodarczy UE z ochroną środowiska i walką z globalnym ociepleniem oraz zrównoważonym i sprawiedliwym społecznie rozwojem. I dzisiaj może stanowić koło zamachowe odnowy gospodarki unijnej po recesji wywołanej przez koronawirusa. Niedawno z takim apelem wystąpili ministrowie 17 krajów członkowskich, także z tzw. nowej UE – Łotwy, Malty, Słowacji czy Słowenii. Myślę zatem, że – parafrazując Marka Twaina – pogłoska o śmierci Zielonego Ładu jest mocno przesadzona.

Dziś, w czasach pandemii łatwiej nam zapewne uwierzyć, że stoimy przed ciagiem kryzysów w skutek zmian klimatycznych: susze, braki wody pitnej, pożary, gdzie inej powodzie i fale zalewające ląd, zanieczysczone powietrze, które zagraża przecież naszemu zdrowiu i życiu ciągle znacznie bardziej niż koronawirus. Przypomnijmy sobie to, o czym w zasadzie wszyscy wiemy. Noe zbudował Arkę PRZED Potopem; to ostatni moment abyśmy postąpili tak samo.

A czy możemy oczekiwać coraz większej 'regionalizacji' globalizacji? Do niedawna łańcuchy wartości były rozsiane po całym świecie. Teraz widać, że nawet z punktu bezpieczeństwa warto, by kluczowe produkty były zabezpieczone lokalnie. EU chcąc ratować produkcję stali i innych energochłonnych produktów wprowadza podatek węglowy na granicach. Czy możemy oczekiwać pojawienia się kontynentalnych 'stref wpływu'?

Mówiąc zupełnie szczerze: możemy oczekiwać wszystkiego. Bardzo sobie cenię takie ankiety, w których eksperci z różnych dziedzin krótko odpowiadają na pytanie: „jak będzie wyglądać przyszłość”. Amerykański magazyn Foreign Policy zrobił takie zestawienie kilka tygodni temu. I widać jasno, że jedyne co wiemy to, że będzie jakoś inaczej – ale czy radykalnie inaczej, czy tylko przyspieszą procesy, które już zachodziły?

O ucieczce miejsc pracy z UE w skutek opłat za emisję – któremu ma zapobiec tzw. ‘podatek węglowy’ - mówię od lat. Od lat wspieram też działania na rzecz reindustrializacji Europy. Ale czy to musi oznaczać, że cały łańcuch dostaw i produkcji zostanie przeniesiony do Europy? Nie – a z pewnością nie we wszystkich, a nawet – nie w większości sektorów. Jest to po prostu zbyt drogie i nie wzmocni naszej konkurencyjności.  Jakieś strategiczne łańcuchy dostaw – np. komponentów medycznych – zapewne tak. W jakimś stopniu firmy same ‘wrócą’ bliżej rynków zbytu. Ale sądzę, że będzie to się dziać raczej poprzez dywersyfikację dostaw – tak, by równoważyć ciągłość i bezpieczeństwo z poszukiwaniem niskich kosztów.

A co z globalizacją?

Myślę, że nie zobaczymy ani końca globalizacji ani końca rywalizacji. Z pewnością inaczej będzie wyglądała równowaga między tym, jaki wpływ na globalizację będą miały państwa a jaki – globalne korporacje. Ale to będzie zależało również od tego, jakiej pomocy będą wymagały te drugie ze strony państw.

W strefie publicznej trwa debata związana ze sposobem i czasem odmrażania gospodarki. Wielu analityków przedstawia swoje modele związane z odbiciem gospodarki. Czy uważa Pan, że możliwy jest scenariusz V, zakładający szybkie odbicie gospodarki oraz powrót do poziomu z 2019 roku w drugiej połowie 2021 roku? Czy wszelkie analizy należy traktować z przymrużeniem oka, bo prognozowanie zjawisk gospodarczych w czasie pandemii jest trudniejsze niż zwykle?

Mocno trzymam, oczywiście, kciuki za scenariusz V, ale znów odpowiem w sposób, który w mediach społecznościowych nie przysparza ‘lików’: trudno powiedzieć i w zasadzie wszystko jest możliwe. Co do modeli, to stymulują debatę i pokazują pewne trendy. Do konkretnych wielkości nie warto się specjalnie przywiązywać. Ale warto przygotować się na te gorsze scenariusze, aby się nie rozczarować.

Na to wszystko nakłada się pytanie o to, czy wprowadzone ograniczenia – tzw. lockdown – będą miały głębszy wpływ społeczny. Innymi słowy, czy po kryzysie wrócimy do masowej konsumpcji, życia na kredyt, czy też – nasze postawy ulegną głębokim przewartościowaniom.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

2 komentarze

DemiNur
DemiNur
29 kwietnia 2020, 08:07
Można narzekać na UE ale bez ich kasy bylibyśmy teraz jak UA bez infrastruktury, biznesu itd
ODPOWIEDZ
Alfred
Alfred
29 kwietnia 2020, 07:09
UE nie poradziła sobie w kryzysie koronawirusa ocenimy jej działania expost jak wszystko się skonczy
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ