GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Przebudowa czy destabilizacja? [FELIETON]

15 lipca 2020, 23:48 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Przebudowa czy destabilizacja? [FELIETON]
Andrzej Halesiak
Andrzej Halesiak

Ekonomista, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego. Absolwent stosunków międzynarodowych i Executive MBA. Doświadczenie zawodowe zdobywał w różnych miejscach, począwszy od administracji publicznej, poprzez usługi doradcze po sektor finansowy.

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie schemat, który znalazłem w publikacji “The Great Divide”, instytutu FERI (wbrew ang. tytułowi publikacja jest w języku niemieckim). Spodobał mi się, gdyż w syntetyczny sposób pokazuje, to o czym ja w literackiej formie staram się od dłuższego czasu przekazywać na moim blogu. Przerobioną (udoskonaloną ;-)) wersję tego schematu zawiera poniższy slajd. Pokazuje on systemowe (a więc moje ulubione) podejście do tego z czym zmaga się dziś Zachód.

Nie będę tego slajdu szczegółowo opisywał. Jest on (mam nadzieję) dość oczywisty, a poza tym o różnych wątkach z nim związanych pisałem wielokrotnie (m.in. w „Globalizacja i podział dochodów”, „Powrotu do przeszłości nie ma”, „Kryzys systemowy stwarza unikalne szanse” czy ostatnio w „Największy problem współczesnego świata”). Zamiast tego kilka luźnych przemyśleń w kontekście końcowego wyniku całego procesu: alternatywy pomiędzy „przebudową i nowym porządkiem” a „destabilizacją”:

Wszystkie kraje Zachodu stoją dziś przed tą alternatywą, przy czym różne jest dla nich prawdopodobieństwo pierwszego lub drugiego scenariusza. Destabilizacja wyraźnie zagląda dziś w oczy USA. Za chwilę (gdy przeminie kluczowy ze względów egzystencjalnych – silne uzależnienie od turystyki – wakacyjny sezon) może dotyczyć także południa Europy,

Na drugim biegunie znajdują się Niemcy i Skandynawia. Tutaj jest szansa na wypracowanie (w oparciu o dialog społeczny) swego rodzaju nowego ładu. Szczególnie odnosi się to do Skandynawii, gdzie już dziś udaje się w miarę dobrze wyważyć kwestie jednostki i wspólnoty – tak ukształtować mechanizmy solidarnościowe, by nie dławiły indywidualności/przedsiębiorczości jednostki. Jest to widoczne chociażby w tak kluczowych aspektach jak podejście do opodatkowania – podatki nie są tam traktowane jako zło konieczne, ale swego rodzaju zobowiązanie jednych członków wspólnoty wobec innych. Oczywiście takie podejście nie byłoby możliwe bez przekonania, że rządowa/administracyjna machina efektywnie zarządza zbieranymi środkami, że ich nie marnuje i nie zawłaszcza.

W przypadku Unii Europejskiej dochodzi do tego jeszcze wymiar ponad-narodowy. Przy okazji kryzysu 2008 r. okazało się, że w sferze społecznej jest on bardzo słaby – zwyciężyło podejście narodowe, podział na winnych i niewinnych, karzących i ukaranych. Tym razem widzimy zaczyn nieco innego podejścia (bardziej solidarnościowego i wspólnotowego), być może wynika to z innej natury kryzysu (trudno wytypować winnych), a może wyciągania wniosków z przeszłości. Na ile okaże się to naprawdę „nowa jakość” przekonamy się, gdy południe zacznie się destabilizować. To bowiem wzajemnie interakcje pomiędzy narodowym i pan-europejskim poszukiwaniem wyjścia z obecnej sytuacji zdefiniują przyszłość i obraz Europy za 5 czy 10 lat. Moim zdaniem czas „liniowości” zmian się kończy, a w takiej sytuacji żadnego scenariusza (także tego bez UE, czy z okrojoną UE) nie można wykluczyć.

Oczywiście nie może zabraknąć kilku zdań o Polsce:

 na różne sposoby „kryzys Zachodu” oddziałuje także na nas. Po pierwsze dotyczy naszych głównych rynków zbytu, obszaru, z którym jesteśmy silnie powiązani gospodarczo. Po drugie wiele z opisanych na slajdzie mechanizmów w większej czy mniejszej skali odnosi się także bezpośrednio do naszego kraju – nie powinno to dziwić, to stamtąd kopiowaliśmy wykorzystywane dziś u nas rozwiązania,

co ciekawe problemy w sferze społeczno-politycznej widać pomimo faktu, że w wymiarze gospodarczym trudno kwestionować osiągnięty w ostatnich 10 latach postęp – relatywnie silny wzrost i nadganianie najbogatszych krajów. Taka sytuacja wskazuje, że w naszym kraju kryzys społeczno-polityczny nie jest pochodną tempa rozwoju, a silnej polaryzacji na ewidentnych „wygranych” i „przegranych” (prawidłowość ta dotyczy zresztą nie tylko Polski, ale znacznej części Zachodu),

tak jak w innych krajach, także w Polsce ludzie coraz częściej w swych opiniach/nastrojach biorą pod uwagę nie to co jest (bo wielu wciąż jeszcze nie ma powodów by narzekać), ale wyrażają narastające w nich coraz większe obawy o przyszłość, i to nie tą za 10 czy 20 lat, ale za rok czy dwa,

dzisiejsze prezydenckie wybory nie były – co pewnie dla wielu zabrzmi kontrowersyjnie – aż tak ważnie jak się wielu wydaje. Nie rozstrzygają one bowiem kluczowej kwestii: którą ścieżkę w najbliższych latach tak naprawdę wybierzemy (przebudowy i nowego ładu czy destabilizacji). Dlaczego? Obaj kandydaci II tury byli reprezentantami „starego świata”, odchodzącego w przeszłość sposobu myślenia. W trakcie kampanii nie zaprezentowali żadnych nowych rozwiązań systemowo-instytucjonalnych, szczególnie takich, które stawiałyby na „wspólnotowość”, a nie klanowość. W obu przypadkach budowanie poparcia odbywało się poprzez zaognianie podziałów, a stare polskie przysłowie mówi, że „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”,

co dalej? Paradoksalnie to, że po kryzysie „kasa państwa jest pusta” otworzy przed nami nowe możliwości. Sytuacja ta silnie unaoczni potrzebę nowych rozwiązań, których obecny bipolarny, sfokusowany na post-Solidarnościowym konflikcie i rozliczeniach układ nie będzie w stanie zapewnić. Pojawi się miejsce na nowe idee i nowych ludzi (liderów). Kluczowe starcie o przyszłość Polski wciąż jeszcze przed nami. Nowe dopiero nadchodzi

Materiał ukazała się na blogu Rytm Gospodarki

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ