GOSPODARKA EKONOMIA NOWE TECHNOLOGIE
Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?
opinie

Margas: o pomysłach na walkę z monopolem Big Tech

25 lutego 2021, 23:40 / redakcja / zdj. Pixabay

24 lutego australijski parlament przegłosował projekt, który nakłada na gigantów internetowych obowiązek płacenia australijskim mediom informacyjnym za wykorzystywanie ich treści. W pierwszej kolejności przepisy mają objąć Google i Facebook. Precedensowe prawo jest częścią ustawy z 2010 r. o ochronie konkurencji i konsumentów. I chociaż internetowi giganci deklarowali gotowość do wycofania części usług (Facebook nawet na chwilę od słów przeszedł do czynów), to ostatecznie doszło do rozejmu - komentuje Michał Margas dla redakcji PolishBrief


Rozwiązania Kodeksu mają zachęcić przedsiębiorstwa z branży mediów informacyjnych i platformy cyfrowe do zawierania umów dotyczących wynagrodzenia za treści informacyjne na platformach. Australijska Komisja Konkurencji i Konsumentów wskazywała, że australijskie media informacyjne nie są w stanie negocjować udziału w przychodach generowanych przez platformy cyfrowe, chociaż same przyczyniają się do tych przychodów w znacznym stopniu. Nowe prawo przewiduje, że Minister będzie wyznaczać platformy usług cyfrowych oraz usługi cyfrowe, które będą zobowiązanie do jego przestrzegania. Mechanizm jest następujący – najpierw następują negocjacje między gigantami („gatekeepers”) a mediami informacyjnymi. Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia w kwestii wynagrodzenia, rozpoczyna się procedura wiążącego arbitrażu.


Przypadek australijski może wywołać lawinę zmian legislacyjnych w kwestii, o ile internetowe Big Tech (Google, Amazon, Facebook, Apple) nie zmienią swojej polityki. We Francji doszło do tego w bardziej przyjaznych okolicznościach – Google doszedł do porozumienia z wydawcami zgromadzonymi w Alliance de la Presse d’Information Generale. Jednak nad Big Tech zbiera się coraz więcej czarnych chmur nie tylko w kwestii wynagrodzenia za newsy. Amerykańscy kongresmeni w swoim raporcie poświęconym konkurencji na rynkach cyfrowych zarzucają wielkiej czwórce „monopolistyczną władzę” i „kontrolowanie rynku”, zaś w Unii Europejskiej trwają prace nad pakietem rozporządzeń, które w kompleksowy sposób mają uregulować funkcjonowanie usług cyfrowych. A potencjał jest spory – od czarnej listy zakazanych praktyk, takich jak shadowbany czy mikrotargetowanie, przez umożliwienie użytkownikom biznesowym promowanie ich oferty i zawieranie umów z klientami poza platformą, aż do realnej przejrzystości algorytmów.


Trend do walki z monopolem gospodarczym i politycznym social mediów widać coraz wyraźniej też w Polsce. Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych (tzw. „ustawa wolnościowa”), o czym niedawno pisaliśmy. Zgodnie z ministerialnym komunikatem przepisy mają „chronić konstytucyjne prawo do wolności słowa”. Szczególne wątpliwości budzi jednak propozycja wprowadzenia nowego organu - Rady Wolności Słowa, która ma rozpatrywać skargi użytkowników portali. Decydujący wpływ na skład RWS ma mieć bowiem partia z większością sejmową, Senat zaś ma zostać wykluczony z przedmiotowej procedury. Trudno nie mieć obaw, że takie rozwiązanie nie będzie skutkowało jeszcze silniejszym upolitycznieniem mediów.

 

Michał Margas - absolwent wydziału prawa i administracji na uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, specjalizujący się w prawie własności intelektualnej.

0 komentarzy

przeczytaj także

© 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się

Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ