GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
news

BADANIE: 47% Polaków obawia się, że z powodu drugiej fali pandemii ich zdrowie psychiczne się pogorszy

10 listopada 2020, 01:02 / zrodlo: MondayNews / zdj. Pixabay

 Niemal co drugi Polak obawia się, że jego zdrowie psychiczne pogorszy się z powodu drugiej fali  pandemii. Taki lęk czuje ponad połowa kobiet oraz przeszło czterech na dziesięciu mężczyzn.  Ludzie głównie martwią się o to, że zachorują ich bliscy lub oni sami, a także że zabraknie im  dostępu do lekarzy lub pieniędzy. Zdecydowanie mniejszy stres wywołuje perspektywa powrotu  do pracy zdalnej, a nawet możliwość utraty zatrudnienia. Takie wnioski płyną z ogólnopolskiego  badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla aplikacji Therapify.  

Pandemiczny niepokój  

Z badania wynika, że 47% Polaków obawia się, że przez drugą falę pandemii koronawirusa ich zdrowie  psychiczne się pogorszy. Z kolei 39% nie podziela tego. Natomiast 14% nie ma zdania na ten temat.  Jak podkreśla Damian Markowski z aplikacji Therapify, obawa ta jest naturalną konsekwencją rozwoju  epidemii i zmian zachodzących w otaczającej nas rzeczywistości. Ludzie znajdują się w nowej sytuacji,  której przede wszystkim nie mogą kontrolować.  – Te wyniki mnie w ogóle nie dziwią. Już pierwsza fala pokazała, że wielu z nas zbliżyło się do granicy  wytrzymałości psychicznej, a niektórzy nawet ją przekroczyli. Wówczas byliśmy w stanie przetrzymać  znaczny dyskomfort, mając nadzieję na poprawę. Druga fala skonfrontowała nas z brakiem określonego  końca oraz znacznie większym zagrożeniem – komentuje dr n med. Agnieszka Popiel z Kliniki Terapii  Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.  Uwzględniając płeć badanych, to raczej kobiety bardziej od mężczyzn (52% vs 41%) obawiają się tego  scenariusza. Jacek Legierski, psycholog, psychoterapeuta i przewodniczący zarządu Polskiego  Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, dodaje, że w wielu badaniach stwierdzano większą  skłonność kobiet do przeżywania lęku i zamartwiania się. Za przyczynę tego stanu rzeczy wskazywane  są zazwyczaj różnice w strategii regulacji emocji, stosowane przez osoby danej płci. Kobiety wydają się  też częściej koncentrować na negatywnych myślach. Natomiast mężczyźni jako regulację emocji  wybierają działanie i rzadziej też ujawniają negatywne emocje.  ​    

Powody do lęków  

Polacy przede wszystkim boją się, że zachorują ich bliscy. Często też sądzą, że do ich stanu przyczyni  się brak dostępu do lekarzy. Oczywiście obawiają się również, że sami zachorują. Ponadto poważny  niepokój budzi perspektywa gorszych warunków finansowych i sama izolacja społeczna.  – Od kwietnia na naszym uniwersytecie prowadzimy badanie COVID-STRES. W pierwszej fali pandemii  wyniki były odwrotne i dominowały obawy o czynniki finansowe oraz zawodowe. Wówczas przekazy w  mediach dotyczyły dramatycznej sytuacji w Bergamo, Peru czy Hiszpanii. Ale teraz jest zgoła inaczej.  Każdego dnia słychać o zapaści i dezorganizacji w ochronie zdrowia – podkreśla dr Popiel.  Jak dodaje Damian Markowski, obawy o zakażenie czy brak dostępu do lekarzy występowały już  podczas pierwszego lockdownu. Wtedy mieliśmy np. kilkanaście zakażeń dziennie, a w ostatnim czasie  liczba nowych przypadków drastycznie rośnie. Ale problem z dostępem do lekarzy nie pojawił się teraz.  System opieki zdrowotnej był już wcześniej przeciążony, a COVID-19 tylko sprawił, że stał się on teraz  szczególnie widoczny.  – Potwierdzenie nasilonych obaw o zdrowie bliskich w dobie pandemii jest spójne z doniesieniami z  innych krajów. Tam również wyższy odsetek osób obawiał się zachorowania bliskich niż o własne  zdrowie. We wszystkich najczęściej wskazywanych lękach można znaleźć wspólne cechy. Są nimi  niepewności. Jest to też niski poziom postrzeganej kontroli nad pojawieniem się zagrożenia i  możliwością radzenia sobie z nim. Mówiąc prościej, to obawy przed tym, co może się zdarzyć, a czego  jeszcze nie doświadczyliśmy – analizuje Jacek Legierski.  

Najmniej niepokoju budzi powrót do zdalnej pracy, brak dostępu do leków oraz możliwość utraty  zatrudnienia. Jak zaznacza ekspert z aplikacji Therapify, wprowadzenie powszechnej pracy na  odległość podczas wiosennego lockdownu mogło być rewolucją lub nawet szokiem dla wielu osób, więc  pojawił się naturalny lęk przed nieznanym. Jednak udało się go opanować poprzez zdobyte  doświadczenie.  – Mniejsza częstotliwość wskazywania tych zdarzeń jako zagrożenia może mieć związek z  doświadczeniami z poprzedniej tzw. fali. Ludzie mogli zdążyć się przyzwyczaić do pracy zdalnej. Nie  zabrakło leków w aptekach ani żywności w sklepach, mimo takich przewidywań. Nie było też masowych  zwolnień. Chociaż obawa o utratę pracy jest tu najczęstsza, bo przy dłużej trwającym lockdownie skutki  dla gospodarki są trudno przewidywalne – dodaje przewodniczący zarządu PTTPiB.  

Odporni na kryzys  

Osoby, które wskazały, że nie obawiają się pogorszenia swojego zdrowia psychicznego, głównie  używają argumentu, że mają dość mocną psychikę. Często też wskazują, że odpowiednio dbają o  siebie i swój komfort życia, a ponadto izolacja społeczna nie jest im straszna. Dalej widzimy takie  odpowiedzi jak brak obawy przed wykonywaniem pracy zdalnej i własną chorobą.  – Uzasadnienie respondentów w przytaczanym badaniu brzmi sensownie. Możemy rozumieć nasilenie  emocji jako wprost proporcjonalne do postrzeganego zagrożenia, a odwrotnie do możliwości poradzenia  sobie w danej sytuacji. Zatem przeświadczenie o dysponowaniu zasobami, czyli „mam mocną psychikę,  umiem o siebie dbać, dam radę w warunkach izolacji”, chroni przed lękiem. A doświadczenie silnego  lęku jest dla wielu osób miarą pogorszenia zdrowia psychicznego – opisuje ekspert z SWPS.  ​    

Z kolei ww. osoby najrzadziej zaznaczają, że nie mają obaw o to, że ich bliscy zachorują. Dalej są takie  uzasadnienia, że nie trzeba się bać utraty pracy i pogorszenia warunków finansowych. Według  Damiana Markowskiego, to może jedynie świadczyć o braku zdawania sobie sprawy z powagi sytuacji.  Przekonanie o tym, że mnie lub moim bliskim nie grozi ryzyko, nie ma racjonalnego odzwierciedlenia w  rzeczywistości. Przy obecnym dziennym wzroście liczby zakażeń, to właściwie może dotyczyć każdego  z nas. Opieranie swojego komfortu psychicznego na przekonaniach o całkowitym braku zagrożenia  może mieć negatywne konsekwencje.  Badanie zostało przeprowadzone na zlecenie aplikacji Therapify w dniach 31.10-01.11.2020 r. metodą  CAWI przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na reprezentatywnej próbie 1 023 dorosłych Polaków.   

1 komentarz

lfda
lfda
10 listopada 2020, 12:03
Ja już teraz czuję, że jestem ludzkim śmieciem, który nadaje się wyłącznie do utylizacji.
ODPOWIEDZ

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ