GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Glapińska: O drogim życiu w Niemczech, wojnie płci i divach

29 czerwca 2020, 23:00 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Glapińska: O drogim życiu w Niemczech, wojnie płci i divach

Życie w Niemczech jest droższe niż średnia Unii Europejskiej. Jedynie w niemieckich landach sąsiadujących z Polską i Czechami koszty utrzymania, w tym wydatki na żywność, mieszkanie i energię były znacznie niższe. Polska z kolei jest jednym z najtańszych krajów UE.

Gdzie najtaniej?

Jak wynika z najnowszych danych Europejskiego Urzędy Statystycznego EUROSTAT za 2019 rok, ceny w Polsce są średnio na poziomie 60 procent przeciętnej w całej UE. Niższe ceny są tylko w Rumunii (55% średniej unijnej) i Bułgarii (53% średniej UE).

Polska ma najtańsze w całej Unii artykuły RTV i AGD oraz prawie najtańszą żywność, alkohol i transport. Żywność tańsza jest tylko w Rumunii, alkohol w Bułgarii, a transport osobowy tylko w Słowacji. Ubrania tańsze niż w Polsce są w Bułgarii, na Węgrzech i w Rumunii.

Gdzie najdrożej?

Najdrożej w Europie jest w Danii, gdzie ceny sięgają 141 procent przeciętnych cen Unii. Zaraz za nią jest Irlandia (134%), Luksemburg 131%, Finlandia 127% i Szwecja 121%.

Nierówność płci

Życie w Niemczech jest droższe niż w Polsce. Dodatkowo w kwestii zarobków jest duża rozbieżność między kobietami a mężczyznami. Jak donosi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w Niemczech mężczyźni zarabiają prawie 2 razy więcej niż kobiety w ciągu życia zawodowego. Mężczyźni z zachodnich Niemiec mają zatem średni całkowity dochód w wysokości 1,5 miliona euro do wieku 60 lat, podczas gdy kobiety z zachodnich Niemiec mają blisko 830 000 euro. Tak wynika z nowego badania Fundacji Bertelsmanna. Według obliczeń symulacyjnych kobiety bezdzietne, które urodziły się w Niemczech w 1982 roku, powinny zarobić 1,3 mln euro, a zatem zbliżą się do dochodów mężczyzn w tym samym wieku. Jednak matki w tym samym wieku z jednym dzieckiem tracą 43 % dochodów w porównaniu z kobietami bezdzietnymi. Według gazety „FAZ” posiadanie drugiego dziecka powiększyło lukę do 54 procent, a trzeciego do 68 procent. W niemieckim społeczeństwie cały czas dominuje bowiem model „męskiego żywiciela rodziny”.

Okaleczone kobiety

Jak wynika z danych niemieckiego Ministerstwa Rodziny 68 000 kobiet i dziewcząt zostało dotkniętych okaleczeniem żeńskich narządów płciowych, W porównaniu z danymi dostarczonymi przez ministerstwo trzy lata temu jest to wzrost o 44 procent. Okaleczone kobiety pochodzą z Erytrei, Somalii, Indonezji, Egiptu i Nigerii. Powodem tego wzrostu jest wyższa imigracja z tych krajów – podaje „Der Spiegel”.

„Okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest archaicznym przestępstwem, które narusza prawo dziewcząt i kobiet do integralności fizycznej i samookreślenia płciowego” - powiedziała minister spraw rodzinnych Franziska Giffey. W Niemczech działa ogólnokrajowa infolinia „Przemoc wobec kobiet”. Jest obsługiwana w wielu językach i dostępna przez całą dobę dla kobiet potrzebujących pomocy.

Walka o sprawiedliwość płci

Powyższe dane bez wątpienia szokują. O sprawiedliwość płci pewnie jeszcze długo przyjdzie kobietom walczyć. A walczą przecież od lat - czasem w bardzo, wydawać by się mogło, prozaiczny sposób. Jak podaje „Berliner Zeitung” Marlena Dietrich uparcie nosiła spodnie, które w tamtych czasach były atrybutem męskości. „Spodnie Marlene” stały się znakiem towarowym divy Dietrich. Wojna płci odbywała się poprzez grę w modę. W 1933 roku Marlena Dietrich stwierdziła: „Myślę, że wyglądam atrakcyjniej w odzieży męskiej. Ponadto ta odzież daje całkowitą swobodę i komfort”. Spodnie stały się więc częścią radykalnej reformy.

Dopiero 2 lutego 2013 roku francuska agencja informacyjna (AFP) ogłosiła, że zostaje zniesione rozporządzenie z 7 listopada 1800 roku. Zgodnie z rozporządzeniem, każda kobieta, która chciała się ubrać jak mężczyzna, musiała zarejestrować się na policji, aby uzyskać pozwolenie.
Na żadne pozwolenie „do bycia sobą” nie czekała Pola Negri.

Self-made woman

Talent i ciężka praca – te cechy można z pewnością można przypisać aktorce Poli Negri. Jej międzynarodowa kariera zaczęła się w Berlinie. Z powodu silnego akcentu i niskiego głosu, uznanego za zbyt ordynarny jak na wielką gwiazdę, została gwiazdą kina niemego. Po dojściu do władzy nazistów, minister propagandy Goebbels zakazał angażowania jej do filmów z powodu rzekomego żydowskiego pochodzenia. Od podejrzeń została uwolniona w wyniku osobistej interwencji Hitlera, który był jej wielbicielem.

Negri - Polka, która podbiła Hollywood. Przez dział PR Paramountu została wykreowana na światową gwiazdę. I w tej roli przechadzała się po Bulwarze Zachodzącego Słońca z gepardem na smyczy, wyznaczając trendy w modzie: turban na głowie, sandały na bosych nogach i intensywnie czerwony kolor paznokci u stóp – co wtedy wielu szokowało, a nawet oburzało.

Szpilki – symbol kobiecości?

Wielu zszokował fakt, kiedy Nikola Thorp została odesłana do domu przez swojego pracodawcę za to, że przyszła do pracy w płaskim obuwiu. Pracodawcą był brytyjski oddział PricewaterhouseCoopers. O tym fakcie przypomina w jednym z artykułów tygodnik „Polityka”. Petycję, by zakazać firmom takich praktyk, podpisało 152 tysiące kobiet. Parlament w  Londynie nie podzielił ich zdania.

O swoje walczyły też Japonki. Akcję #KuToo (gra słów: kutsu to buty, a kutsuu oznacza ból), którą rozpoczęły pół roku temu, wyśmiał jednak tamtejszy minister zdrowia i pracy – mężczyzna.

Dziś przegrane wydają się same szpilki  - podsumowuje dziennikarz w „Polityki”. W modzie korporacyjnej mówi się o „zuckerbergizacji” (od Marka Zuckenberga, szefa Facebooka) kultury biznesowej. Szpilki wypierają baleriny i mokasyny, a nawet tenisówki. Znawcy mody twierdzą, że płaskie buty dodają kobietom młodzieńczego wyglądu i powabu.

Może zatem czas, aby szpilki wróciły do łask panów. W końcu trafiły one do Europy pod koniec XVI wieku na nogach perskich jeźdźców konnych, gdzie obcas pełnił funkcję stabilizatora. Szpilki pokochał też Ludwik XIV.

A więc panowie, przed Wami „eine grosse Herausforderung”, czyli tłumacząc z niemieckiego „duże wyzwanie”. Viel Glueck!:)

Autor: Julia Glapińska
Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Posiada wieloletnie telewizyjne doświadczenie dziennikarskie i w obszarze public relations. Mieszka na stałe w Niemczech.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

6 komentarzy

Autor
Autor
1 lipca 2020, 11:32
Przesyłam zestawienie przygotowane przez EUROSTAT
wersja niemiecka:
https://ec.europa.eu/eurostat/documents/2995521/11008690/2-19062020-AP-DE.pdf/291bd291-4754-3fc1-26e9-036b9d581d35?fbclid=IwAR3MLACD8DGVGciJKnZT9U66VFn4oM35EBlJw8r9rEkgzMIi72drPqriACo
wersja angielska:
https://ec.europa.eu/eurostat/documents/2995521/11008686/2-19062020-AP-EN.pdf/ce1a9525-a058-94eb-722f-e12e5698311b?fbclid=IwAR14M6AyXfWSXVck7cl6WEH3jmOmUgr1LwY0I5TIYzp-xW5CoEFKy48BekY
ODPOWIEDZ
Ania
Ania
30 czerwca 2020, 18:44
Bzdura.Zywnosc na zachodzie jest tansza niz w Polsce.W Niemczech i w Holandii ceny duzo nizsze na wiele artykulow spozywczych,kosmetyki,perfumy i odziez.Jeszcze trzeba dodac ze u nas najnizsza krajowa wynosi ok 1800 zl na reke a tam 1400 euro.....
ODPOWIEDZ
Olo
Olo
1 lipca 2020, 10:28
Raczej powinno się mierzyć parytetem siły nabywczej może Pani pokazać takie dane?
Deezy
Deezy
30 czerwca 2020, 11:11
Fajny materiał, Pani Julia dobrze pisze, warto czytac takie txty :)
ODPOWIEDZ
Hhzh
Hhzh
30 czerwca 2020, 00:11
O czym wy gadacie.Pracuję w Niemczech i ceny w niemieckim Lidlu są takie same jak w tym w Polsce.
ODPOWIEDZ
Dudek
Dudek
30 czerwca 2020, 13:42
Niemiecki fryzjer tez kosztuje tyle samo co Polski

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ