GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Czy Europie grozi kryzys migracyjny?

14 lipca 2020, 23:40 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Czy Europie grozi kryzys migracyjny?

„Europie grozi kryzys migracyjny” – tak na początku tego roku alarmował niemiecki dziennik „Bild”, powołując się na poufny raport rządu Niemiec, do którego dotarli dziennikarze.

1 lipca Niemcy przejęły prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Z pewnością jednym z tematów, którymiUnia Europejska będzie musiała się zająć,jest powracająca jak bumerang polityka migracyjna.

I nadal nie mają planu

„Und siehabennochimmerkeinen Plan” – czyli „I nadal nie mają planu” – tak brzmi tytuł jednego z czerwcowych artykułów w niemieckim „Der Spiegel”. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyenod dawnai nformuje, że zostaną przedstawione propozycje nowej polityki UE wobec uchodźców. Czas najwyższy – podkreślają europejscy urzędnicy.

„Nadal jest jeszcze około miliona oczekujących na rozpatrzenie wniosków o azyl, więc wciąż pozostaje wiele do zrobienia” – powiedziała „Der Spiegel” Nina Gregori, dyrektor europejskiego urzędu azylowego EASO.

Minister spraw wewnętrznych Niemiec, Horst Seehofer powiedział ostatnio w Berlinie, że ważne jest osiągnięcie ostatecznego porozumienia w sprawie pakietu migracyjnego podczas niemieckiej prezydencji, która będzie trwała 6 miesięcy. Brukselscy dyplomaci UE uważają to za niemożliwe. „Nie sądzę, aby Niemcy były w stanie dokończyć tę sprawę podczas swojej prezydencji” – powiedział w Brukseli niemiecki dyplomata Michael Clauss.

„Damy radę”

„Damy radę” – tak w sierpniu 2015 roku brzmiało hasło kanclerz Angeli Merkel, rzucone w odpowiedzi na wzrastającą liczbę uchodźców.Zaraz po tych słowach, rozpoczął się zmasowany napływ uchodźców do Niemiec.  Ta decyzja podzieliła kraje UE. W kwietniu 2020 roku Trybunał Sprawiedliwości UE rozstrzygnął skargę Komisji Europejskiej z 2018 roku na 3 kraje, które sabotowały obowiązkowy rozdzielnik uchodźców. Trybunał orzekł, że Polska, Węgry i Czechy naruszyły prawo UE, odmawiając przyjęcia osób ubiegających się o azyl w kryzysie uchodźczym w 2015 roku. Rzecznik polskiego rządu wydał wtedy oświadczenie, że decyzje UE dotyczące relokacji wygasły we wrześniu 2017 roku. Więc wdrożenie nie jest już możliwe. Polska odmówiła wówczas przyjęcia uchodźców w celu obrony wewnętrznego bezpieczeństwa kraju przed niekontrolowaną migracją. Wprawdzie TSUE stwierdził, że władze Polski, Czech i Węgier mogłyby się powołać na dwa powody jak priorytet ochrony swego bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale po indywidualnym zbadaniu każdego przypadku, czyli po otrzymaniu „spójnych, obiektywnych i dokładnych informacji”. Musiałoby istnieć uzasadnione podejrzenie, że dany kandydat do relokacji stanowi rzeczywiste lub potencjalne zagrożenie.

Obowiązkowy rozdzielnik został uzgodniony przez państwa UE jesienią 2015 roku i przewidywał podział do 120 tys. uchodźców docierających przez morze do wybrzeży Grecji i Włoch do 26 września 2017 roku (podział kolejnych 40 tysięcy przyjęto na zasadzie dobrowolnej).

W drodze po lepsze jutro

„Łódź z dziesiątkami uchodźców z Pakistanu, Afganistanu i Iranu zatonęła na jeziorze Van we wschodniej Turcji. Sztorm spowodował wypadek” – donosi „Der Spiegel”. Tego typu wydarzenia nie należą do rzadkości.

Według danych ONZ, w samym tylko 2015 roku do Europy przybyło ponad milion uchodźców, głównie drogą morską. Dla porównania w 2014 roku ta liczba wynosiła 26 tysięcy. Uchodźcy dostają się do Grecji, Włoch, Turcji. Droga morska to najniebezpieczniejszy szlak dla imigrantów – łodzie są przeciążone, regularnie toną, a ludzie często oddali przemytnikom całe swoje oszczędności. Do tego podróżują w nieludzkich warunkach. Dochodzi nawet do prób samobójczych, jak na statku ratunkowym „Ocean Viking”. Do tego dochodzi problem przepełnionych obozów dla uchodźców, „ w obozie Moria na Lesbos jest miejsce dla 3000 osób, a mieszka 15000. Zasoby są słabe, występują akty przemocy. Bezpieczeństwo kobiet i dzieci nie jest gwarantowane. W nocy jest lekarz pogotowia dla 15 000 osób. Ludzie są stłoczeni jak w więzieniu. To jest poniżające” – „Berliner Zeitung” cytuje słowa szefa Europejskiej Inicjatywy Stabilności, Geralda Knausa. Niemiecka prezydencja musi zakończyć „nielegalne postępowanie z uchodźcami” – podkreśla Knaus.

„Sytuacja w obozach na wyspach Morza Egejskiego jest katastrofalna, są one przepełnione, zdaniem pomocników i obrońców praw człowieka, brakuje wody, higieny i mieszkań dla dziesiątek tysięcy uchodźców. Dziesięć państw członkowskich UE zgodziło się zatem przyjąć stamtąd małoletnich bez opieki. Około 50 młodych ludzi przybyło do Niemiec w kwietniu, a ostatnio kolejnych sześciu nieletnich przybyło na lotnisko we Frankfurcie” – donosi „Der Spiegel”.

Kanclerz Angela Merkel wielokrotnie broniła swojej decyzji z 2015 roku  o otwarciu niemieckich granic dla setek tysięcy uchodźców z Bliskiego Wschodu z przyczyn humanitarnych. Jednocześnie jednak podkreślała konieczność podejmowania kroków, które w przyszłości zapobiegną takiemu masowemu napływowi imigrantów do Europy, poprzez walkę z przyczynami masowej imigracji.
Niemcy wydali w 2018 roku rekordowe 23 mld euro na pomoc w zintegrowaniu ponad miliona uchodźców z niemieckim społeczeństwem i zwalczanie przyczyn masowego napływu imigrantów do Europy – tak wynika z raportu niemieckiego ministerstwa finansów. W 2017 roku wydano na ten cel 20,8 mld euro.

W marcu tego roku koronawirus przyczynił się do zaostrzenia przez Niemcy polityki przyjmowania uchodźców. Antyimigrancka partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) powtarza jak mantrę hasła o fiasku Europy otwartych granic. Zwłaszcza, kiedy dochodzi do takich incydentów jak ten w 2017 roku, kiedy w niemieckiej miejscowości Kandel przy granicy z Francją, 15-letni uchodźca z Afganistanu zasztyletował rówieśniczkę z miejscowej szkoły – swoją byłą dziewczynę. Każdy tego typu incydent to woda na młyn dla AfD.

Zaskakujące wyniki badań

Prawie co drugi uchodźca (49%) najpóźniej w ciągu 5 lat po przybyciu do Niemiec podejmuje pracę – takie wnioski płyną z raportu niemieckiego Instytutu Badań Rynku Pracy – donosi „Deutsche Welle”. Według raportu istnieje jednak dysproporcja miedzy kobietami a mężczyznami. 57% zatrudnionych uchodźców to mężczyźni, a tylko 29% to kobiety. W ankiecie wzięło udział 8000 uchodźców, którzy przybyli do zachodnich Niemiec w latach 2013-2016. W czasie koronawirusa niemiecka praca pisała o mieście Jueterbog we wschodnich Niemczech, gdzie uchodźcy szyli maseczki ochronne dla emerytów mieszkających w domu spokojnej starości.

Co Niemcy sądzą o imigrantach?

W tej kwestii zdania są podzielone. W 2019 roku Deutsche Presse Agentur informowało o analizie Fundacji Bertelsmanna. 52% Niemców uważa, że imigrantów jest za dużo. 37% ankietowanych uważa jednak, że Niemcy powinni ze względów humanitarnych przyjmować więcej imigrantów – przy czym mieszkańcy wschodnich krajów związkowych są pod tym względem bardziej krytyczni, niż mieszkańcy zachodniej części Niemiec. Większość ankietowanych uważa też, że integracja obciąża kasy socjalne budżetu państwa, przy czym opinie te przeważają na wschodzie Niemiec. Respondenci obawiają się również, że wielu imigrantów nie przyswoi sobie niemieckiego kanonu wartości. Dwie trzecie pytanych jest zdania, że imigranci mają pozytywny wpływ na gospodarkę. Tyle samo jest przekonanych, że dzięki imigracji demograficzny efekt starzejącego się społeczeństwa jest mniejszy.
Można mówić o „trwałej kulturze gościnności” – uważa ekspert ds. migracji Orkan Koesemen z Fundacji. I dodaje, że migracja nie jest zjawiskiem czarno-białym, zawsze występuje mieszanka szans i obaw. Analiza Fundacji Bertelsmanna pokazuje, że na cudzoziemców bardziej otwarte są osoby poniżej 30 roku życia i lepiej wykształcone. Od imigrantów oczekuje się jednak – niezależnie od generacji – integracji, czyli zaangażowania w naukę języka niemieckiego i starań na rzecz przyjaznego współżycia.

Wedle danych Krajowego Rejestru Centralnego w Niemczech, do końca września 2019 roku zarejestrowano 11,14 miliona obcokrajowców. Liczba samych azylantów wzrosła w ciągu ostatnich ośmiu lat o dwa miliony. Według Federalnego Urzędu Statystycznego liczba wszystkich mieszkańców Niemiec wynosi 83,02 mln.

Autor: Julia Glapińska

 

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ