GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Rezygnując z CPK na rzecz 10tys zł. zasiłku ugotujemy rosół z kury znoszącej złote jaja

4 czerwca 2020, 23:40 / Opinia autorska. Grafika: CPK
Rezygnując z CPK na rzecz 10tys zł. zasiłku ugotujemy rosół z kury znoszącej złote jaja
Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Główny analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor naczelny PolishBrief https://mareklachowicz.com

Przez Twittera przetoczył się sondaż Kantar dotyczący nowego pomysłu Koalicji Obywatelskiej i jej kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego czyli rezygnacji z budowy CPK i przeznaczenie zaoszczędzonych w ten sposób 10 mld zł na bony dla tracących pracę. Każdy, kto straci pracę w koronakryzysie mógłby liczyć na niebagatelne 10 tysięcy od państwa. Okazało się, co zresztą nie może dziwić, że 73% badanych popiera takie rozwiązanie, a przeciwne jest jedynie 22%. Sprawa zatem zamknięta, suweren przemówił.

Władza oczywiście jest dla obywatela (a nie odwrotnie) ale czasami ma prawo ludu się nie słuchać. Mam szczerą nadzieję, że skorzysta z tej możliwości w przypadku CPK. Dlaczego? O tym poniżej, załączę tylko linki do dwuczęściowego wywiadu m.in. na temat CPK z Bentem Flyvbjergiem z Oksfordu, obecnie jednym z najgorętszych nazwisk w temacie dużych inwestycji. Jego pogląd był ostrożny, ale pozytywny [link do części 1, link do części 2]. Wywiad jednak odbywał się przed koronakryzysem i warto odnieść się do nowych realiów. Zaznaczam, że w artykule przedstawiam wyłącznie swoją prywatną opinię. Jak mawiał ś.p. Marszałek Piłsudski, „Racja jest jak dupa, każdy ma swoją”, stąd też mam nadzieję, że pogląd tu zawarty pomoże w wykrystalizowaniu się prywatnego stanowiska dotyczącego sensowności tej inwestycji u każdego z Państwa.

Zacząć wypada od tego, że konstrukcja pytania ma wpływ na udzielaną odpowiedź. Nie jest to bowiem pytanie stricte o sens budowy nowego lotniska, bo wtedy użyto by zwykłego „Czy popierasz budowę CPK?”. Już forma „Czy popierasz budowę CPK w czasach kryzysu gospodarczego?” może być uznana za nacechowaną, bo kieruje respondenta w stronę pewnego toku myślenia, wpływającego na odpowiedź (CPK… to drogie… a mamy kryzys…). Pytanie „Czy wolisz CPK czy 10 tysięcy (gdyby powinęła ci się noga i straciłbyś pracę)?” wpływa na ten tok myślenia bardzo mocno (jakieś CPK… nie wiadomo kiedy to powstanie… a tu 10 tysięcy… kupa kasy…) i musi skutkować taką, a nie inną odpowiedzią. Przypuszczam, że również na pytanie: „Wolałbyś w swoim mieście oczyszczalnię ścieków, czy dwa tysiące do ręki?” większość respondentów odparłaby, że woli pieniądze. W końcu suma niebagatelna. Natomiast szacunek dla sztabowców KO, którzy w końcu wymyślili coś, co byłoby popularne wśród społeczeństwa, a nie zajmują się wyłącznie krytyką „rozdawnictwa” obecnej większości sejmowej, które bądź co bądź doprowadziło ją do drugiej kadencji.

Następny problem dotyczy tego, czy w kryzysie powinniśmy dalej inwestować. Odpowiedź tu jest oczywista: jak najbardziej. Inwestycje napędzają gospodarkę i tworzą miejsca pracy. Te państwowe są szczególnie ważne w czasach kryzysu, bo firmy prywatne, skoncentrowane na zapewnianiu bieżącej płynności, rzadko myślą o inwestowaniu. Oczywiście konieczny jest gospodarczy patriotyzm, czyli trzeba zadbać o to, by jak najwięcej inwestycji ze środków publicznych trafiało do naszych, polskich firm. Na pewno zostanę teraz zaatakowany przez ekspertów o alternatywnych poglądach. Przypuszczalnie użyją oni klasycznego argumentu czyli „A co by było gdyby wszyscy zaczęli kierować się patriotyzmem i np. Niemcy zamknęły drzwi przed polskimi wykonawcami?”. Pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniami: „Ile są warte polskie inwestycje w Niemczech w porównaniu do niemieckich w Polsce?” oraz „Ile niemieckich kontraktów rządowych realizował polski wykonawca?”. Odpowiedź w obu przypadkach jest ta sama i brzmi „niewiele”. Naprawdę nie musimy się tym przejmować, zwłaszcza w czasach kryzysu, zwłaszcza, gdy każda gospodarka będzie kierowała się patriotyzmem. Natomiast czy CPK może być realizowane przez polskie firmy? Jak najbardziej. Biznesy potrafiące wylać beton czy położyć asfalt mamy.

Dobrze, wszystko brzmi pięknie, ale czy w obecnej sytuacji nowe lotnisko ma sens? W końcu granice są zamknięte, ludzie nie podróżują, bo koronawirus. Pandemia nie będzie jednak trwała wiecznie. Widać to zresztą po naszym zachowaniu. Siedzieliśmy w domach na początku, bo nie wiadomo było, z czym mamy do czynienia i jak groźna jest choroba, ale teraz, po poluzowaniu restrykcji, wracamy do życia. I to po niecałym kwartale, a budowa CPK to projekt wieloletni, który zostanie oddany do użytku za kilkanaście lat. Jeżeli pandemią przestajemy się przejmować po trzech miesiącach, to w momencie oddania CPK do użytku nie będziemy nawet pamiętać, że coś takiego jak COVID19 istniało. A czy będzie popyt na podróże? No oczywiście, że będzie. Liczba pasażerów linii lotniczych silnie rosła. Po kryzysie finansowym z 2008 też odbiła i osiągnęła w ostatnich latach rekordowe poziomy. Dodajmy loty cargo. Przyzwyczajeni jesteśmy do szybkich dostaw. Zamawiam produkt z drugiego końca globu, po tygodniu mam go u siebie. Z tego nie zrezygnujemy.

Ostatni punkt dotyczy tego, czy nie ma wobec CPK jakichś alternatyw. Na przykład, czy Okęcie nie będzie mogło dalej pracować? Niestety, dotychczas podnoszone argumenty o kresie jego przepustowości dalej są aktualne. Oczywiście, w związku z ciosem w podróże lotnicze, warszawskie lotnisko pewnie pociągnie kilka lat dłużej, ale długofalowo sprawa wygląda tak samo, chyba, że zakładamy totalne, kilkunastoletnie załamanie się rynku podróży lotniczych, ale nie bardzo rozumiem, czemu akurat koronawirus miałby do takiego załamania doprowadzić. Popatrzmy jednak z innej perspektywy, czy lotniska lokalne nie mogłyby przejąć roli CPK? Z regionalnymi lotniskami kombinowała już Europa Południowa i generowały one same straty (studia przypadku Hiszpanii czy Grecji). Jeżeli chcemy robić hub przesiadkowy to potrzebne jest jedno duże lotnisko, a nie 10 małych. A może powinniśmy zostawić ten temat, bo przecież nasi sąsiedzi mają już duże lotniska? Na to pytanie odpowiada wyczerpująco prof. Flyvbjerg, dlatego powtórzę tylko jego dwa główne argumenty. Po pierwsze tej konkurencji na razie nie ma, bo Niemcy Berlina jeszcze nie skończyli, po drugie Holendrzy jakoś zbudowali i wypromowali Schiphol mimo bliskości Heathrow i radzą sobie całkiem nieźle. Oczywiście a’propos promocji, promocja i lobbing na rzecz lotniska są niezbędne, stąd zrozumiała decyzja CPK o wyborze partnera strategicznego, spośród lotnisk azjatyckich, który pomoże nam w wypłynięciu na szerokie wody. A dlaczego azjatyckiego? Bo jest na tyle daleko, że nie walczymy o tego samego klienta, a partnerstwo z lotniskiem (i linią) azjatycką tylko nam pomoże w obsługiwaniu połączeń międzykontynentalnych.

Inwestując w CPK, długofalowo, zyskamy dużo więcej niż 10 tysięcy złotych. Lotnisko Schiphol odpowiada obecnie za 2-5% holenderskiego produktu narodowego brutto czyli 18-45 mld dolarów. Przy nieco ponad 17 mln mieszkańców daje to rocznie 1000-2500 dolarów na głowę. Poza tym, CPK to nie tylko lotnisko, ale również węzeł kolejowy i drogowy, który obsługiwać będzie nie tylko połączenia krajowe, ale także ruch w całej Europie Środkowo Wschodniej. Gra jest zdecydowanie warta świeczki. 

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

7 komentarzy

Ja
Ja
6 czerwca 2020, 08:26
Chciałbym żeby kandydaci na prezydenta przestali kłamać, że mogą coś zrobić bez rządu.
ODPOWIEDZ
Inna z Beka
Inna z Beka
5 czerwca 2020, 17:44
Parafrazując Patryka Malacekiego kim jest Marek Lachowicz?
ODPOWIEDZ
wędkarz
wędkarz
5 czerwca 2020, 23:50
sumem
Izi
Izi
6 czerwca 2020, 08:07
Sumem ale takim pokaźnym czy hodowlanym?
Anonymus
Anonymus
5 czerwca 2020, 11:05
Wreszcie jakieś sensowne argumenty
ODPOWIEDZ
David Black
David Black
5 czerwca 2020, 02:06
Ekonomia ekonomią i nie neguję, że się moze kiedyś ta inwestycja zwrócić ale dla wielu liczy się czas. Mając do wyboru tańszy bilet do Berlina i droższy do Szczecina wybiorę ten drugi bo podróż trwa nominalnie 3 godziny krócej dlatego nie liczył bym że ludzie spoza centralnej Polski będą wybierali to lotnisko. Ceny biletów dyktują linę lotnicze, które 'dzierżawią' od lotniska pewną przestrzeń i tu się zaczynają schody. Heathrow jest duże ale Londyn ma jeszcze dwa lotniska Luton i Stansted i tak się składa że oba są większymi hubami przesiadkowymi ja Heathrow więc to też nie jest argument. Pytanie w tej całej dyskusji o CPK jest takie dla kogo to lotnisko ma być budowane? Zwykłych podróżnych lubiących niekończące się podróże, biznesmenów, którzy i tak mają dobrą siarkę połączeń krajowych czy polityków, którzy potrzebują w końcu jakiejś porządnej widzialnej inwestycji?

ODPOWIEDZ
Anonymus
Anonymus
5 czerwca 2020, 11:10
Ale artykuł nie kwestionuje zasadnosci istniejącego lotniska regionalnego ale przedstawia argumenty za dla tej inwestycji .Lotnisko regionalne to nie miejsce na czego i punkty przesiadkowe.

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ