GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamitaj mnie Zapomniae haso?

Pyffel: W starciu między USA a Chinami nie obejdzie się bez rozstrzygnięcia i ustalenia, kto jest silniejszy [WYWIAD]

6 sierpnia 2020, 23:47 / Wywiad PolishBrief. Zdjęcie: archiwum Radosława Pyffela
Pyffel: W starciu między USA a Chinami nie obejdzie się bez rozstrzygnięcia i ustalenia, kto jest silniejszy [WYWIAD]
Kamil Moskwik
Kamil Moskwik

Dyrektor Wykonawczy w Instytucie Jagiellońskim, współzałożyciel PolishBrief.pl. Autor modeli fundamentalnych, analiz, raportów biznesowych i artykułów naukowych. Posiada doświadczenie zawodowe w sektorze rynku energii oraz doradztwie strategicznym.

Z kierownikiem studiów Biznes Chiński w Akademii Leona Koźmińskiego, Radosławem Pyffelem rozmawiamy o Chinach, ich podejściu do koronawirusa i nowym ładzie gospodarczym.

PolishBriefW ostatnich dniach w Polsce notowany jest wzrost liczby zachorowań na COVID-19. Chcieliśmy zapytac jak sytuacja wygląda w Azji?

Radosław Pyffel: Wydaje mi się, że jako świat i społeczność międzynarodowa czekamy z niecierpliwością na szczepionkę i lek. I do tego czasu będziemy mieli do czynienia z wprowadzaniem i rozluźnianiem różnego rodzaju obostrzeń i próbach znalezienia odpowiedniego balansu między ochroną życia i gospodarki. Nie inaczej jest w Azji, gdzie sytuacja wygląda różnie, w zależności od kraju, ale generalnie można powiedzieć że Azja radzi sobie dość dobrze, co najmniej równie dobrze jak Europa, a na pewno znacznie lepiej niż USA, gdzie liczba zakażonych jest bardzo wysoka i przez co doszło tam do gwałtownych protestów społecznych.

Wracając do Azji, w Japonii udało się na początku lipca przeprowadzić lokalne wybory, które wygrała po raz drugi Keiko Yuriko, pierwsza kobieta na fotelu burmistrza Tokio. Keiko opowiada się za organizacją Igrzysk w Tokio w przyszłym roku, możemy być więc pewni, że,mimo iż nie reprezentuję rządzącego Japonią LDP władze japońskie będą zdeterminowane by do nich doprowadzić, mimo rosnących obaw wśród społeczeństwa co do tego jak może wyglądać sytuacja w lipcu 2021 roku.

Pod całkowitą kontrolą wirus wydaję się być na Tajwanie, gdzie praktycznie nie notuje się nowych przypadków.

W Hongkongu niestety zaczęło się pojawiać ponad 100 przypadków dziennie, przywrócono surowe obostrzenia, zamknięte są restauracje i zakazane spotkania więcej niż dwóch osób, co z pewnością pomoże władzom w Pekinie zapobiec protestom po wprowadzeniu National Security Law w Hongkongu zakazującego i penalizującego wystąpienia publiczne przeciw władzy i stabilności społecznej w mieście.

W samych Chinach nadal z olbrzymim pietyzmem podchodzi się do kwestii koronawirusa. Kraj został prawie odcięty od reszty świata, obowiązują surowe procedury wjazdowe i surowe procedury dla wszystkich którzy przyjeżdżają. Dość powiedzieć, że wielu Polaków, także z dużych przedsiębiorstw i spółek skarbu Państwa, wciąż nie może powrócić do Chin do pracy, a z Europy na razie udaję się to w zasadzie tylko Niemcom, którzy organizują specjalne czarterowe loty i Francuzom, może jeszcze są to, poza oczywiście oficjalnymi przedstawicielami państwowymi, pojedyncze przypadki z innych krajów.

Z drugiej strony, wśród samych Chińczyków zapanowało rozluźnienie podobne do tego, które obserwujemy w Polsce. Zdarza się widzieć w miejscach publicznych ludzi bez masek i nikt nie zwraca na to uwagi. Druga fala, którą ze sporymi nadziejami upatrywali niektórzy w Polsce, wydaję się być w Chinach jednak znacznie mniej prawdopodobna niż w innych krajach...

PB: Długoterminowo pandemia wirusa, wpłynie na kształt światowej gospodarki, jakie plany wyjścia na prostą mają Chiny?

RP: Chiny są bardzo aktywne w polityce zagranicznej. Zastąpiły oficjalnie USA jako lider Światowej Organizacji Zdrowia i de facto zakończyły autonomię Hong Kongu. W polityce wewnętrznej są jednak bardzo ostrożne, o czym świadczą choćby surowe procedury wjazdowe, o których wspomnieliśmy. W maju w czasie odbywających się rokrocznie tak zwanych "dwóch sesji" będących najważniejszym wydarzeniem politycznym w kraju, przedstawiono pakiet antykryzysowy , który był skierowany głównie do miejskiego prekariatu i przede wszystkim ludzi którzy przyjechali do dużych miast i muszą się utrzymać, prowadzących małe i średnie firmy, pracujących w usługach, czy innych sektorach bardzo wrażliwych na skutki gospodarcze wynikające z pandemii.. To grupa szacowana na blisko 200 milionów ludzi o dużym potencjale rewolucyjnym. Coś jak nasze słoiki, których do protestów próbował wezwać w kwietniu Paweł Tanajno.

Nie ogłoszono też prognozy wzrostu PKB  na koniec 2020 roku, co zdarzyło się po raz pierwszy od początku lat 90-tych. Według różnych przewidywań, między innymi IMF, ma być to około 1-3 procent na plusie.

Z jednej strony to bardzo mało i w ostatnich latach wielu analityków mówiło, że przypadku zejścia poniżej 6 procent wzrostu PKB w Chinach uwidoczni się wiele problemów społecznych. Z drugiej jednak strony taki wynik, na tle pogrążonego w kilku, albo nawet kilkunastoprocentowych pandemicznych spadkach świata, byłby wynikiem relatywnie dobrym, który dawałby duże nadzieje na utrzymanie stabilności społecznej. Ale jak będzie zobaczymy w kolejnych miesiącach.

Reasumując Chiny sprawiają wrażenie bardzo ostrożnych, świadomych ryzyk gospodarczych i społecznych z jakimi będą musiały się zmierzy w obliczu pandemii i jej gospodarczych skutków, a także rewolucji prekariatu, które co chwila wybucha w różnych częściach świata, ostatnio nawet w Ameryce.

Z drugiej, wygląda na to, że chcą przejść przez ten ciężki okres i zachować społeczną stabilność. Jeśli im się to uda, to relatywnie bardzo dużo zyskają wobec reszty świata i wydaję się, że wzmocnią swoją pozycję międzynarodową, a także umocnią legitymację wewnętrzną. Wygląda na to, że jest to już decydujący moment, gra o wszystko i jeśli im się to uda, to znajdą się po drugiej stronie rzeki- nawiązując tutaj do powiedzenia chińskich reformatorów z lat 80-tych, którzy mówili o "przechodzeniu przez rwący nurt rzeki i delikatnym stąpaniu po kamieniach".

PB: Nie da uciec się od porównań Chin do USA, w Stanach Zjednoczonych do tej pory nie udało się skutecznie opanować pandemii, czy wspomniana sytuacja sprawi, że w perspektywie następnych 10 lat, Chiny będą światowym liderem gospodarczym?

RP: Myślę, że rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami zaszła już tak daleko, że w następnych 10 latach jedynie 2 scenariusze wydają się prawdopodobne.

Pierwszy, któremu kibicuje duża grupa Polaków, nie biorąc przy tym pod uwagę żadnego innego scenariusza, to kruchość Chin, które w zderzeniu z koronawirusem słabną i upadają pod naporem ujawniających się problemów społecznych. Wtedy być może dzielą się one na kilka walczących ze sobą obszarów, tak jak za czasów epoki Warlordów na początku XX wieku. Ten scenariusz to czarny sen i koszmar chińskich przywódców i Partii. Takie Chiny to chaos pod kopułą Niebios i problem dla społeczności międzynarodowej , taki jak przez większość XX wieku. Chiny otaczane są swoistym kordonem sanitarnym i zamiast być źródłem stabilności stają się epicentrum chaosu i niepokojów społecznych, z czego niektóre kraje się cieszą, ale jednocześnie obawiają się jego eksportu.

Drugi scenariusz, to, scenariusz pozytywny dla Chin, a priori i z góry w Polsce wykluczany. Ponieważ jest traktowany w Polsce jako bluźnierstwo, zaznaczmy że traktujemy go tylko jako zabawę, ćwiczenie intelektualne dla czytelników PolishBrief które ma na celu rozwijać wyobraźnię, a nie burzyć spokój społeczny w Polsce i przyjęty u nas konsensus który oficjalnie zakłada tylko scenariusz numer jeden. Zresztą często projektujemy różne tego typu scenariusze dla rozwoju sytuacji w poszczególnych branżach i sektorach w ramach programu biznes chiński, który tej jesieni po raz czwarty wystartuje na Akademii L.Koźmińskiego i są to bardzo pouczające ćwiczenia i symulacje, z których uczestnicy programu są bardzo zadowoleni.

W tym scenariuszu, w zderzeniu z koronawirusem Chiny okazują się twarde, a kruche okazują się kraje demokracji zachodniej (choć nie wszystkie i nie w równym stopniu).

Wówczas Chiny stają się rzeczywiście numerem jeden. Powstaje nowy globalny ład, na wzór dawnego systemu trybutarnego z cesarzem w Pekinie i nowymi instytucjami międzynarodowymi z siedzibą w miastach Chin lub Pacyfiku, w których Chiny, tak jak dzisiaj w WHO, stają się liderem.

USA zajęte wewnętrznymi problemami zostaje wyparte poza Morze Południowochińskiego na drugą stronę Pacyfiku, a Europa i Rosja układają się z Chinami w ramach nowego ładu.

Chiny wypuszczają w świat całą serię wynalazków, 6G, 7G, elektryczne samochody, sztuczna inteligencja itd, a ich autorami są często inżynierowie którzy na początku XX wieku studiowali w Stanach Zjednoczonych...

Być może będziemy mieli do czynienia z jakimś 3 scenariuszem pośrednim, ale wygląda na to, że oba kraje poszły już w tej rywalizacji tak daleko, że bez ostatecznego rozstrzygnięcia i ustalenia kto jest silniejszy, się nie obejdzie. A to oznacza, że zmierzamy w stronę realizacji skrajnego scenariusza numer 1 lub numer 2.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj si

Zapamitaj mnie Zapomniae haso?

Zarejestruj si

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby uatwi użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz si na ich używanie oraz zapisanie w pamici urzdzenia.
Polityka Prywatnoci    AKCEPTUJ