GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamitaj mnie Zapomniae haso?

Glapińska: Głośno o demonstracji w Berlinie

4 sierpnia 2020, 23:50 / źródło: opracowanie autorskie / zdjęcie: pixabay
Glapińska: Głośno o demonstracji w Berlinie

W niemieckiej prasie nie milkną głosy o sobotniej demonstracji w Berlinie. Według szacunków policji, protestowało około 20 000 przeciwników obostrzeń, które rząd Niemiec nałożył w związku z pandemią koronawirusa. Niemieccy politycy nie kryją oburzenia odnośnie demonstracji i przestrzegają, że druga fala koronawirusa jest realna.

Niebezpieczne demonstracje
Jeszcze w maju i czerwcu, po śmierci Georg’a Floyda odbyły się protesty w kilku niemieckich miastach. Tym razem demonstracja dotyczyła obostrzeń w związku z COVID-19. Odbyła się podhasłem „Koniec pandemii  - Dzień Wolności”. Tymczasem w Niemczech gwałtownie wzrasta liczba zakażonych. Niemcy właśnie ponownie wprowadzili ograniczenia dla przyjeżdżających do kraju z tak zwanych obszarów ryzyka.

Obszary wysokiego ryzyka
Trzy hiszpańskie regiony: Katalonia, Aragonia i Nawarra zostały w piątek (31.07.2020) sklasyfikowane przez niemiecki Instytut Roberta Kocha jako obszary wysokiego ryzyka epidemicznego. Podróżujący z tych regionów będą musieli przejść obowiązkowy test na COVID-19. Piątkowa decyzja RKI wynika z obaw, że powracający turyści spowodują drugą falę pandemii. Liczba infekcji w Niemczech zaczęła w ostatnich dniach stopniowo rosnąć. Tylko w ubiegły  piątek odnotowano 870 nowych przypadków COVID-19, czyli najwyższą liczbę od ponad miesiąca.

1,3 mln osób na proteście?

Wzrost zakażeń niepokoi wielu, tymczasem w sobotę do Berlina przyjechali ludzie z różnych niemieckich miast. Według szacunków policji w przemarszu, który wyruszył spod Bramy Brandenburskiej, wzięło udział około 20 000 osób. W mediach społecznościowych pojawiły się nawet informacje, że w demonstracji mogło wziąć udział nawet 1,3 mln osób. W Internecie krążyły nawet fałszywe policyjne tweety. Być może organizatorzy protestu chcieli w ten sposób zasugerować, że demonstrację poparła znaczna część Niemców.

„Ten rodzaj propagandy może podważyć zaufanie do policji i mediów” – podkreśla „Stern”.

„Narzędzia takie jak „MapChecking” mogą z grubsza obliczyć, ile osób znajduje miejsce na określonym obszarze. Odcinek Straße des 17. Juni, na którym odbył się protest, w żadnym wypadku nie mieści zatem 1,3 miliona ludzi, nawet przy najgęstszym tłumie” – zauważa niemiecka telewizja „ntv”.
"Korona, fałszywy alarm", "Naturalna odporność zamiast szczepień" i "My jesteśmy drugą falą"  - to tylko niektóre hasła, jakie pojawiły się na transparentach, które nieśli protestujący. Słychać też było slogany, że „Największą teorią spiskową jest pandemia korony”.

Demonstranci maszerowali bardzo blisko siebie, jedynie nieliczni mieli na twarzy maseczki. Policja robiła co mogła, aby nakłonić demonstrantów (za pomocą sygnałów dźwiękowych) do przestrzegania zasad dystansu społecznego, niestety z mizernym skutkiem.

W przemarszu wzięli udział antyszczepionkowcy, prawicowi populiści oraz zwolennicy teorii spiskowych. Uczestnicy protestu twierdzą, że rządowe nakazy ograniczają ich wolność. Władze kraju od końca kwietnia stopniowo znosiły restrykcje, teraz obowiązuje zasada dystansu społecznego oraz obowiązek noszenia masek w transporcie publicznym i w sklepach - czyli podobne, jak w Polsce.

Demonstracja w ogniu krytyki

Większość niemieckich polityków nie kryje oburzenia sobotnią demonstracją.
Rząd federalny ostro skrytykował lekceważenie zasad higieny podczas weekendowej demonstracji w Berlinie. „Zdjęcia, które musieliśmy tam zobaczyć w weekend, są nie do przyjęcia” - powiedziała zastępca rzecznika rządu Ulrike Demmer.Nie tylko doszło do „poważnych naruszeń zasad higieny”, ale dochodziło też do „nieludzkich wypowiedzi i utrudniania pracy dziennikarzy” - powiedziała Demmer.

„DieZeit” przytacza wideo prezenterki ZDF Dunji Hayali, które ta przesłałana Instagram. Film trwa 37 minut i nie jest cięty. „Kamerzysta z wieczornego rbb został nawet opluty” – podaje niemiecka gazeta.

„Bezpieczeństwo operatora kamery, asystenta dźwięku i autora jest zawsze na pierwszym miejscu. I tak szybko opuściliśmy niebezpieczny obszar, który powstał wokół nas” – cytuje z kolei słowa niemieckiej dziennikarki Hayali„Stern”.

Liderka SPD, Saskia Esken, napisała o demonstrujących: „Nie tylko zagrażacie naszemu zdrowiu, ale także naszym sukcesom w walce z pandemią i rewitalizacją gospodarki, edukacji i społeczeństwa. Nieodpowiedzialne!”.

Minister zdrowia Jens Spahntakże skrytykował marsz protestacyjny w Berlinie. „Tak, demonstracje muszą być również możliwe w czasach Korony. Ale nie tak” - napisał polityk CDU na Twitterze. „Odległość, zasady higieny i codzienne noszenie maski służyły ochronie. Pandemię można opanować tylko mając rozum, wytrwałość i ducha zespołowego” – dodał Spahn.

Unijny ekspert Armin Schuster (CDU) ostrzegł przed demonstracjami, takimi jak ta w Berlinie.  „Takie demonstracje są zagrożeniem dla ogółu społeczeństwa” - powiedział w „Rheinische Post”. Jego zdaniem proporcjonalne byłoby „zatwierdzanie demonstracji tylko na znacznie ostrzejszych warunkach lub wcale”.

Premier Bawarii i szef CSU, Markus Söder przestrzegł, że druga fala „praktycznie jest. Przekrada się przez Niemcy. Im szybciej będziemy działać, tym mniej konsekwencji”. W związku z tym Söder odwołał mecze piłki nożnej z udziałem kibiców na początku nowego sezonu. „Jako kibic jestem bardzo sceptyczny co do startu Bundesligi. Mecze z duchami tak, ale myślę, że stadiony z 25 000 widzów są bardzo trudne do wyobrażenia ”, powiedział Söder„BildamSonntag”. Premier Bawarii wezwał także „Deutsche Bahn”do tego, aby egzekwował wśród pasażerów wymóg noszenia maski. „Osoby powracające z obszaru ryzyka, które odmówiły wykonania testu koronowego, również powinny zostać ukarane grzywną” – dodał.
„Każdy, kto celowo zagraża innym, musi spodziewać się, że będzie to miało dla niego poważne konsekwencje” – powiedział z kolei niemieckiej agencji prasowej w Berlinie, federalny minister gospodarki, PeterAltmaier.

Ekspert ds. Zdrowia, Karl Lauterbach (SPD) zażądał „trzycyfrowych mandatów” za naruszenie obowiązkowych masek i dystansu.„Każdy, kto kiedykolwiek widział mężczyznę walczącego o życie przez respirator, nie może zaakceptować takiego niedoinformowanego, bezwzględnego i obłudnego zachowania” – dodał w swoim wpisie na Twitterze Lauterbach.
Dyrektor Generalny Stowarzyszenia Miast i Gmin, Gerd Landsberg powiedział, że nie rozumie, „dlaczego Berlin nie narzucił znacznie surowszych warunków demonstracji”. Wyraził przy tym jednak zrozumienie dla zniecierpliwienia ludności z powodu ograniczeń związanych z COVID-19 „To jest maraton - a utrzymanie dyscypliny jest trudne” – zaznaczył Landsberg.
Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych podkreślili, że „Jeśli od początku można przewidzieć, że warunki nie zostaną spełnione, pojawią się pytania, czy takie zdarzenia są dozwolone”. Deputowany grupy parlamentarnej SPD, Dirk Wiese, również opowiedział się za priorytetem ochrony przed infekcjami„Jeżeli istnieją przesłanki, że warunki są celowo naruszane, właściwy organ musi również zakazać odpowiedniej demonstracji”.

Głosy zrozumienia
Mimo ostrej krytyki ze strony większości niemieckich polityków, nie zabrakło też głosów tych, którzy solidaryzują się z protestującymi.
Wiceprzewodniczący Bundestagu, Wolfgang Kubicki powiedział, że „Wśród demonstrantów było wielu ludzi, którzy nie są dla nas straceni, którzy są po prostu zdesperowani, bo nie wiedzą już, dlaczego te środki są wdrażane”. „Politycy nie zdołali dokładnie wyjaśnić ludziom, jaki jest cel wszystkich środków” – dodał.

Współprzewodniczący partii AfD, Tino Chrupalla oczyścił jednak demonstrantów ze wszystkich zarzutów. „Nie widzę żadnego wykroczenia”- powiedział ARD. Chrupalla podkreślił, że „śledził demonstrację i że przebiegła ona spokojnie, a ludzie wyszli na ulice ze względu na swoje podstawowe i obywatelskie prawa. I możesz to tylko powitać” – dodał.

Kary dla organizatorów
Wydarzenie zostało zarejestrowane przez inicjatywę ze Stuttgartu „ThinkingOutside the Box 711”. Protestujący przyjechali z całych Niemiec. Impreza została odwołana dopiero późnym popołudniem. Według „Berliner Zeitung”,przeciwko organizatorowi Michaelowi Ballwegowi założono sprawę karną. Minister sprawiedliwości Christine Lambrecht (SPD) pochwalił „konsekwentne podejście” władz Berlina, ale powiedział też, że policja interweniowała późno.

Kosztowna nieodpowiedzialność
„Nieodpowiedzialność nielicznych jest zagrożeniem dla nas wszystkich!” – powiedział w skierowanym do swoich rodaków wystąpieniu, prezydent Niemiec Frank Walter-Steinmeier. Prezydent zaapelował o rozsądek i poprosił swoich obywateli o dalsze przestrzeganie obostrzeń w związku z koronawirusem.

„Moja prośba już teraz pod koniec wakacji: nie podejmujcie dalszego niepotrzebnego ryzyka! I korzystajcie z okazji, aby poddać się testom. Nawet jeśli jest to trudne: bądźmy cierpliwi i zachowujmy się rozsądnie!Nie, pandemia jeszcze się nie skończyła, jesteśmy w jej środku. W międzyczasie liczba infekcji w Niemczech ponownie wzrosła” - ostrzegł Steinmeier. Dlatego każdy jest teraz odpowiedzialny za zapobieżenie powtórnemu zablokowaniu. „Kolejna faza zastoju uderzyłaby w nas wszystkich jeszcze mocniej” – dodał prezydent Niemiec.

Steinmeier podziękował też tym wszystkim, którzy rozumieją potrzebę obostrzeń i stosują się do nich.

Autor: Julia Glapińska

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj si

Zapamitaj mnie Zapomniae haso?

Zarejestruj si

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby uatwi użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz si na ich używanie oraz zapisanie w pamici urzdzenia.
Polityka Prywatnoci    AKCEPTUJ