GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Pancernik Łukaszenka pod dowództwem kapitana Putina płynie do portu na Kremlu. Zachód przespał szansę [OPINIA]

28 sierpnia 2020, 23:41 / Opracowanie własne, grafika: wikimedia commons/Пресс-служба Президента России
Pancernik Łukaszenka pod dowództwem kapitana Putina płynie do portu na Kremlu. Zachód przespał szansę [OPINIA]
Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Główny analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor naczelny PolishBrief https://mareklachowicz.com

Kiedy rozpoczęły się protesty na Białorusi, czucie i wiara kazało mi stawiać na protestujących, szkiełko i oko na Łukaszenkę. Wychodzi na to, że wygra szkiełko i oko.

Urzędujący prezydent od początku strategię miał jasną. Zagrać na przeczekanie, uzyskać – jeżeli się uda – wsparcie od Putina i przy okazji postraszyć społeczeństwo, zarówno używając jednostek policyjnych do pacyfikacji społeczeństwa, jak i przekonując, że jest jedynym gwarantem wolności Białorusi, na którą czyha przecież NATO i Polska. Polacy za wiele amunicji mu nie dostarczyli, ale trochę dali, chociażby wypowiedziami twitterowymi pewnych patriotów, którzy sugerowali, że w razie rozpadu Białorusi, Polska powinna wziąć Grodno. Biorąc pod uwagę główny nurt polskiego twittera, takie tezy to margines, ale zostały one skwapliwie wykorzystane przez Łukaszenkę.

Gorszym błędem, jaki popełniła Polska, jest opieszałość w działaniu. Ociągaliśmy się, oglądaliśmy na innych, zwłaszcza na Unię. A co Unia zrobiła? Debatowała i debatuje. Czy reagować? Ustalono, że tak, że będą sankcje, które obejmą kluczowe postaci reżimu i kto wie, czy nie samego Łukaszenkę. Ciekawe, bo od niego sankcje powinny się zacząć. Znamiennie, chęć objęcia kilku notabli białoruskich sankcjami ogłoszono na nieformalnym szczycie w Berlinie. Dlaczego w Berlinie, nie w Warszawie? Nie wiadomo, ale kolejny raz pokazujemy, że my sobie aspirujemy do roli lokalnego lidera, tylko niekoniecznie widzą nas w niej inni. Oczywiście, teraz mamy deklaracje KPRM, że opozycję wspieramy, że trzeba rozmawiać, i tak dalej, ale to deklaracje. One nic nie kosztują, a przejście z deklaracji do realnego działania to kolejne tygodnie.

A kolejnych tygodni protesty mogą nie wytrzymać. Już trwają trzy tygodnie. Reżim Łukaszenki nie zasypiał w tym czasie gruszek w popiele. Codziennie aresztowane są kolejne osoby, potencjalni przywódcy czy dziennikarze. Aresztowane i zwykle uciszane, metodami znanymi z Polski PRL. Protestom od początku brakowało liderów, istniała wręcz groźba, że zagospodaruje je swoimi sympatykami Putin. Po trzech tygodniach tłumienia jest jeszcze gorzej, bo Łukaszenko stosuje starą zasadę Trazybulosa, którą ów zaprezentował Perianderowi: aby utrzymać się przy władzy należy usuwać ze społeczeństwa jednostki wybitne. Jeżeli komuś zaś wydawało się, że takiego lidera wykreują i pomogą utrzymać Stany Zjednoczone, to przypominam niesławną historię z protestami w Pakistanie, kiedy to Benazir Bhutto, liderka opozycji wobec rządów Islamu, wspierana przez USA, została zwyczajnie zabita. A wtedy opozycja była mocna i miała wyrazistego przywódcę. Tu zadanie jest trudniejsze, bo trzeba takiego wykreować.

Po trzech tygodniach walki niestety obawiam się tego, co najgorsze, zwłaszcza, że Łukaszenko już przeprosił się z Putinem, który obecnie ma wszystkie karty w ręku. Może Łukaszenkę wesprzeć (ryzykowne, co wyłuszczał w wywiadzie z PolishBrief Generał Komornicki), a może te same jednostki wykorzystać do jego obalenia. Wystarczy, że powie, iż działa w obronie bratniego narodu białoruskiego. Narodu, który jest przecież wobec Rosji pozytywnie nastawiony. Armia białoruska na pewno mu nie przeszkodzi, co najwyżej się do niego przyłączy. Putin może wreszcie zagospodarować protesty swoimi ludźmi lub pozbyć się Łukaszenki w sposób bardziej fizyczny. Pewne jest natomiast, że prezydent Rosji w przeciwieństwie do rządów zachodnich, jest bardzo decyzyjny i zareaguje w porę.

Czy Zachód coś zrobi? Obawiam się, że nic. Sankcje wobec reżimu białoruskiego wiele nie zmienią. Białoruś jest gospodarczo powiązana tak mocno z Rosją, że nałożenie sankcji wiele nie zmieni. Zresztą każdy reżim znajduje sposoby na obejście tychże, co pokazuje przypadek przywódców północnokoreańskich. Pomogłaby tu kategoryczna deklaracja, że z Łukaszenką Zachód rozmawiać nie będzie. Z Wenezuelą można było tak postąpić, i oznajmić, że będzie się rozmawiało tylko z Guaido, nie z Maduro. Czy Unia zdobędzie się na taką decyzję wobec Białorusi? Przypuszczalnie nie, zwłaszcza, że od wielu lat to Łukaszenkę poklepywało się po głowie i ogłaszało zbawcą Białorusi.

Tylko Białorusinów szkoda.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ