GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Dlaczego Polacy nie chcą inwestować?

3 sierpnia 2020, 23:40 / Opinia autorska, grafika: pixabay
Dlaczego Polacy nie chcą inwestować?
Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Główny analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor naczelny PolishBrief https://mareklachowicz.com

Dyskusja ekonomistów w przestrzeni publicznej prowadzona jest obecnie w dwóch obszarach. Pierwszy to problem, czy limity zadłużenia należy podnosić, czy też nie. Oczywiście ekonomiści mniej lub bardziej kojarzeni ze stroną rządową są zdania, że tak, natomiast ci skłaniający się bardziej w stronę opozycji, bronią reguły wydatkowej jak niepodległości. Drugi obszar, w którym następuje ożywiona dyskusja to problem prywatnych inwestycji.

Na czym problem polega? Ano Polacy nie chcą inwestować. Wolą konsumować. Tęgie głowy zastanawiają się zatem, co z tym fantem zrobić i prześcigają się w oferowaniu wyjaśnień problemu. Oczywiście skorzystam z okazji i dorzucę swoje trzy grosze, bo o ekonomii i o piłce nożnej wypowiadać może się każdy, mogę więc i ja. Poniżej krótka lista argumentów, czemu z inwestycjami i oszczędnościami Polaków jest, jak jest.

1. Polacy mają dość bycia ubogimi sąsiadami zachodu.

To poważny argument, rzadko podnoszony. Najbardziej tę konsumpcję krytykują dobrze zarabiający ekonomiści, którzy nie mają problemu z zaspokajaniem zachcianek, a i zostaje im trochę grosza, który mogą zaoszczędzić. Eksperci od nauki, która, choć zmatematyzowana, jest jednak społeczna, powinni jednak pamiętać, że ludzie zwykle chcą mieć coś ładnego. Oczywiście w miarę możliwości, ale każdy (no, prawie każdy, poza naśladowcami Diogenesa Cynika) woli założyć markowe ubranie, a nie koszulkę z bazaru, czy pojechać na dwutygodniowy urlop all inclusive, a nie łapać stopa do Ciechocinka na trzydniową libację z wujkiem Staszkiem.

Pamiętać należy ponadto o zakumulowanym bogactwie. Nie od razu Kraków zbudowano, nie od razu zaspokajamy też wszystkie nasze potrzeby. Możemy mieć w głowie kilka zakupów, wypełnienie pewnych braków, a potem z konsumpcją przyhamujemy. Dopóki jednak tych zakupów nie zrobimy – będziemy konsumować. Rosnąca konsumpcja jest po prostu dowodem na to, że chcemy żyć lepiej. Część wydatków konsumpcyjnych akumuluje się zaś do posiadanego przez nas bogactwa. Czy markowy (nie mówię tu o marce Hilfiger, ale np. Rolex) zegarek to konsumpcja czy już inwestycja?

Zatytułowałem punkt: ubodzy krewni zachodu, z uwagi na to, że przez długie lata, to, co na zachodzie było standardem, dla nas było luksusem. Polacy w końcu mają tego dosyć i też chcą korzystać z życia na odpowiednim poziomie.

2. Nie dysponujemy zakumulowanym bogactwem.

W kuluarowych dyskusjach z różnymi ekonomistami, zwracano mi uwagę na jedną z FUNDAMENTALNYCH różnic między Polakami, a mieszkańcami Europy Zachodniej, mianowicie różnicę w posiadanym bogactwie. Nie mówię tu o pracy naszej. Polacy umieją pracować ciężko i głupi nie są, natomiast los nas nie oszczędzał. Tymczasem Szwajcarzy czy Holendrzy mają tego zakumulowanego bogactwa znacznie więcej, przez co mogą sobie na więcej pozwolić. Jakie to różnice? Weźmy medianę (i średnią) bogactwa. Ranking publikuje Credit Suisse. Najwięcej mają Szwajcarzy – 228 tys USD (średnia 565 tys). W Holandii mediana to zaledwie 31 tys, ale średnia to niemal 280 tys. W Kuwejcie zaś, mediana bogactwa to 46 tys USD, a średnia 131 tys. Ile mają Polacy? Mediana 22.5 tys, średnia 58 tys, co plasuje nas pomiędzy Czarnogórą, a Seszelami, na 40 miejscu na świecie. Widać teraz różnicę? Przeciętny Szwajcar dysponuje dużo większymi środkami, przez co ma dużo więcej opcji inwestycyjnych, albowiem te rosną wraz z dochodem do dyspozycji. W Polsce nie trafiają się też duże spadki, bo zwyczajnie nie było po kim czego odziedziczyć. Jak te potrafią ułatwić życie, wszyscy zdajemy sobie sprawę.

3. Brak jest sensownych opcji inwestycyjnych.

Nie mówię tu o opcjach dla ludzi posiadających majątek Zygmunta Solorza czy rodzeństwa Kulczyków, a o realnych możliwościach Polaka czy Polki. Kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy to często maksimum, jakie jesteśmy w stanie odłożyć po kilku(nastu, dziesięciu) latach pracy. Co możemy z tym zrobić?

  • założyć firmę. Opcja niestety nie dla każdego. Nie każdy ma cechy charakteru pozwalające mu stać się przedsiębiorcą, nie każdy zresztą chce podejmować się tego ryzyka. W biznesie to ile mamy zależy od nas. Nasz słabszy dzień, czy urlop macierzyński przekłada się na zyski. Na etacie jest spokój i komfort. Nie oceniam tu źle ludzi pragnących bezpieczeństwa i stabilności. Sam czasem za nią tęsknię.
  • giełda/FOREX. O inwestycjach w różne aktywa pisano setki poradników. Jak przechytrzyć giełdę nie wymyślił jednak nikt, poza pośrednikami, zarabiającymi na pośrednictwie. Oni będą mieć zyski, dopóki będzie obrót. Na co może jednak liczyć mniejszy inwestor? Wszystko jest loteryjne. Można zyskać, można stracić. Czym innym jest gra w dłuższym horyzoncie, czym innym ‘day trading’. To ostatnie zwłaszcza kusi. Historie znajomych znajomych, którzy zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy grając na giełdzie działają na wyobraźnię. W tym biznesie słyszymy o historiach sukcesu, a nie o historiach porażek, a tych drugich jest dużo więcej. Dodatkowo, pamiętajmy o lewarowaniu (obracamy kapitałem x razy większym od naszego, to co wpłaciliśmy jest niejako buforem na pokrycie strat, występuje np. na FOREXie). W perspektywie są ogromne zyski, ale można łatwo stracić wszystko i znacznie więcej. Na giełdę wpłynąć mogą jedynie inwestorzy posiadający potężne środki (np. George Soros i atak na funta). Jeżeli takowych nie znamy i nie wiemy, w którą stronę wieje wiatr, to możemy jedynie płynąć z prądem.
  • zakłady sportowe/bukmacherka. Jeżeli chcemy zrobić to legalnie, to, co pisałem o giełdzie się aplikuje. Jeżeli chcemy zaryzykować i bawić się w ustawianie meczów w 5 lidze ryzykujemy więzieniem. Znam przypadki ludzi dorabiających na bukmacherce (np. w tenisie) ale to były raczej czasy studenckie. Pamiętajmy ponadto, że by zarobić w tej branży, musimy ją znać na wylot. Nie wystarczy wejść na stronę na 10 minut po pracy, obstawić mecze i cieszyć się z wygranej. Trzeba wiedzieć, co robimy, a to wymaga czasu.
  • nieruchomości. Drogie, ciężko dostać kredyt, wymagają albo remontu, albo urządzenia i co dalej? Air BnB prędko nie wróci, a supergospodarze z kilkunastoma mieszkaniami na kredyt nie wiedzą, co zrobić z życiem. Najem długoterminowy? Też z tym ciężko. W dużych miastach studenci wyjechali, wyjechała część pracowników sezonowych, a nawet jeżeli, to przez pierwszych kilkanaście lat nie zarobimy wiele. Ot, na spłatę kredytu i czynsz. Potem oczywiście można zarobić, ale to dopiero potem.

4. Lokaty bankowe oferują śmieszne oprocentowanie.

Zachęcamy Polaków do inwestowania, ale inwestuje się z oszczędności czyli tego, czego nie wydaliśmy na konsumpcję. Wygląda to tak, że ktoś odkłada, odkłada i nagle myśli „odłożyłem już trochę grosza, może w coś zainwestuję”. Tymczasem banki do odkładania zachęcają nas wybitnie. Oprocentowanie rachunków oszczędnościowych wynosi już zawrotne 0.01%. W takiej sytuacji, jak chcemy przekonać ludzi do odkładania, kiedy rachunek nawet nie zwraca inflacji?

To oczywiście tylko część przyczyn, dla których inwestycje prywatne w Polsce kuleją. Wszystkie one nakładają się na siebie i sprawiają, że zwykli Polacy raczej będą skłaniać się ku konsumpcji. Minister Kościński miał na początku kadencji dobry pomysł, by spróbować zaktywizować pieniądze spoczywające na rachunkach. Jeżeli rzeczywiście rząd myśli o wykorzystaniu tych pieniędzy to musi jednak działać jak najlepsi przedsiębiorcy i przekonać obywateli, że warto w nich zainwestować.  

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

1 komentarz

Dxi
Dxi
4 sierpnia 2020, 07:06
Nie chcą bo wola wydawać na bieżąco - chyba taki tez jest pln rzadu zmieniazajac oprecentowanie na kontach żeby pobudzić konsumpcje bieżąca nie skłaniając ludzi do oszczędności i inwestycji
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ