GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
ekonomia i finanse

Inflacja – czy jest się czego bać?

18 lutego 2021, 23:40 / opracowanie własne / zdj. Pixabay

Inflacja – czy jest się czego bać?  Po niepewnej końcówce roku i przyspieszeniu inflacyjnym, styczeń zaczął się umiarkowanie optymistycznie z ogłoszonym właśnie przez GUS poziomem inflacji 2,7%. W bieżącym roku oczekiwane jest odbicie gospodarcze, czyli wyższa dynamika wzrostu PKB, co z pewnością przełoży się również na nieco wyższy poziom cen, i jeśli będzie on wynikał tylko z ożywienia gospodarczego to nie ma powodów do zmartwień.

Ten notowany statystycznie poziom inflacji raczej nie będzie wysoki ze względu na występowanie tzw. efektu bazy czyli dość wysokiej dynamiki 3,4% średniorocznego wzrostu cen w ubiegłym roku, oraz corocznej zmiany dostosowawczej podstawowego koszyka dóbr konsumenckich znowu w odniesieniu do roku ubiegłego – czyli widoczna może być zmiana cen towarów które konsumowaliśmy w 2020 roku bo ona będzie uwzględniona, ale tych które z konsumpcji wypadły takich jak niektóre usługi czy kultura już nie, nawet gdyby ceny w tych sektorach poszybowały.

Reasumując z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy powiedzieć, że statystyczna inflacji w bieżącym roku nie powinna przekroczyć 3%, jest jednak dość trudno przewidzieć czy realna siłą nabywcza naszych pieniędzy nie starci więcej na wartości. Ten drugi czynnik która ma bezpośredni wpływ na inflację to polityka monetarna NBP, czyli zwiększanie podaży pieniądza i ewentualne zmiany stóp procentowych na skutek decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Obserwowana dotychczas nadzwyczaj zgodna współpraca rządu i NBP pozwala przypuszczać, że Rada Polityki Pieniężnej raczej nie będzie bronić utrzymania celu inflacyjnego, a to oznacza dalsze utrzymywanie realnie ujemnych stóp procentowych, czyli bardzo niskie oprocentowanie depozytów – znacznie poniżej poziomu inflacji. Oznacza to również bardzo tani pieniądz dla permanentnie zapożyczającego się rządu, dynamiczny wzrost funduszy obligacji oraz tzw. wypieranie z rynku inwestycji prywatnych, bo wolno krążący kapitał zostanie zagospodarowany przez sektor publiczny. Rząd ‘zarabia’ na inflacji również pośrednio, bo wzrost cen detalicznych oznacza wzrost wpływów z VAT jako podatku liczonego procentowo od wartości dóbr i usług i relatywnie najłatwiej ściągalnego. NBP może również dalej zwiększać podaż pieniądza na rynku co również jest czynnikiem inflacjogennym i podejmować kolejne interwencje na rynku walutowym osłabiające wartość polskie złotówki od czego również z pewnością realnego bogactwa Polakom nie przybędzie.   Więc jeśli NBP bardziej dba o interesy rządu niż dbanie o wartość pieniądza w czasie, to musimy się liczyć z inflacją nie tylko w wyniku naturalnych procesów gospodarczych, ile w wyniku arbitralnych decyzji władz monetarnych i fiskalnych (podnoszenie podatków).  

Trzeba jednak przyznać, że w skali świata ujemne stopy procentowe stają się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym i kolejne rządy wielkich gospodarek światowych chętnie sięgają po tani pieniądz finansując mniej lub bardziej udane projekty rządkowe pod pretekstem stymulacji post-covidowej gospodarki. Popularność zyskuj tzw. nowoczesna teoria monetarna nawiązując a do historycznych koncepcji stymulowania gospodarki przez masowe dopuszczanie pieniądza na rynek, czyli model ‘hulaj dusza piekła nie ma’. Czy jednak na pewno? Takie podejście zakłada istnienie monopolu państwowego na generowanie pieniądza (kolejny argument, dlaczego polskie władze tak bardzo piętnują pomysł wejścia do strefy euro i oddania decyzji monetarnych w ręce Europejskiego Banku Centralnego), oraz permanentną niejako możliwość spłacania ciągle rosnącego zadłużenia sektora finansów publicznych coraz to większą podażą nowego pieniądza itd. Zakładamy tutaj również, że państwo nie może zbankrutować. Otóż może i są na to liczne przykłady historyczne, szczególnie tam, gdzie drukowanie pieniądza prowadzi do inflacji wewnętrznej i silnego efektu wspomnianego już wcześniej podatku inflacyjnego. Argument konieczności finansowania wydatków publicznych stymulujących ożywienie nie broni się, bo badania empiryczne pokazują, że te same pieniądze ‘wydrenowane’ przez inflację z sektora prywatnego są lepiej alokowane bezpośrednio przez obywateli aniżeli przez rząd. Reasumując niska inflacja i niskie podatki lepiej sprzyjają wzrostowi gospodarczemu aniżeli interwencjonizm państwowy, na to jednak się w Polsce nie zanosi.  

Przezostatnie dekady postępująca globalizacja, ciągłe podnoszenie efektywności i obniżanie kosztów sprzyjały tendencjom deflacyjnym w gospodarce zachęcając kolejne kraje do bezkarnej ekspansji monetarnej. Jednak pojawieni się pandemii ograniczyło możliwość dalszego obniżania cen dzięki efektywnej alokacji produkcji a na rynku surowców już widać pierwsze symptomy ożywienia, czyli dynamicznego wzrostu cen. Obszary z deflacją takie jak Japonia czy strefa euro, mogą liczyć na pozytywny efekt niewielkiej inflacji. Dostawcy pieniądza światowego, czyli przede wszystkim Stany Zjednoczone, gdzie zwiększanie podaży nie powoduje takiego efektu inflacji wewnętrznej a raczej zasila w pieniądz gospodarkę światową też mogą sobie pozwolić na ekspansję monetarną w imię ratowania gospodarki. Ale taki bądź co bądź nie największy w skali świata kraj jak Polska, startujący już i tak z relatywnie wysokiego poziomu inflacji w 2021 rok, ryzykuje dużymi kosztami obsługi zadłużenia i zbytnim obciążeniem fiskalnym dopiero co odbijającej gospodarki. A za takie ryzyko płacimy my i następne pokolenia. Co wolno USA to nie wolno Polsce, a może nie tyle nie wolno, co nie warto.    

Autorką tekstu jest dr Anna Czarczyńska z Katedry Ekonomii w Akademii Leona Koźmińskiego.     

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ