GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Szklarek: Gospodarka nie jest w stanie funkcjonować bez wody [WYWIAD]

27 maja 2020, 23:50 / źródło: opracowanie autorskie
Szklarek: Gospodarka nie jest w stanie funkcjonować bez wody [WYWIAD]
Patrycja  Rapacka
Patrycja Rapacka

Analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor PolishBrief.pl

Woda pokrywa około 70 procent powierzchni Ziemi. W dobie zmian klimatycznych oraz suszy coraz częściej pytamy o zasoby wody pitnej, które kurczą się. Polecamy nasz wywiad z dr. Sebastianem Szklarkiem, autorem bloga Świat Wody. Pytamy o rolę wody w gospodarce oraz rekomendacje w sprawie polityki hydrologicznej. Czy cena wody powinna wzrosnąć i o ile? Zapraszamy do lektury!


PolishBrief: Panie Doktorze, prowadzi Pan popularnego bloga "Świat Wody", czyli stronę o najcenniejszym zasobie jakim jest właśnie woda. Wydaje się, że ten świat się kurczy, w dobie zmian klimatycznych. Czy faktycznie Polska jest w dramatycznym położeniu, jeśli chodzi o zasoby wody?

Dr Sebastian Szklarek: Raczej powiedziałbym, że dochodzimy do granicy pojemności naszego świata, naszej planety. Przyczyn jest wiele. Nasza planeta, tak jak każda nisza ekologiczna, ma swoją pojemność. Dodatkowo poprzez oddziaływanie na klimat i środowisko tą pojemność zmniejszamy. Intensyfikacja ekstremalnych zjawisk jak powodzie, susze czy fale upałów (będących jednym ze skutków antropogenicznej zmiany klimatu), powodują, że zamieszkiwanie niektórych regionów jest coraz bardziej ryzykowne. Cały świat musi zmierzyć się ze skutkami zmiany klimatu. Największym problemem w tej sytuacji jest to, że przespaliśmy pierwsze symptomy tych zmian, które pojawiały się w pierwszej kolejności daleko od nas - przypomina to trochę sytuację z wirusem. Oba zagrożenia były daleko, naukowcy i eksperci ostrzegali przed nim, ale działania zaczęliśmy podejmować dopiero, gdy zagrożenie zapukało do naszych drzwi. Ale to są już działania doraźne - jest to już gaszenie pożaru, a nie zapobieganie mu. To samo jest w przypadku zasobów wody, którym poświęciłam swoje życie zawodowe, a od kilku lat także w formie edukacji społeczeństwa poprzez popularnonaukowego bloga. Nasz kraj jest w takiej sytuacji, że to w jaki sposób gospodarujemy wodą jest zależne przede wszystkim od nas. Większość zasobów wody pochodzi z tego, co spadnie na powierzchnię naszego kraju. Na opady mamy pośrednio wpływ. Kluczem do właściwej gospodarki wodnej jest retencja opadów i racjonalne korzystanie z posiadanych zasobów wód powierzchniowych i podziemnych. Opad trzeba zatrzymywać jak najbliżej miejsca, na które spada. Taka szeroka retencja krajobrazowa i glebowa przeciwdziała skutkom suszy rolniczej (wysychanie gleby), hydrologicznej (wysychanie rzek i zbiorników) i hydrogeologicznej (obniżanie się poziomu wód podziemnych). Ogranicza także zagrożenie powodziowe. Zapewnienie wsiąkania opadów do gruntu gwarantuje odtwarzanie się wód podziemnych, zarówno płytkich jak i głębszych ich zasobów. To właśnie z tych zasobów zasilane są wody powierzchniowe czy to w postaci źródeł rzek, czy też dopływu wód podziemnych na całej długości rzek i zbiorników. Przez lata nastawieni byliśmy na odwadnianie i szybkie odprowadzanie wody. Można by nawet pomyśleć, że mieliśmy jej tak dużo, że traktowaliśmy ją jak odpad, którego trzeba się pozbyć. Osuszyliśmy dużą powierzchnię pod uprawy, wycięliśmy wiele drzew i lasów, zabetonowaliśmy powierzchnię - to wszystko przyspiesza odpływ wody powierzchnią i tylko niewielka ilość wody ma szansę wsiąknąć do gruntu. Pomimo przewidywań naukowców i ekspertów od zmian klimatu czy zasobów wody, dalej brnęliśmy w te rozwiązania, głusi i ślepi na skutki podobnych działań w innych regionach świata, które wcześniej zaczęły mierzyć się ze skutkami takiego podejścia.

Jaką rolę odgrywa woda w polskiej gospodarce? Czy byłaby bez niej w stanie funkcjonować na podobnym poziomie?

Woda jest potrzebna do wyprodukowania każdego produktu i świadczenia, każdej usługi - w mniejszym lub większym stopniu. Najbardziej wrażliwe na deficyty opadów są sektory, które opierają swoja produkcję na wodzie opadowej, czyli głównie rolnictwo i leśnictwo. Brak opadów w tych sektorach powoduje, że szukają one innych źródeł sięgając po wody powierzchniowe czy podziemne. To będzie tylko pogłębiało problem, gdyż jest to rozwiązanie na krótką metę. Najbardziej znanym przykładem jest Jezioro Aralskie, które zajmowało czwarte miejsce pod względem wielkości powierzchni jeziora na świecie. Obecnie zajmuje 1/5 swojej pierwotnej powierzchni. 4/5 powierzchni, która zniknęła, to powierzchnia odpowiadająca blisko naszym dwóm województwom - wielkopolskiemu i warmińsko-mazurskiemu. Głównym powodem były uprawy bawełny, które założono w pustynnym krajobrazie. Do nawadniania użyto wody z rzek zasilających Jezioro Aralskie, co stało się powodem jego zagłady. Także w Australii czy USA można znaleźć przykłady, gdzie do nawadniania pól wykorzystano wody podziemne. Jednakże lata takiej gospodarki spowodowały obniżenie się poziomu tych wód, co spowodowało problemy w produkcji żywności. Zatem odpowiadając na pytanie - żadna gospodarka nie jest wstanie funkcjonować bez wody. Straty w rolnictwie pociągają za sobą straty w innych sektorach. Gospodarstwa rolne mają mniejsze dochody, co pociąga za sobą mniejsze dochody w innych sektorach, jak np. branża detaliczna czy sektor transportu. Polska Izba Ubezpieczeń wyliczyła, że te pośrednie straty suszy rolniczej to prawie drugie tyle, co bezpośrednie straty spowodowane suszą rolniczą. Bez wody nie możemy funkcjonować, zarówno jako jednostki, bo bez wody wytrzymamy przecież tylko 3 dni, jak i społeczeństwo i gospodarka. Także w świecie przyrody niewiele organizmów jest wstanie przetrwać bez wody, o ile w ogóle się takie znajdą na naszej błękitnej planecie. Nawet organizmy żyjące na pustyniach potrzebują wody, ale one nauczyły się efektywnie korzystać z każdej kropli, którą umieją zdobyć. To tak jak w powieści Diuna - mieszkańcy Arrakis nosili specjalne urządzenia, które pozwalały odzyskać wodę z wydychanego powietrza. My też musimy nauczyć się efektywnie korzystać z zasobów wody, zaczynając od szerokiej retencji krajobrazowej po efektywne wykorzystanie tego co zgromadzimy.

Wydaje się, że jako społeczeństwo nie możemy liczyć na obniżki cen wody i ścieków. Wskazał Pan na blogu, że nie tędy droga w czasie suszy klimatycznej. Dlaczego? Czy cena wody powinna wzrosnąć i o ile?

Czysta woda, czyste powietrze i zdrowy pokarm to trzy kluczowe elementy, których potrzebujemy do zdrowego życia. Zatem z jednej strony są to nasze najcenniejsze zasoby, a z drugiej powinny być one powszechnie dostępne, bo gdy ceny będą zbyt wysokie to staną się dobrem luksusowym, na które nie każdego będzie stać. Działalność człowieka i wzrost populacji wywiera dużą presję na ilość i jakość wody. W dawnych czasach wodę można było pić ze strumieni, dziś jest to praktycznie nie możliwe z powodu wielu zanieczyszczeń, które produkujemy. Rozproszona i mniej liczna populacja znajdowała wodę w lokalnych rzekach, zbiornikach czy płytkich studniach. Wraz z powstaniem pierwszych miast zaczęły się problemy z dostępem do wody. Nie bez powodu Rzymianie wybudowali akwedukty, aby zapewnić wodę mieszkańcom. Dziś kontynuujemy tą starożytną technologię przy pomocy sieci wodociągowych, które czerpią wodę w przypadku Polski głównie z ujęć wód podziemnych. W wielu miejscach te zasoby tworzyły się setki, a nawet tysiące lat. Nie jest to zasób odnawialny. Jeśli nie zapewnimy jego odtwarzania się poprzez retencję opadów i zapewnienie ich wsiąkania w głąb gleby oraz jeśli będziemy nadmiernie pobierać wodę podziemną, to jej poziom zacznie się obniżać i będziemy musieli wiercić głębiej. To wszystko są koszty. Ktoś musi to wszystko wybudować, utrzymać i zadbać o jakość wody, aby nadawała się do picia. My właściwie wylewamy ją na trawniki czy podlewamy uprawy. Owszem, produkcja żywności jest ważna, ale zamiast podjąć długofalowe działania retencji opadów oraz odpowiednich zabiegów agrotechnicznych i przekształcić krajobraz, to podpina się węża do kranu i podlewa nasze ogrody. Negatywne skutki nadmiernego poboru wód podziemnych widzimy w otoczeniu kopalni, gdzie powstają leje depresyjne. Najlepiej widać to na Pojezierzu Gnieźnieńskim. Kopalnia odkrywkowa ściąga wody podziemne, co spowodowało w ciągu kilkunastu lat obniżenie się poziomu wody w sąsiednich jeziorach o kilka metrów. Odpompowywanie wody z kopalni odbywa się na preferencyjnych warunkach- są znacznie mniejsze opłaty niż za pobór wód w innych celach. Obserwując to co się dzieje w naszym otoczeniu, znajdziemy wiele przykładów, gdzie regulując ceny wpływamy na konsumpcję dóbr i usług. W przypadku wody pierwszym krokiem było wprowadzenie wodomierzy, gdy każdy musiał rozliczać się za ilość wody, która wyleci z jego kranu. Ci co zużywali ponad normę zaczęli ponosić adekwatne koszty. Na blogu opisałem, że obniżka cen wody jest zachętą do korzystania z tych drogocennych zasobów wód podziemnych. Może dla nas ich wystarczy, ale przy takim podejściu na pewno zabraknie jej naszym dzieciom i wnukom. To oni będą musieli podnieść cenę wody, bo będą kopać głębiej, nakręcając dalej tą negatywną spiralę. Może w międzyczasie zmieni się świadomość i na zasoby wody spojrzymy inaczej. Rozwiązanie, które według mnie przyniosłoby efekty i byłoby sprawiedliwe, to zastosowanie stopniowanej taryfy. Do pewnego poziomu przeciętnego użycia wody byłaby jedna stawka, a powyżej druga, wyższa 2-3-krotnie. Ograniczyłoby to ilość wody podziemnej stosowanej do podlewania trawników i upraw i wymusiłoby poszukiwanie innych tańszych rozwiązań jak retencja deszczówki czy recykling wody, które w wielu wodochłonnych gałęziach przemysłu jest już stosowane poprzez np. zamknięte obiegi wody.

Co zalecałby Pan decydentom rządowym i samorządowym w kontekście niedoborów wody? Czy możemy lub powinniśmy już dziś ograniczać użycie wody np. w celach nawadniania naszych ogrodów? Z jakimi obostrzeniami możemy się spotkać w przyszłości. Wydaje się, że będziemy musieli zmieniać nasze nawyki w kontekście użytkowania wody...

Trzeba zmienić kolejność korzystania z zasobów wody. Najpierw należy wykorzystać maksymalnie opady, następnie wdrożyć recykling wody, później korzystać z wód powierzchniowych, a na samym końcu korzystać z wód podziemnych, jako rezerwy wody pitnej. Druga sprawa to efektywne wykorzystanie wody. W kontekście nawadniania będzie to np. nawadnianie kropelkowe. Jeśli chodzi o ogrody, to nie wszędzie musimy mieć krótko przycięty zielony angielski trawnik, który wymaga intensywnego podlewania. Można go zastąpić inną roślinnością lub rzadziej kosić w trakcie suszy. Trzeba pamiętać, że woda jest potrzebna do wszystkiego. Mamy już podatek węglowy, który zmusza do rozwijania technologii o mniejszej emisji dwutlenku węgla. Tak samo powinny być jakieś mechanizmy, które zmniejszą ślad wodny produktów lub spowodują, że będziemy ich mniej konsumować, zamiast kupować nowy model tylko dlatego, że jest nowy, lub jakość pierwszego była tak niska, że po krótkim czasie musieliśmy się go pozbyć. Uwielbiana przez wielu decydentów retencja w postaci małych i dużych zbiorników nie rozwiązuje problemów wszystkich typów suszy, a w dodatku przysparzają wielu problemów z sinicowymi zakwitami wody na czele. No, ale zbiornik to jest coś co widać i można od czasu do czasu w nim popływać. Natomiast retencji wody do gleby nie widać bezpośrednio. Widać byłoby ją natomiast po większej wilgotności gleby, po wyższym poziomie wód podziemnych, czy też po stabilnych przepływach w rzekach, nawet w okresach bezopadowych.

Dziękujemy za rozmowę

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

2 komentarze

Dasi
Dasi
30 maja 2020, 08:40
Zgadzam się w dobie kryzysu jest to bardzo użyteczna wiedza!
ODPOWIEDZ
Anonymus
Anonymus
28 maja 2020, 11:55
Więcej takich wywiadów, ale przede wszystkim więcej praktycznych porad dla gospodarstwa domowego .
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ