GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Inwestycje w energetykę szansą dla gospodarki. Wzrost PKB nawet o 300 mld

14 lipca 2020, 23:35 / Opracowanie własne. Grafika: pixabay
Inwestycje w energetykę szansą dla gospodarki. Wzrost PKB nawet o 300 mld
Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Główny analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor naczelny PolishBrief https://mareklachowicz.com

Energetyka, obok obronności, jest jednym z obszarów, w który będziemy inwestować najwięcej przez najbliższe dekady. CAPEXy pomysłów zawartych w PEP 2040 to mniej więcej 400 mld zł! Przy 20letnim okresie realizacji inwestycji (na razie zakładamy optymistycznie brak poślizgów) daje to mniej więcej 20 mld zł rocznie. Potężna kwota. Jeszcze potężniejsze będą wydatki na obronność, o ile ziszczą się zapowiedzi Ministra Błaszczaka (ponad 500 mld w przeciągu najbliższych 15 lat). Skąd weźmiemy te pieniądze? Pytałem o to oficjeli rządowych na ostatnim Kongresie 590, mają oni nadzieję na duże zaangażowanie prywatnego sektora.

Niezależnie od tego, skąd weźmiemy pieniądze (znowu zakładam optymistycznie, że kasa się znajdzie) to decyzja na co ją wydać jest kluczowa. Dlaczego? Dlatego, że inwestycje w energetykę powstają latami, a korzystamy z nich jeszcze dłużej. Warto nie zostawiać następnego pokolenia z żabą do zjedzenia, a to dlatego, że żaby są bardzo pożyteczne i z zapałem konsumują np. komary.

Żeby ustalić, w co inwestujemy, musimy się zastanowić, czego potrzebujemy. A zatem:

  1. Źródeł niskoemisyjnych. Długofalowo od nich nie uciekniemy (paliwa kopalne KIEDYŚ się skończą), natomiast bardziej przyziemny termin wyznaczyli nam oficjele unijni, a jako członkowie wspólnoty musimy się dostosować, chyba, że planujemy z niej wyjść (marne szanse) albo sama UE się rozpadnie.
  2. Stabilności dostaw wysokiej jakości energii. Ten punkt często pomijają fanatycy OZE. Jeżeli nie będziemy mieli prądu w mieszkaniach przez 20 sekund to najpewniej nawet tego nie zauważymy. Zorientujemy się, jak ponownie odpali lodówka, względnie zauważymy, że wifi wysiadło (o ile nie łączymy się hotspotem z telefonu). Jeżeli prąd na 20 sekund straci zakład przemysłowy, zwłaszcza z sektora high tech – cała partia towaru jest do wyrzucenia. Jeżeli problem będzie się powtarzał – nikt nie ulokuje tu fabryki, nawet rodzime firmy. Za duże ryzyko.
  3. Wsparcia dla polskich firm. Będę tu bronił patriotyzmu gospodarczego. Im więcej pieniędzy publicznych (a inwestycje w energetykę zapewne będą na nich stały) pozostanie w Polsce, tym lepiej. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że polskie firmy nie na wszystkim się znają, ale od tego jest rola rządu, żeby załatwił transfer technologii i/lub konsorcja. Jest to szczególnie ważne w rekonwalescencji po koronakryzysie.

Z tych trzech punktów moim ulubionym jest punkt drugi. Przygodę z ekonomią zaczynałem od tematyki konkurencyjności, zatem jest mi ona szczególnie bliska. Chciałbym, zwyczajnie i po ludzku, żeby Polska była konkurencyjna, żeby był popyt na nasze towary i technologie. Swego czasu wykonałem pewną analizę dla krajów na świecie, gdzie zbadałem efekty lokalne, konkurencyjność i specjalizację w kilku sektorach. Wyszło na to, że Polska jest konkurencyjna w komunikacji, high tech oraz IT, mimo, że się w tym nie specjalizuje. Po prostu pojawiło się to samo z siebie. Dobra energia na pewno pomoże firmom z tych branż.

W całych tych rozważaniach kluczowe jest to, że wzrost PKB wynikający z inwestycji w miks (ten z PEP) może wynieść do 80% wartości tej inwestycji, a jeżeli nieco zmienić parametry, to procenty te możemy podkręcić nawet do 85%. Oznacza to wzrost w przedziale 280-298 mld dzięki inwestycjom w energetykę. Jest o co walczyć. A w co możemy inwestować?

Wiatr i PV. Energia ze słońca staje się coraz popularniejsza, zwłaszcza wśród właścicieli domów, a Polska, chociaż nie jest Afryką, to tego słońca trochę ma. Z kolei wiatraki offshore są już całkiem popularne na świecie, a inwestycje w farmy mają dwie spore zalety. Po pierwsze, możliwe jest zaangażowanie polskich przedsiębiorców, i to rosnące, bo przecież będą się uczyć w miarę robienia, po drugie, inwestycje w wiatraki są bardzo elastyczne. Załóżmy, że plan był wybudować 100 turbin, ale po drodze coś się popsuło, dajmy na to finansowanie się zmniejszyło i możemy postawić tylko 70. Źle? No trochę tak, trochę nie. Mamy dalej 70% turbin, które pracują i produkują prąd. A teraz wyobraźmy sobie, że przerwaliśmy pracę nad elektrownią atomową w 70%. Nie mamy nic.

Atom. W atom trochę uderzyłem, ale nie jest to zła energia. Stabilna, niskoemisyjna. Problem jest tylko taki, że nie mamy technologii, więc będziemy musieli ją kupić. Biorąc pod uwagę nasze kontakty zagraniczne, raczej od USA. Ciekawy jest natomiast temat fuzji jądrowej. Elektrownie atomowe produkują energię z rozpadu promieniotwórczego, gdzie ciężkie pierwiastki rozpadają się na lżejsze (trochę jakby strzelić w naszego zażywnego wujka arbuzem, a wujek rozpadłby się na dwóch mniejszych kuzynów). Dużo potężniejszy jest proces fuzji, kiedy z lekkich pierwiastków powstają cięższe. Korzystają z tego gwiazdy, niestety ziemskie próby okiełznania na razie nie nadają się do wykorzystania komercyjnego, co nie oznacza, że nie będą nadawać się za kilkanaście (dziesiąt) lat.

Wodór. W tym obszarze Polska może być nie biorcą, a eksporterem technologii. Mamy bystrych ludzi, zdolnych naukowców, dynamicznych managerów i kapitał, który możemy zaangażować. Co więcej, nie mamy do nadrobienia gigantycznych strat. O ile w przypadku produkcji myśliwców, gdybyśmy chcieli wrócić do tradycji II RP i zaprojektować własny samolot 5 generacji, to moglibyśmy co najwyżej popłakać się z frustracji, o tyle w wodorze nie mamy czym się wstydzić. Ponadto wodór może zostać wykorzystany także do napędzania pojazdów i, uwaga, magazynowania energii. Same plusy i na pewno warto nań stawiać.

Gaz, ale i RDF. Gaz to jedno z lepszych paliw przejściowych, jest bowiem dużo mniej emisyjne od węgla. Polska zainwestowała sporo w infrastrukturę LNG, czyli gazu skroplonego, zatem przypuszczalnie, w perspektywie najbliższych kilkunastu lat będzie ją wykorzystywać. Jest to zrozumiałe, natomiast godne zauważenia są także RDF czyli pozostałości, śmieci, których nie da się już przetworzyć i trzeba je spalić. Emisyjność RDF jest porównywalna/niższa z nowymi źródłami węglowymi, za to za surowiec nie trzeba (na razie) płacić w ogóle, bowiem występuje kilkukrotna nadpodaż. Dodatkowo, idea RDF wpasowuje się w koncepcję gospodarki obiegu zamkniętego, promowaną przez UE, która już wprowadziła odpowiednie dyrektywy w życie.

Tych z Państwa, których temat zainteresował, zachęcam do lektury najnowszego raportu Instytutu Jagiellońskiego, którego przygotowanie miałem przyjemność nadzorować. Znajdują się tam prognozy cen surowców, analiza wpływu sektora energetycznego na gospodarkę i rozważania dotyczące miksu PEP. Link 

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ