GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

#2021: Nowy rok w gospodarce – na ile będzie lepszy od poprzedniego?

3 stycznia 2021, 23:40 / Zrodlo: opracowanie wlasne / zdj. Pixabay
#2021: Nowy rok w gospodarce – na ile będzie lepszy od poprzedniego?
Mimo powrotu do wzrostu gospodarczego deficyt sektora finansów publicznych w przyszłym roku ma sięgnąć 8% PKB.

zobacz także

Koniec roku to tradycyjnie czas sporządzania prognoz na nadchodzące miesiące. Ten rok jest szczególny, bo wszyscy mamy nadzieję, że kolejny rok będzie zasadniczo inny niż ten, z którym się żegnamy. Wyzwanie dla prognostów jest więc tym razem wyjątkowe – nie tyle trzeba odgadywać które trendy ulegną wzmocnieniu, a które wyhamowaniu, ale musimy spróbować zastanowić się jak zmiany strukturalne, które na naszych oczach właśnie się dokonują, wpłyną na dynamikę procesów gospodarczych. Na szczęście jest parę poważnych argumentów do bycia optymistą i prognozować solidną dynamikę dla polskiej gospodarki w roku 2021.

Oczywiście zacząć trzeba od szczepionki, która jest przełomem w walce z koronawirusem. Obok oczywistych pozytywnych skutków jej szerokiego stosowania warto zwrócić uwagę na sprawną koordynację jej dystrybucji na poziomie UE. Fakt, że wszystkie kraje UE jednocześnie zaczęły masowo szczepić swoich obywateli jest nie tylko świetnym wsparciem wizerunkowym UE, która pokazała, że ten proces można przeprowadzić sprawnie i solidarnie. Z punktu widzenia gospodarczego to, że kraje UE będą prowadzić szczepienia w podobnym tempie, ma zdecydowanie pozytywne znaczenie. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnego zamieszania w przemieszczaniu ludzi i towarów, które pojawiałoby się, gdyby w poszczególnych krajach proces szczepienia przebiegał z różną dynamiką. 80% polskiego eksportu trafia do krajów UE, a nic tak nie szkodzi wymianie handlowej jak narodowe kwarantanny, różnice w przepisach sanitarnych czy ograniczenia w przemieszczaniu się pomiędzy krajami. Wszystko wskazuje, że do sezonu letniego znaczna część obywateli UE będzie już uodporniona, więc polscy turyści wesprą gospodarki Grecji czy Hiszpanii, a nad Bałtyk do Krakowa czy Wrocławia wrócą turyści z Zachodu.

Najważniejszy argument za tym, że w przyszłym roku zanotujemy dynamiczny przyrost PKB (większość szacunków wskazuje na 4-5% wzrostu, chociaż NBP spodziewa się dynamiki tylko na poziomie 3,1%) to niestety nie tyle strukturalna siła naszej gospodarki, ale czysty efekt statystyczny. Cokolwiek nie będziemy porównywać do kryzysowego roku 2020, siłą rzeczy zobaczymy wzrost, więc wskaźniki dynamiki w roku 2021 będą mocno specyficzne. Można jednak też wskazać kilka cech polskiej gospodarki, która dają podstawy do optymizmu.

Wszystko wskazuje na to, że recesja w roku 2020 nie będzie tak głęboka, jak się spodziewaliśmy jeszcze w połowie roku. NBP w swojej projekcji z listopada prognozuje, że polskie PKB w bieżącym roku spadnie o 3,5%, a jeszcze w lipcu ta sama instytucja spodziewała się recesji na poziomie 5,4%. Rzeczywiście widać, że kryzys nie spustoszył naszej gospodarki: bezrobocie praktycznie nie wzrosło, nie notujemy masowych bankructw, zatory płatnicze nie zablokowały obrotu gospodarczego, a skala tzw. złych kredytów w sektorze bankowym nie jest na alarmującym poziomie. To wszystko sprawia, że zdecydowana większość podmiotów gospodarczych zachowała zdolność do funkcjonowania i luzowanie pandemicznych ograniczeń powinno szybko przełożyć się na wzrost produkcji.

Nie ma również wątpliwości, że polityka makroekonomiczna będzie nadal mocno ekspansywna. Mimo powrotu do wzrostu gospodarczego deficyt sektora finansów publicznych w przyszłym roku ma sięgnąć 8% PKB, co ma wspierać „odbicie” w gospodarce realnej. NBP nie planuje zaostrzania polityki pieniężnej poprzez podwyżkę stóp procentowych oraz wyraźnie widać, że rząd może liczyć na bank centralny w finansowaniu długu publicznego. Coś co kryje się pod nazwą „Strukturalne Operacje Otwartego Rynku” jest po prostu skupem obligacji emitowanych przez Ministerstwo Finansów, BGK i PFR przez NBP. Ostatnia interwencja walutowa banku centralnego pokazała też, że władza monetarna postrzega umocnienie się złotego jako zjawisko negatywne. W sumie więc przyszły rok to niskie stopy procentowe (ujemne w ujęciu realnym), umiarkowana skala aprecjacji złotego i spora ekspansja fiskalna, do której powinien dołożyć się rozkręcający się Europejski Fundusz Odbudowy.

Nie można mieć złudzeń - ryzyka związane z przebiegiem epidemii nie znikły, a na efekty masowych szczepień poczekamy co najmniej kilka miesięcy. Warto też pamiętać, że skala wspierania gospodarki przez rząd i bank centralny ma swoje granice. Nie zmienia to jednak faktu, że na przyszły rok w gospodarce można patrzeć z optymizmem. Kryzys pokazał, że nasze podmioty gospodarcze są wyjątkowo elastyczne i odporne na zawirowania, co dobrze wróży na najbliższe miesiące, kiedy sytuacja zacznie powoli wracać do normy.   

Jacek Tomkiewicz
Jacek Tomkiewicz

Dziekan Kolegium Finansów i Ekonomii, Akademia Leona Koźmińskiego

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ