GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Ozusowanie umów zlecenie: zasypywanie krateru po bombie łopatką plażową

14 września 2020, 23:50 / Opracowanie własne, grafika pixabay
Ozusowanie umów zlecenie: zasypywanie krateru po bombie łopatką plażową
Marek  Lachowicz
Marek Lachowicz

Główny analityk Instytutu Jagiellońskiego, redaktor naczelny PolishBrief https://mareklachowicz.com

Nowym pomysłem rządu jest ozusowanie umów zlecenie. Temat pojawił się niedawno i chodzi w nim o likwidację tzw. zbiegów, czyli sytuacji, w której umowa zlecenie nie jest ozusowana, gdy kontrahent płaci składki w ramach prowadzonej działalności gospodarczej lub jest zatrudniony na umowę o pracę.

Zacznijmy od tego, że pomysł nie jest nowy. Kuluarowo, ale i bardziej jawnie, na linii MF-ZUS dyskutowano o tym przynajmniej od początku pojawienia się tzw. Forum Współpracy. Analitycy MF posiadają pełen dostęp do danych ZUS, w związku z czym mogą precyzyjnie określić, ile budżet by na tym zarobił. Od pewnego czasu idea oskładkowania umów cywilnoprawnych jest też obecna w przestrzeni publicznej. Ostatnie przecieki to zatem nic więcej tylko kontynuacja trendu.

Czy jednak ozusowanie umów jest w tym momencie potrzebne? Temat pojawił się nieprzypadkowo teraz, bowiem dyskusja o stanie finansów publicznych nigdy nie była tak ożywiona. W przeciągu pół roku przeszliśmy od zrównoważonego budżetu (centralnego, bo cały sektor gg na deficycie) do gigantycznych strat na każdej płaszczyźnie. Co da to budżetowi? Niewiele. Kiedyś na umowach tego typu zatrudniano ludzi młodych, bo wtedy pracodawca nie płacił ZUSu za studenta, jednak ten przywilej w teorii zlikwidowało wyjęcie umów o pracę dla młodych z PIT. Na marginesie – przydałby się jakiś komentarz od analityków MF, ile zaoszczędzono, ilu ludzi młodych przeszło ze zleceń/dzieł na umowę o pracę itd. To jest właściwe podejście, bo też nie oszukujmy się, większość działalności gospodarczych, zleceń itd., to żadne biznesy tylko umowa mająca wszelkie cechy umowy o pracę, tylko z inną nazwą, a wszystko po to, by mniej płacić. Może klin podatkowo składkowy na pracy jest zbyt wysoki? Pytanie do dalszej dyskusji, bo zaraz ktoś wyskoczy z przykładem Europy Zachodniej, że tam są kliny jeszcze wyższe i w ogóle, ale przypomnę tylko, że Europą Zachodnią nie jesteśmy i nie wiem czemu uporczywie próbujemy się na niej wzorować. Mamy inną historię i inaczej odbudowywaliśmy się po II Wojnie. Tak, historia ma znaczenie, zwłaszcza w kontekście zakumulowanego bogactwa, wątpiącym polecam proste ćwiczenie. Zdzisiek odziedziczył mieszkanie po babci w Gdańsku, Rysiek zapracował na hipotekę w Warszawie. Zdzisiek zarabia brutto średnią krajową, Rysiek zarabia półtorej. Komu zostaje więcej?

Rozumiem natomiast, że z ZUSem trzeba coś zrobić. Pracownicy ze wschodu częściowo wyjechali do siebie, więc nie płacą składek, więc mamy problem. Wieku emerytalnego podnieść nie można, bo to źle wygląda politycznie. Oskładkuje się więc umowy, bo będzie to jakieś lekarstwo. Głowa przestanie na chwilę boleć. Niestety, wygląda na to, że lecząc paliatywnie nasze bolączki systemu emerytalnego nabawimy się uzależnienia od morfiny, a rzeczywiste powody takiego, nie innego stanu rzeczy pozostaną niezaadresowane.

Podsumowując: ozusowując zlecenia staramy się zasypać dziurę przy użyciu łopatki, a potrzebujemy przynajmniej koparki.

Zapisz się na PolishBrief.pl

Analizy, opinie i wywiady. Gospodarczy skrót dnia.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ